Kto potrzebuje dysków klasy enterprise?

Nośniki danych klasy korporacyjnej, zwane inaczej klasą enterprise, to ważna kategoria urządzeń. Są zauważalnie droższe od swoich konsumenckich kuzynów, czasami korzystają też z innych interfejsów. W ofercie wiodących producentów znajdziemy zarówno nośniki SSD klasy enterprise, jak i korporacyjne dyski talerzowe.

Dyski talerzowe? Jakie jest ich znaczenie w połowie 2020 roku? Na rynku konsumenckim, oczywiście, coraz mniejsze. Jednakże nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że przecież to nie w domowych laptopach i desktopach, ale w przepastnych serwerowniach znajduje się większość nośników danych na świecie. I chociaż wiele z nich to konstrukcje półprzewodnikowe, to nadal znaczącą część stanowią nośniki talerzowe. To skłania do refleksji nad tym jak silnie różnią się segmenty: konsumencki i korporacyjny w dziedzinie składowania danych. I to zarówno w przypadku nośników magnetycznych, jak i półprzewodnikowych.

Czego od nośnika danych oczekuje typowy konsument? Myślę, że zarówno mnie, jak i Tobie drogi czytelniku jest dość łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Jesteśmy bowiem małymi elementami tego obszernego zbioru. I chociaż lista czynników, które decydują o wyborze nośnika danych może różnić się w, zależności od regionu, kolejnością, to same czynniki pozostaną zwykle te same i są to: znana marka, niska cena za GB, cicha praca, wysoka wydajność. W praktyce, te dwa ostatnie czynniki zadecydowały o znacznym wyparciu z komputerów domowych dysków HDD przez SSD. Z punktu widzenia wydajności i efektywnego wydawania pieniędzy, taki zestaw czynników jest w pełni zrozumiały. Wynika to głównie z oczekiwań wobec domowych komputerów oraz “wagi” naszych danych. I wcale nie musi chodzić wyłącznie o “wagę” wyrażoną w GB.

Odbiorca określany zbiorczo jako klient klasy enterprise to, wbrew pozorom, bardzo niejednorodna grupa. Będą to zarówno firmy i instytucje o dużej liczbie stanowisk, jak i wysokozaawansowane, ale niezbyt liczne zespoły profesjonalne. Dobry przykład tych drugich to chociażby pracownie projektowe czy architektoniczne - z racji natury działalności raczej wybiorą sprzęt klasy enterprise, mimo iż liczebnością nie przypominają korporacji. Obie te grupy mają jednak jeden ważny, wspólny czynnik - gromadzone lub tworzone przez nie dane, są często najcenniejszym zasobem firmy. To właśnie dbałość o dane jest głównym powodem tego, że odbiorcy klasy enterprise powinni skłaniać się ku nośnikom… cóż, klasy enterprise właśnie. Poniżej wyjaśniam dlaczego.

Kto potrzebuje dysków klasy enterprise?

Nośniki klasy korporacyjnej mogą, ale wcale nie muszą, pracować w macierzach, które zapewniają przestrzeń dyskową odpowiednią dla potrzeb dużej organizacji (fot. WD)

Linie nośników danych dla przedsiębiorstw koncentrują się przede wszystkim na niezawodności, większej pojemności i wyższej wydajności w określonych zadaniach. Widać to znakomicie w najbardziej czytelnej chyba ofercie na rynku jaką ma Western Digital. Amerykański producent stosuje uniwersalny kod kolorów - dzieląc ofertę na sześć linii zgromadzonych w dwóch grupach: konsumenckiej i biznesowej. W tej pierwszej znajdziemy linię zieloną (ekonomiczną i energooszczędną), niebieską (standardową) oraz czarną (o większej wydajności). W grupie biznesowej natomiast znajdziemy linię czerwoną (dla NAS’ów), fioletową (dla systemów nadzoru) oraz złotą (tworzoną z myślą o niezawodności i długowieczności nośnika). Ta ostatnia jest szczególnie ciekawa - służy bowiem jako magazyn danych dla przedsiębiorstw, niejako stając się skarbcem na najcenniejszy zasób - dane.

Sam parę razy słyszałem argument, że dyski klasy enterprise są nieopłacalne. Owszem, są droższe od swoich konsumenckich odpowiedników. Należy na nie jednak patrzeć podobnie jak na luksusową limuzynę pewnej znanej niemieckiej marki ze Stuttgartu - kosztuje sporo, ale szansa na awarię jest w niej niewielka i można być właściwie pewnym długiej żywotności. Podobnie jest z nośnikami takimi jak wspomniane wyżej WD Gold. Powstają z myślą np. o zastosowaniu w stacjach roboczych, macierzach, serwerach dla niewielkich firm, czy też do składowania danych o szczególnym znaczeniu. Są przystosowane do działania 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Tę samą koncepcję odnajdziemy tu zarówno w przypadku superpojemnych, chociaż, co oczywiste, znacznie wolniejszych, HDD, jak też w dużo szybszych, ale też mniej pojemnych (lub wyraźnie droższych) SSD. Warto przypomnieć, że w razie awarii łatwiejsze odzyskiwanie danych zapewnia ta pierwsza kategoria, oraz że to właśnie nośniki talerzowe wciąż mogą pochwalić się lepszymi parametrami wytrzymałości.

