Linux z twarzą Windows


Wersja beta pakietu Red Hat Linux 6.0 była znacznie bardziej surowa. W momencie pisania tego artykułu do premiery ostatecznej postaci systemu brakowało jeszcze paru tygodni, toteż nasze doświadczenia z instalacją były bardziej urozmaicone niż w przypadku OpenLinuksa. Podobnie jak OpenLinux, Red Hat Linux 6.0 partycjonował dysk i instalował pliki przy niewielkim udziale z naszej strony. Ale instalowanie sprzętu było trudniejsze: musieliśmy przeszukać listę setek urządzeń, by odnaleźć kartę graficzną Diamond Viper 550 (po instalacji działała bez zarzutu). Instalator Red Hata nie mógł też znaleźć sterownika naszej karty sieciowej, co odcięło nam dostęp do Internetu poprzez sieć. Narzędzie konfiguracyjne pozwoliło co prawda ustanowić połączenie modemowe, lecz jego dokładne skonfigurowanie może być trudniejsze niż oczekiwałby tego typowy użytkownik Dial-Up Networking z Windows.

W obu przypadkach po zainstalowaniu systemu mogliśmy zagłębić się w interfejs graficzny użytkownika i zacząć przeglądanie Internetu. Weterani Windows powinni szybko opanować interfejsy: KDE z OpenLinuksa i GNOME Red Hata lub KDE 1.1 i GNOME 1.0 z S.u.S.E. Pozwalają one umieszczać pliki na pulpicie, uruchamiać aplikacje i narzędzia z rozwijanego menu oraz śledzić działające aplikacje poprzez ikony na pasku zadań. Większość menu i ikon wyświetla pomoc w dymkach, gdy zatrzymasz nad nimi wskaźnik myszy. Choć interfejsy różnią się w detalach i mają własne, osobliwe rozwiązania, są wystarczająco podobne - do Windows i do siebie - by korzystać z nich (i Windows) naprzemiennie bez obawy o rozdwojenie jaźni.

NIEDOSTATEK APLIKACJI

Microsoft raczej nieprędko, o ile w ogóle, wprowadzi linuksową wersję Office'a, a wiele najlepszych aplikacji Windows może się nigdy nie pojawić w tej postaci. Niemniej jednak, te trzy pakiety systemu Linux zawierają setki aplikacji i narzędzi.

Wiele z nich pokochałby jedynie miłośnik UNIX-a. Lecz dołączone programy to także Netscape Communicator, aplikacja do edycji obrazów o sile Photoshopa i nazwie The GIMP, niezłe programy arkusza kalkulacyjnego, edytora tekstów, bazy danych, kalendarza i kontaktów, narzędzia oraz mnóstwo gier. Linux Caldery ma również edytor tekstu Corel WordPerfect 8 for Linux, czytający i zapisujący pliki Worda oraz pakiet biurowy Star Division StarOffice 5.1 składający się z edytora tekstów, bazy danych i arkusza kalkulacyjnego. Pakiet ten czyta i zapisuje większość formatów plików Office'a, choć nie zawsze doskonale. Oprócz The GIMP i Communicatora w skład dystrybucji S.U.S.E Linux 6.x wchodzi również wspomniany StarOffice 5.x, jak i Corel WordPerfect 8.

Wniosek jest taki, że jeżeli potrzebujesz stuprocentowej zgodności z Microsoft Office albo zależy Ci na bardziej zaawansowanych funkcjach Office'a, wciąż musisz korzystać z Windows. I dopóki twórcy Linuksa nie napiszą sterowników do wszystkiego, możesz zapomnieć o odtwarzaniu DVD, podłączaniu urządzeń USB i używaniu innych nowoczesnych technologii typu IEEE 1394 FireWire. W S.u.S.E. 6.1 zwiększono znacznie możliwości multimedialne, m.in. zostały dołączone dwa nowe sterowniki OSS wykorzystujące wszystkie karty dźwiękowe ISA oraz dużą część popularnych kart dźwiękowych PCI. Niekłopotliwe jest też odtwarzanie plików MPEG dzięki Xaudio oraz MPEGTV Player. "Video for Linux" stanowi obecnie część jądra 2.2.5, znacznie ułatwiając przetwarzanie danych audio i wideo. Są nowe sterowniki dla tunerów radiowych, framegrabberów, kamer cyfrowych, kart wideo i tunerów TV. Miłośnicy gier z pewnością docenią możliwość wykorzystania popularnych na rynku joysticków, np. Gamepad for Nintendo lub Play Station.

Czy oznacza to jednak, że warto trzymać kopie Linuksa? Chyba tak - w końcu, jeśli zbliża się rewolucja, nie zaszkodzi być przygotowanym.