Laserowa brygada


Zanim zdecydujesz się wydać pieniądze na kolorową drukarkę laserową, sprawdź, ile kosztuje jej eksploatacja. Jeśli wydaje ci się, że pojemniki z tonerami są drogie, to zauważ, że można wymieniać je pojedynczo, a jeden toner umożliwia nawet tysiące wydruków. Porównaj to z drukarkami atramentowymi. Za każdym razem gdy włączasz drukarkę atramentową, wkład do niej wyczerpuje się nieco i w efekcie, zanim się zużyje, nigdy nie podoła większej liczbie wydruków wysokiej rozdzielczości niż dwadzieścia pięć, a co dopiero tysiącom.

Z drugiej strony, głowice drukujące do drukarek atramentowych są tanie, w przeciwieństwie do laserowych. Na przykład zwykła wymiana bębna obrazowego lub części utrwalającej w kolorowej drukarce laserowej kosztuje tyle samo co monochromatyczna drukarka laserowa - i to bardzo dobra - wraz z kosztami rocznej eksploatacji. Co więcej, w wielu drukarkach laserowych stosuje się dodatkowe części zamienne, np. pojemniki na resztki tonera - wszystko to podwyższa ich cenę.

Oczywiście, podstawowym materiałem, na który zostaną przelane kolory, jest papier. Każdy projektant oczekuje, że będzie mógł wykonać odbitkę na papierze, uzyskując odzwierciedlenie wyglądu końcowego projektu. Mimo że wszystkie rodzaje drukarek mają trudności z papierem, który jest jakościowo kiepski, przekonasz się, że drukarki laserowe są bardziej wszechstronne, a wykonane przez nie wydruki wierniejsze, nawet wtedy gdy mają do czynienia z papierem pogniecionym i cienkim. Mimo że tonery laserowe mają matowy wygląd, nadruk przez nie wykonany jest błyszczący. Na istotne ograniczenie natrafiamy jedynie w przypadku papieru błyszczącego: laserowe tonery, w odróżnieniu od atramentowych, wymagają większego ucisku, by utrwalić powierzchnię papieru. Nawet błyszczący papier przeznaczony dla drukarek laserowych czy błyszczący papier fotograficzny nie oddadzą w pełni odbijającego błysku.

Gadanie do ściany

Zostawmy hardware z boku. Twój wybór drukarki może również zależeć od języka opisu strony. Drukarki laserowe są tradycyjnie postrzegane raczej jako urządzenia biurowe niż narzędzia służące do drukowania grafiki i wyposażenie ich w PostScript wydaje się czymś niezwykłym. Trzeba przyznać, że podejście się zmienia, ponieważ producenci widzą, że od kolorowych drukarek laserowych oczekuje się wydajności PostScriptu. Sześć drukarek testowanych przez nas standardowo ma jakąś formę PostScriptu. Problem w tym, że nie każdy chce za to Adobe zapłacić, a przecież licencja i instalacja PostScript chipu do drukarki kosztuje producenta więcej niż rozwiązanie prowizoryczne.

W efekcie pojawił się szereg własnych "emulacji" PostScriptu, które rzekomo mogą go zastąpić. W przypadku zwykłych dokumentów na wydrukach nie zobaczysz różnicy. W zoptymalizowanych dla PostScriptu graficznych i wstępnych wydrukach różnica może być duża. Złożoność PostScriptu generowanego przez takie programy, jak QuarkXPress, Photoshop czy FreeHand może być zbyt wielka dla emulacji PostScriptu, co spowoduje częste pojawianie się błędów i wadliwych wydruków. InDesign w ogóle nie będzie działał na tych urządzeniach.Sądząc po całkowitym braku emulacji PostScriptu 3, również wydaje się, że rozszerzanie twojej własnej emulacji nie będzie takie proste.

Mówiąc ściślej, tę ryzykowną grę z emulacją należy rozwiązać stosując programowy PostScript RIP. Obecnie można kupić sterowniki PostScript RIP, służące do drukowania w drukarkach atramentowych, a już wkrótce producenci kolorowych drukarek laserowych zaoferują plik, który zadziała niczym Adobe PressReady. Wstyd, że tak wielu producentów nadal łudzi się, że ich zemulowany PostScript da sobie radę z drukowaniem profesjonalnej grafiki.