MP3: odwrotu nie ma!


Wspólnota interesów

Czy zatem koncerny muzyczne mają realny powód, by obawiać się konkurencji ze strony portali muzycznych? Tomasz Woźniak z Wirtualnej Polski zaznacza, że celem portali nie jest rywalizacja z koncernami muzycznymi, lecz wspólne alianse i przedsięwzięcia. "Jeżeli koncern chce przejść na kolejny etap modelu sprzedaży, powinien szukać rozwiązania na rynku internetowym, gdyż era płyt CD powoli staje się schyłkowa" - podkreśla. Jego zdaniem specjalizowane serwisy muzyczne powinny zarówno łączyć możliwość promocji internetowej, jak i agregować towary i produkty dostarczane w dowolnej formie przez wytwornie fonograficzne. Podział ról na dostawców muzyki i promotorów nagrań w sieci już się zarysowuje. Wszystko jednak w ramach korzystnej współpracy.

Zagrożenia w serwisach muzycznych nie widzi też Krzysztof Kaleta z Pomaton EMI. "Portale nie wydają płyt, a jedynie pośredniczą między wytwórniami, artystami a odbiorcami muzyki” – zaznacza. – „Dlatego są dla nas naturalnym partnerem, tak jak wszystkie tradycyjne media. Portale i serwisy muzyczne stają się poważnym źródłem informacji o artystach i płytach. Internet i wspomniane serwisy dla wielu staną się jedynym miejscem, w którym znajdą, lub jedynym w którym będą szukać, najnowszych teledysków ulubionego artysty, zdjęć czy wywiadów".

Z pewnością sieć jako skarbnica wszelkiej wiedzy sprawdza się w tego typu usługach. Trzeba zwrócić uwagę na ogromną liczbę stron oficjalnych czy nieoficjalnych danego zespołu lub wykonawcy. Informacje tam zawarte, dotyczące najnowszych poczynań ulubionego artysty, są niezwykle cennym łupem dla każdego fana. Jeżeli dołączymy do tego możliwość porozmawiania z innymi miłośnikami danej muzyki czy nawet szansę na rozmowę z twórcą, to okaże się, że rola Internetu w promocji muzyki jest kolosalna. Jeśli zatem firmy fonograficzne połączą swe siły z serwisami internetowymi i wspólnie będą docierać do odbiory, to z pewnością nie będą musiały obawiać się większych strat w budżetach.

"Jedynym problemem” - mówi Piotr Maćkowiak z Sony Music Polska – „jest to, by portal muzyczny nie był miejscem, z którego nielegalnie pobiera się muzykę. Zaznaczę tu, że Internet jest kolejnym, dodatkowym sposobem na dystrybucję muzyki. Nie przeraża nas nowy nośnik, ponieważ - i to podkreślam przy każdej okazji - firmy fonograficzne nie sprzedają kaset, płyt, winyli itd., tylko muzykę, która się na nich znajduje. Internet (obecnie kojarzony z MP3) to tylko nowy nośnik i bez wątpienia będzie wypierał stare technologie".

MP3 - standardem?

Skoro format MP3 staje się coraz bardziej popularny i powszechnie używany, to być może będzie nowym standardem muzycznym. Rzecznik prasowy serwisu MP3.com stwierdza, że jakikolwiek format zaakceptowany przez klientów ma szansę stać się prawdziwą „muzyczną normą”. „Jeżeli jest to MP3, to świetnie, jeżeli nie, to też dobrze” - mówi pracownik serwisu. – „Nie ma to w każdym razie wpływu na działalność naszej firmy w kwestii dostarczania muzyki". Z kolei Richard Wheeler, członek zespołu Starlab, oferującego własne nagrania w sieci w formacie MP3, stwierdza, że nie sam format przyczynia się do wielkiej rewolucji, ale cały ruch z nim związany. Według Wheelera tradycyjne media nie są już w stanie zająć się kontrolą dystrybucji muzyki, a to oznacza, że mediom wymyka się spod kontroli także przepływ pieniędzy. MP3 jest - zdaniem Wheelera - wystarczającym i sprawiedliwym sposobem publikacji.

Wszystko zresztą będzie zależało od odbiorców. To oni dyktują warunki, wybierają te rozwiązania, które są dla nich najwygodniejsze. Obecnie firmy, które skupiają się wyłącznie na własnych potrzebach i zyskach, narażone są na ryzyko odrzucenia przez potencjalnych klientów. Tomasz Woźniak (WP) przypomina, że to odbiorca określa, w jaki sposób chce korzystać z muzyki, sam decyduje, czy ma się posługiwać płytą analogową, kasetą magnetofonową, płytą CD, nośnikiem cyfrowym (karty flash) czy inną formą.

Artyści są za

Internet jest niepodważalnie skutecznym medium marketingowym. Wielu artystów z powodzeniem już korzysta z tej formy promocji. Richard Wheeler znajduje analogię między informacją, która w sieci "chce być darmowa", a muzyką, która dąży do tego samego. "Nasz zespół uważa” - mówi Wheeler – „że muzyka również powinna być bezpłatna. Nasza grupa nie ma najmniejszego zamiaru utrzymywania się z muzyki, wolimy więc, by słuchało nas 1000 osób za darmo niż 10 za opłatą".

Internet to na pewno szansa dla nowych zespołów, mało znanych grup, które nie miałyby okazji na wydanie płyty przez jakąkolwiek wytwórnię, a dzięki nowemu medium mogą dotrzeć do ogromnej rzeszy odbiorców. I jeżeli nie interesuje ich finansowa strona twórczej działalności, to taka forma dystrybucji muzyki zadowala ich w stu procentach. Zresztą uznane gwiazdy też zaczęły życzliwym okiem patrzeć na dystrybucję muzyki w sieci. Gdyby było inaczej, serwis MP3.com z pewnością nie miałby w swoich zbiorach utworów 109 tysięcy twórców.

Krzysztof Kaleta, Pomaton EMI, uważa, że stosunek artystów do Internetu jest pozytywny. „Wszyscy nasi artyści” - podkreśla – „od Lombardu do Ireny Santor, wykorzystują Internet do promocji swoich płyt. Daje im on ogromne możliwości interaktywnego dotarcia do fanów, do których nigdy nie dotarliby w inny sposób (np. chat). Internet postrzegany jest bardziej jako szansa niż zagrożenie". Dyrektor marketingu drugiej poważnej firmy fonograficznej – Sony Music Polska, Piotr Maćkowiak - jest podobnego zdania. Według niego Internet od pewnego czasu jest stałym elementem każdej strategii marketingowej, a artyści traktują to medium jako integralną część promocji.