Kropla, kropelka, pikolitr


Fotokombajn

Cechą szczególną tego modelu są porty do odczytu kart pamięci aparatów cyfrowych, udostępnianych także komputerowi w postaci napędu, i dwa gniazda USB, tylne do komputera i przednie do podłączenia aparatu fotograficznego. Możliwe jest sterowanie drukiem albo z kamery cyfrowej, albo z samej drukarki za pomocą wbudowanego panelu LCD. Jednak ocena fotografii na niewielkim ekraniku nie jest łatwa, więc koneserzy raczej wybiorą monitor komputera.

Informacje HP, tel. (22) 5657700,http://www.hp.pl

Cena 1499 zł

Drukowanie z kamery cyfrowej

Drukowanie wprost z kamery cyfrowej, bez pomocy komputera, nie jest rozumiane jednoznacznie. Interesujący nas proces zaczyna się od zapisania fotografii na karcie pamięci aparatu cyfrowego. Dalej bywa różnie. Niektórzy mają na myśli skorzystanie z DPOF (Digital Print Order Format), który pozwala na przeglądanie i wybór zdjęć do wydrukowania jeszcze w czasie, gdy karta znajduje się w aparacie cyfrowym, przy wykorzystaniu jego wyświetlacza. Kartę wkłada się do specjalnego gniazda w drukarce albo oddaje do foto-labu gdzie zamówienie zostaje realizowane.

Część drukarek ma w kolorowy wyświetlacz ciekłokrystaliczny i kilka przycisków. LCD służy w nich do przeglądania zawartości karty pamięci, a przyciski do wyboru tych zdjęć, które chcemy przenieść na papier. Możliwy bywa też wydruk miniaturek, który zastępuje drogi wyświetlacz w roli przeglądarki zawartości karty. Pomysłowy system tego typu zastosował HP w urządzeniach wielofunkcyjnych serii PSC. Pod wybranymi miniaturkami stawia się znaczki, następnie kartkę wkłada do części skanującej, gdzie opcje zostają rozpoznane, a zaznaczone fotografie wydrukowane w pełnej krasie i rozmiarze.

Jednak nie wszystkie zdjęcia bywają godne druku. Pomyłki w tej kwestii są kosztowne - marnuje się drogi papier fotograficzny i wiele tuszu. Aby zmniejszyć ryzyko niepowodzenia, najpierw Epson (PIM), a za jego przykładem Canon (Exif) opracowały system informowania sterownika drukarki o warunkach i ustawieniach aparatu, w których wykonywano zdjęcia. Wybrano kilka typowych tematów i scenerii, z których każda jest retuszowana w nieco inny sposób. Udało się zmniejszyć liczbę braków, ale dalej druk bezpośredni nie mógł "trafić pod strzechy" z powodu cen. Gniazda na karty, wyświetlacz, klawisze i trochę dodatkowej elektroniki często kosztowały tyle, co pozostałe części drukarki. Szczęśliwie zauważono, że elementy, które tak podwyższały cenę urządzenia, nie są konieczne, gdyż można je znaleźć w innej części tej fotografująco-drukującej spółki. Oczywiście chodzi o aparat cyfrowy. Ma on także wiele wydajnej elektroniki, służącej zwykle do przechowywania obrazu, jego kompresji, rozmaitych korekcji i obliczeń, ale bezczynnej w czasie drukowania. Gdyby aparat przejął od komputera funkcje sterowania, druk można by realizować za pomocą urządzeń niewiele droższych od typowych modeli zarządzanych z peceta, bez gniazd na karty pamięci, bez wyświetlaczy i przycisków.

Mając za sobą przykre doświadczenia z niekompatybilnymi względem siebie PIM-em i Exifem, tym razem powołano jedną spółkę z udziałem Canona, Epsona, HP i Sony do opracowania nowego interfejsu zwanego DPS (Direct Print Service). Aktualna specyfikacja ma numer 0.9, co wskazuje, że jest jeszcze w fazie testowej, zbliża się finalizacja wersji 1.0, do której powstania przyczyniły się, oprócz wymienionego kwartetu, także Fuji i Olympus. Wersja końcowa uzyskała nazwę handlową PictBridge, założono też firmę przyznająca certyfikaty zgodności kamerom i drukarkom.