Kto potrzebuje dysków klasy enterprise?

7,68 GB - ktoś narzekał na małe pojemności nośników SSD? (fot. WD)

Kwestia bezpieczeństwa danych w tego typu zadaniach jest kluczowa. Dlatego też w nośnikach klasy enterprise znajdziemy szereg rozwiązań chroniących przed awarią. To m.in. systemy przeciwkurzowe, minimalizacja wibracji oraz lepsze odprowadzanie ciepła w przypadku HDD oraz zabezpieczenie przed nagłą utratą zasilania w SSD. Warto zwrócić uwagę na parametry określające żywotność nośników. W przypadku HDD WD Gold producent podaje aż do 2,5 miliona godzin MTBF (średni czas pomiędzy awariami) i średnie obciążenie sięgające 550 TB na rok. To oznacza, że dysk z tej linii, jeśli będzie pracował pod średnim obciążeniem, może ostatecznie poledz po wielu latach stałej pracy. W przypadku nośników SSD z linii WD Gold producent podaje, że cechują się one współczynnikiem DWPD na poziomie 0,8. Co to oznacza?

Liczba zapisów dysku dziennie (Drive Writes Per Day, DWPD) mierzy, ile razy można nadpisać całą przestrzeń nośnika każdego dnia jego użytkowania. Załóżmy na przykład, że nasz dysk ma pojemność 1,92 TB (tyle ma “średni” model z linii WD Gold SSD), a okres gwarancji wynosi 5 lat. Jeśli DWPD ma wartość 0,8, oznacza to, że możesz zapisać na tym nośniku nieco ponad 1,5 TB każdego dnia. Przez następne pięć lat. Codziennie. A to wszystko przy niemałej szybkości, bo te SSD korzystają z szybkich kości 96-warstwowych BICS4 3D TLC NAND i interfejsu U.2 zajmującego cztery linie PCIe 3.0 w zgodności z NVMe. W praktyce zapis i odczyt osiągają naprawdę wysokie wartości, chociaż nośniki te nie pretendują do bicia rekordów w zapisie i odczycie sekwencyjnym. Mogą pochwalić się przy tym czymś znacznie bardziej istotnym - wysoką liczbą wykonywanych operacji w jednej sekundzie (IOPS). Ma to większe znaczenie niż ciągły, stały transfer, bowiem w zastosowaniu biznesowym mało kiedy jest tak, że nośnik pracuje tylko nad jedną operacją. Najczęściej wykonuje ich wiele na raz, a charakterystyka jak w dyskach SSD klasy enterprise sprzyja takiemu trybowi pracy.

Warto też zwrócić uwagę na format. O ile w przypadku nośników HDD na ogół mamy do czynienia z dobrze znanym formatem 3,5-calowym, o tyle nieco zaskakujące może być dla części użytkowników zetknięcie z nośnikami SSD klasy enterprise. Mając w pamięci to, że ich interfejs korzysta bezpośrednio z linii PCIe 3.0, format 2,5”, dobrze znany z nośników laptopowych, może nieco mylić. Korporacyjne SSD, pomimo dobrze znanej formy, nie korzystają bowiem z interfejsu SATA, a niespotykanego właściwie (z drobnymi wyjątkami) w komputerach konsumenckich interfejsu U.2, będącego swoistym “przewodowym M.2”. To sprawia, że naprawdę szybki nośnik nie jest ograniczony do silnie zminiaturyzowanej formy. Zatem wysokie temperatury, charakterystyczne dla wysokowydajnych SSD nie mają tu wyraźnego wpływu na żywotność pamięci, bowiem na odprowadzenie ciepła jest zdecydowanie więcej miejsca.

Kto potrzebuje dysków klasy enterprise?

Gniazda U.2 czasami znajdujemy na konsumenckich płytach głównych high-end (fot. IcyDock)

To skupienie na wytrzymałości nośnika ma przełożenie bezpośrednie na jeszcze jeden element różniący produkty konsumenckie od korporacyjnych. Czasem jest to 2 lata - wartość w pewnym stopniu wymuszona przepisami Unii Europejskiej. Stąd na innych rynkach, szczególnie amerykańskim, niektóre nośniki konsumenckie mają ledwie 1 rok gwarancji. Konsumencka “klasa wyższa” to już 3 lata gwarancji lub nawet 5 lat gwarancji. W przypadku nośników korporacyjnych wartość ta nie spada poniżej 5 lat.

Czy zatem nośniki klasy korporacyjnej są od swoich konsumenckich kuzynów lepsze? Niekoniecznie. Są wyraźnie droższe oraz często oferują nieco niższy transfer maksymalny niż najszybsze spośród modeli dla zastosowań domowych. “Przeciętny Kowalski” raczej z zalet oferowanych przez nośniki klasy enterprise raczej nie skorzysta - jego komputer nie pracuje 24/7, nie wymienia też 80% pojemności nośnika co dzień. Prawdę mówiąc, może mu to raczej zająć wiele miesięcy. Co innego firmowy serwer, baza danych lub serwer aplikacji. Wydanie większych pieniędzy na nośnik może zapewnić spokój, wyższą wydajność wielozadaniową oraz większe bezpieczeństwo danych. Co oczywiście z robienia backupów nie zwalnia, ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Przypominamy: dyski HDD klasy enterprise, znajdziecie w dobrej cenie w sklepie Senetic.