Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Thriller o dramatycznej historii zamożnej rodziny, która nie radzi sobie ze... wszystkim? Mówimy czy warto obejrzeć.

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Każdy Twój oddech w reżyserii Vaughna Steina odpowiedzialnego między innymi za Inheritance czy Terminal, okazuje się kolejnym średniakiem w historii kinematografii. Choć reżyser nie ukrywał inspiracji Przylądkiem Strachu J. Lee Thompsona z 1962 roku, film Steina trudno byłoby do niego porównywać. Dramat rodziny z nad Pacyfiku okazuje się rozczarowujący i dość przewidywalny. Jednak czy warto go całkowicie skreślać?

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Każdy Twój oddech mający niedawno premierę na DVD (19.05.2021), to historia opowiadająca o psychiatrze Philipie Clarku (Casey Affleck), który jest cenionym wykładowcą, próbującym nowej metody leczenia zaburzeń psychicznych. W trakcie, gdy pomaga swojej pacjentce Daphne (Emily Alyn Lind), sam przeżywa żałobę po tragicznie zmarłym synu. Lekarz nie radzi sobie także w swoim małżeństwie z żoną Grace (Michelle Monaghan) oraz z dorastającą córką Lucy (India Eisley) z poprzedniego związku, która została wydalona ze szkoły za posiadanie narkotyków.

Problemy zaczynają eskalować, kiedy brat zmarłej pacjentki Philipa, James (Sam Claflin), pojawia się i zaburza życie całej familii. Czy członkowie rodziny będą mogli sobie dalej ufać? Czy oskarżany o zaniedbania psychiatra straci pracę? I najważniejsze: czy zemsta zakończy się zbrodnią?

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Chociaż obsada nie jest tragiczna, aktorzy nie byli w stanie przyczynić się do satysfakcjonującego efektu końcowego filmu. Mam wręcz wrażenie, że mimo udziału Caseya Afllecka, który ma na swoim koncie Oskara za naprawdę dobrą rolę w dramacie Manchester by the Sea, obraz Steina osiągnął poziom kiepskawej produkcji rodem z lat dziewięćdziesiątych.

Postaci są płaskie i groteskowe. Zwłaszcza nastoletnia córka Lucy, która osiągnęła niesamowity poziom młodzieńczej naiwności i buntowniczości oraz postać psychiatry Philipa Clarka. Od tak inteligentnego faceta, jakim jest wykładowca uniwersytecki, spodziewalibyśmy się jednak większej błyskotliwości, niż nadaje mu jej scenarzysta, David Murray. Zachowania Philipa są momentami wręcz dziecinne, a sama historia już od początku trąci banałem.

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Gdy rodzinę odwiedza przystojny i kulturalny brat pacjentki, James, okazuje się, że każdy z domowników nie radzi sobie ze swoimi problemami. Wśród postaci brakuje komunikacji, a ich przelotne kłótnie są płytkie i banalne, przez co nieangażujące dla widza. Nastoletnia Lucy ubiera się jak typowa zbuntowana licealistka, maluje oczy na czarno i wyduma usta za każdym razem, kiedy widzi swojego ojca. Żona jest w ciągłej żałobie, ale nagle ponosi ją romans, którego raz chce, a raz nie. Philipa nie przejmują negatywne opinie napływające do jego miejsca pracy, bo za dużo się zastanawia nad innymi rzeczami. Wszystko dookoła zaczyna się sypać, ale nikt niczego nie widzi.

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Film oczywiście ma też swoje plusy. Sama historia jest dosyć ciekawa i klimat miasteczka, w którym nagrywano ujęcia bardzo pasuje do thrillera. Co prawda spodziewamy się kto jest kim w całej tej historii i jak ona się potoczy, ale ogląda się ją całkiem przyjemnie. Tytułowy bohater prócz irytacji, wzbudza także współczucie i w jakimś stopniu mu kibicujemy. Ujęcia są przyzwoite, a postać Jamesa, granego przez Sama Claflina, interesująca. Fabuła zgrabnie zatacza koło, choć bohaterowie, jak to zwykle w tego typu filmach, przewracają się w finałowych scenach i nie potrafią wstać, kiedy jest to potrzebne.

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Podsumowując, Każdy Twój oddech to idealny film na wieczór, w który nie masz czego obejrzeć i kiedy nie jesteś wymagającym kinomaniakiem. Jest to ciekawy, choć nieemocjonujący obraz, który można z przyjemnością obejrzeć, chrupiąc chipsy w tle. Z pewnością nie zapadnie Wam w pamięci jako arcydzieło kinematografii, ale też nie zdenerwuje. To rodzaj filmów, które przepływają i nie wracają z powrotem do odtwarzacza. Mimo to, warto poświęcić mu te 101 minut, chociażby w przypadku bycia fanem Caseya Afllecka lub Sama Claflina i chęci wyrażenia własnej opinii na jego temat. Dla doświadczonych odbiorców thrillerów, więcej tu będzie (z) dramatu.

Kryzys w rodzinie - recenzja filmu "Każdy Twój oddech"

Zobacz także: Co warto obejrzeć na CDA Premium?