Ma być kompatybilnie, ale na razie jest jak zwykle. Od pewnego czasu trafiają na rynek urządzenia przystosowane do realizowania części założeń nowego systemu. Canon i HP mają swoje drukarki i swoje aparaty współpracujące w ramach jednej marki, a pierwszy model Epsona mający opcję druku z aparatu - Stylus Photo 935 - obsługuje niektóre kamery Nikona, Casio, Minolty, Panasonica, Pentaksy i Kyocery. Ta lista, oczywiście, stale się rozszerza, jednak krzyżówek pomiędzy produktami różnych marek należy unikać. Zgromadziliśmy nieco sprzętu, ale żadnej mieszanej pary nie udało się uruchomić. Jak nam się wydaje, jednolity jest tylko zasób opcji. Do wyboru są elementy układu strony (wymiary papieru, druk bez marginesu, wmiksowanie daty) i liczba kopii. Oprócz tego fotografię można dowolnie wykadrować. W opcjach jest tylko druk na papierze fotograficznym, dwa formaty kartki są stałe, dane o pozostałych trzech można znaleźć w... instrukcji drukarki.

W założeniu DPS ma być systemem możliwie szeroko otwartym, niezależnym od rodzaju połączenia miedzy aparatem i drukarką. Zwykle korzysta się z magistrali USB, ale są już pierwsze urządzenia z interfejsem Bluetooth. Oprócz zalet taka swoboda wyboru interfejsu ma też wady. Chodzi o zasilanie aparatu fotograficznego, które w przypadku jednego standardu mogłoby być wspomagane z sieci przez drukarkę i przewód USB. Tymczasem paradoksalnie urządzenie ważniejsze z tej pary ma mniej pewne źródło prądu. Z tego powodu w instrukcjach zaleca się drukowanie z kamery ze świeżymi bateriami lub wręcz na zasilaczu. Tym bardziej, że sterowanie z aparatu jest wyraźnie wolniejsze od komputerowego (zdjęcie wielkości A4 drukowało się sześć minut pod kontrolą kamery, a tylko cztery minuty z wolnego (800 MHz) komputera. W aparatach ze stacjami dokującymi (HP) nie ma tego problemu.

Nowością jest architektura klient-serwer w dwóch warstwach: serwerem danych i klientem druku jest kamera, funkcje w drukarce są odwrotne. Po nawiązaniu połączenia następuje rozpoznanie możliwości drukarki (to nowy element w porównaniu do starszego DPOF, gdzie lista opcji była jednakowa dla wszystkich modeli i z konieczności krótka). Zwykle są one dostępne w sterowniku, często bardzo obszernym, ale w tym wypadku muszą mieć bardziej uporządkowaną formę. Do kamery pobierane są dane o jakości druku, wymiarach i rodzajach obsługiwanego papieru, typach plików, możliwości umieszczenia na wydruku daty i nazwy pliku, zdolnościach drukarki do samodzielnego "poprawiania" jakości, obsługiwanie różnych ustawień strony, umiejętności przycinania i skalowania. Nie jest ich wiele, zwłaszcza w porównaniu z bogatą ofertą opcji i filtrów sterowników komputerowych, ale w zamian pozostają do dyspozycji korekcje wbudowane do kamery.

Językiem interfejsu jest XML, jednak używa się numerycznych, kodowanych wartości i dlatego liczba opcji w porównaniu ze sterownikiem komputerowym jest dużo mniejsza. Straty są dotkliwe, np. jakość ma tylko trzy stopnie: szkicową, normalną i najlepszą, w stosunku chociażby do kilkunastu opcji w komputerowym sterowniku Epsona, Poza tym nie można zdefiniować dowolnych wymiarów kartki, do wyboru są tylko trzy rodzaje papieru. Niekiedy nie można skorzystać z najlepszych opcji drukarki, np. Canon i450 nie drukuje w trybie bezpośrednim lepiej niż 1200x600 dpi, chociaż pod komendą peceta można wybrać nawet 4800x1200. Być może, rozwiązaniem stanie się w przyszłości aktualizacja firmware'u kamery. Liczne ograniczenia wydają się najsłabszym ogniwem specyfikacji DPS. Wyraźnie nie jest ona przeznaczona do fotografii artystycznej, a raczej do seryjnej produkcji odbitek. Z tego powodu nowy system nie zastąpi udziału peceta podczas przygotowania do druku wysokiej jakości fotografii, czego w piśmie komputerowym nie będziemy żałować.