Linux w szkolnej pracowni


Linux na serwery!

Właśnie szkolny serwer to doskonałe miejsce na zainstalowanie Linuksa. W przeciwieństwie do Windows w wersji Server jest on darmowy i od początku zaprojektowany do pracy w sieci. Mnóstwo narzędzi, poczynając od znakomitej zapory sieciowej, a na serwerze WWW skończywszy, czyni go idealnym kandydatem do zarządzania szkolną siecią.

System, z którego jednocześnie może korzystać wielu użytkowników, pozwala na dostęp również z komputerów z zainstalowanym Windows. Oznacza to, że do zastosowania Linuksa (w praktyce głównie w konsoli) wystarczy tylko jeden komputer z tym systemem. Zainstalowanie Linuksa na serwerze i łączenie się z nim za pomocą klientów pozwoli skorzystać z narzędzi tego systemu bez konieczności instalowania go na wszystkich maszynach. Jest to przydatne również w przypadku starszych komputerów - skomplikowane obliczenia mogą być przerzucone na serwer.

Większość komputerów, na których pracują lub będą pracować uczniowie, działa pod kontrolą Windows. Są jednak branże, w których Linux jest niezastąpiony. Jest on naturalnym środowiskiem baz danych i serwerów. W klasach o profilu informatycznym udostępnienie możliwości stworzenia własnej bazy danych, napisania aplikacji internetowej czy strony internetowej w warunkach podobnych do wykorzystywanych na co dzień przez programistów może istotnie zwiększyć wartość dydaktyczną lekcji.

Komputer z Linuksem może również pełnić rolę rutera łączącego sieć lokalną z Internetem. Pozwoli nie tylko na filtrowanie ruchu, lecz także na usuwanie reklam ze stron WWW i blokowanie dostępu do zasobów niewskazanych dla uczniów. Możliwości konfiguracji zasad korzystania z Internetu są bardzo szczegółowe i rozbudowane.

Gdy jeden system to za mało

Linux w szkolnej pracowni

Linux to nie tylko konsola. W?dystrybucjach przeznaczonych do normalnej pracy dostajemy estetycznie wyglądający system wraz ze wszystkimi potrzebnymi narzędziami.

Skoro w niektórych zastosowaniach lepszy okazuje się Windows, a w innych Linux, to dlaczego mielibyśmy rezygnować z jednego z tych systemów? Można przecież zainstalować dwa systemy na jednym komputerze. Nie jest to trudne.

Najpierw trzeba zainstalować Linuksa, a potem wystarczy stworzyć jedną lub więcej partycji dostępnych dla Windows. Menedżer rozruchowy GRUB umożliwia wybór systemu przy starcie w sposób podobny, jak w Windows wybiera się tryb awaryjny. Dostępna w nim opcja automatycznego wyboru systemu po upływie określonego czasu pozwala na domyślne uruchomienie Windows, chyba że użytkownik zdecyduje inaczej, naciskając odpowiedni klawisz.

Jeśli dane są zapisywane na lokalnym dysku, możliwa jest wymiana plików między systemami. Należy jednak zaznaczyć, że Linux nie zawsze radzi sobie z modyfikacją plików znajdujących się na partycji NTFS. Aby uniknąć ewentualnych problemów, dobrze jest utworzyć wspólną partycję FAT32.

Innym sposobem na korzystanie z dwóch systemów na jednym komputerze jest zastosowanie maszyny wirtualnej (np. VirtualBox, VMware). Narzędzie to pozwala na uruchomienie systemu operacyjnego tak, jakby to był zwykły program. Dzięki temu można stosunkowo łatwo uruchomić np. serwer linuksowy, pracując pod Windows. Ponieważ okno maszyny wirtualnej da się maksymalizować, użytkownik może nawet nie zdawać sobie sprawy, że system jest wirtualizowany. Inną zaletą jest możliwość zapisania aktualnego stanu symulowanego systemu operacyjnego i przywrócenie go - w razie awarii - nawet na innym komputerze.

Wolne oprogramowanie nie do szkół!

Nasi wychowankowie niedługo pójdą do pracy. Czy dlatego, że nauczyciel miał ideologiczne zapędy, uczeń ma być później poszkodowany?

Osoby, które twierdzą, że należy uczyć technik, a nie programów, nigdy w szkole nie pracowały i nie miały do czynienia z populacją o normalnym rozkładzie. W klasach informatycznych można wymagać nieco więcej, ale mamy także biologów czy humanistów. Pójdą oni do pracy do miejsc, gdzie system operacyjny = Windows, gdzie pakiet biurowy = MS Office, gdzie Internet = niebieska ikonka "e" na pulpicie.

Windows obecny jest wszędzie: w biurach, domach, szpitalach, warsztatach samochodowych, a nawet w bankomatach. Ponadto pozwala on na używanie specjalistycznego oprogramowania (stacja robocza nie kończy się na przeglądarce i pakiecie biurowym). Ideologicznie zaspokojony nauczyciel poprowadzi zajęcia na podstawie GNU/Linuksa i wypuści grupę technologicznie wykluczonych młodych ludzi.

Kolejny aspekt sięgania po "dziwne" produkty to niechęć uczniów. Większość wolnego oprogramowania wzbudza opór. Nowe i nieznane odstrasza, a do tego nie niesie nic potrzebnego i konkretnego. Wykorzystując Windows można przecież zrobić dokładnie to samo, co pod Linuksem, a do tego sporo więcej. Przykładowo, zainstalować programy dla polonistów, anglistów, fizyków czy do prawa jazdy. Mamy świetnie działające pracownie oparte na nowoczesnych rozwiązaniach, z dostępną pomocą techniczną. Zbudowanie działającej pracowni przy wykorzystaniu rozwiązań niewłasnościowych jest możliwe (choć trudniejsze), ale kto to zrobi i za ile? Nie nauczyciel, który nie ma na to czasu ani kwalifikacji.

Wolne oprogramowanie nadaje się do szkoły, o ile pominiemy ideologię i będziemy je wybierać z uwagi na jego cechy techniczne. O ile będziemy również zwracać uwagę na rynek oprogramowania, na profil klasy i na to, jaka sylwetka osobowa absolwenta jest wymagana na rynku pracy, a nie jaka powinna zostać ukształtowana według geeków. (Pełna treść tej wypowiedzi jest dostępna pod adresem go.pcworld.pl/10d0e)