Megarecenzja The Sims 3

The Sims 3 - tytuł, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszyscy zastanawiali się co nowego przyniesie kolejna odsłona serii. Ogłaszane przez producentów zmiany wydawały się wręcz rewolucyjne. A jak to wygląda w praktyce? Przekonajcie się sami!

The Sims powstało w umyśle Willa Wrighta - jednego z najbardziej kreatywnych projektantów gier w branży. To on odpowiadał wcześniej za słynną serię SimCity. Człowiek ten stwierdził, że gracze z chęcią będą organizować życie wirtualnym ludziom. W końcu czy może być coś przyjemniejszego niż zbudowanie komuś domu i sprawienie by był on wzorowym rodzicem i pracownikiem? A może czas najwyższy wyprowadzić patologiczną rodzinę z kryzysu? To zależało tylko od wyobraźni graczy. A ta najwyraźniej dopisała bowiem pierwsza część gry sprzedała się w astronomicznej ilości 16 milionów kopii.

Druga część wprowadzała zmiany graficzne oraz szereg dodatków mających nadać większy sens rozgrywce. Teraz poszczególni simowie mieli swoje aspiracje oraz bardziej złożony wskaźnik nastroju, na który trzeba było uważać. Zmieniona grafika i dodanie mnóstwa nowych elementów sprawiły, że już w pierwsze 10 dni gra znalazła milion nabywców. Niestety gra ciągle toczyła się głównie w domowym zaciszu simów lub w innych dodatkowo wczytywanych lokalizacjach. Bardzo rzucał się w oczy brak spójności i nienaturalność takiego stanu rzeczy.

Megarecenzja The Sims 3

Nawet wśród naukowców czasem zdarzają się niechluje. Plusem jest, że nie przeszkadza im życie w brudzie.

W 2006 roku Maxis poinformował o pracach nad The Sims 3. Najważniejszą zmianą miało być właśnie odejście od osobno wczytywanych lokalizacji na rzecz tętniącego życiem miasta jako całości. Czy efekt się udał? W większości tak, ale po kolei.