Mercedes-Benz EQA 250 - test elektromobilności w Polsce

Do redakcji trafił najmniejszy elektryczny crossover Mercedesa, a ja postanowiłem przez tydzień sprawdzić, jak wygląda elektromobilność w naszym kraju. Czy to już odpowiedni moment, aby myśleć o aucie elektrycznym jako pełnoprawnym zamienniku dla pojazdu z napędem konwencjonalnym?


Wyśrubowane normy emisji spalin i zapowiedzi kolejnych producentów o przechodzeniu na produkcję tylko i wyłącznie samochodów z napędem elektrycznym spowodowały gwałtowny rozwój elektromobilności w całej Unii Europejskiej.

Mercedes Benz EQA 250

Mercedes Benz EQA 250

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat na rynku pojawiło się mnóstwo nowych pojazdów z napędem elektrycznym. Coraz częściej są to samochody budowane na specjalnych płytach podłogowych projektowanych specjalnie z myślą o zastosowaniu silników elektrycznych. Dodatkowo pojawił się pakiet ułatwień, który ma zachęcić konsumentów do zakupu aut lokalnie bezemisyjnych. Mowa o zielonych tablicach rejestracyjnych umożliwiających poruszanie się buspasami oraz zwalniających z konieczności uiszczania opłat za parkowanie w strefach płatnego parkowania.

Zobacz również:

  • Recenzja: SurRon Light Bee L1e X - elektryczny cross, który dostarcza radość
  • MIUI trafi na drogi! Oto wizualizacja samochodu Xiaomi Car

Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych obecnie największym problemem z rozwojem elektromobilności w Polsce jest niedostateczna ilość ładowarek i wysoki koszt zakupu auta z napędem elektrycznym w porównaniu do odpowiedników z napędem konwencjonalnym.

Najnowsze prognozy Unii Europejskiej i Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA zakładają jednak, że już w latach 2026-2029 ceny aut elektrycznych zrównają się z cenami aut z napędem konwencjonalnym, a w kolejnych latach to auta z silnikami spalinowymi oraz hybrydy lawinowo zaczną drożeć.

Do redakcji PCWorld trafił najnowszy Mercedes Benz EQA 250 AMG Line. Stwierdziłem, że to świetna okazja, aby przekonać się na własnej skórze jak wygląda elektromobilność w naszym kraju. Przez tydzień zastąpiłem swój samochód z silnikiem benzynowym kompaktowym crossoverem Mercedesa z napędem elektrycznym o mocy 190 KM oraz ogniwami o pojemności 66,5 kWh.

Sprawdź, jakie są moje spostrzeżenia dotyczące jazdy samochodem elektrycznym w Polsce oraz jak wygląda obecnie rozwój infrastruktury niezbędnej do ładowania tego typu pojazdów.

Założenia testu

Założenia testu były bardzo proste. Przez tydzień zapominam o swoim aucie spalinowym i przesiadam się do Mercedesa EQA 250. W ciągu trwania całego testu ani raz nie jechałem innym samochodem. Wymagało to odpowiedniego planowania ładowania oraz tras, które pokonywałem.

Przystępując do testu wiedziałem, że Mercedesem pokonam trasę, której nie będę w stanie przejechać na w pełni naładowanym akumulatorze. Było to celowe działanie, które pozwoliło sprawdzić mi, jak wygląda jazda autem elektrycznym poza miastem na drogach szybkiego ruchu.

Przez kilka dni jeździłem także po centrum miasta, które jest naturalnym środowiskiem użytkowania samochodów z napędem elektrycznym. Zdarzyło mi się pojeździć również po przedmieściach i okolicach Warszawy.

W ciągu tygodnia ładowałem auto z gniazdka 230V (domowego), darmowej ładowarki miejskiej o mocy 7,4 kW oraz superszybkiego GreenWaya o mocy 50 kW, który naładował akumulatory w niespełna godzinę.

Podczas siedmiu dni spędzonych z Mercedesem EQA 250 pokonałem nim ponad 800 kilometrów w różnych warunkach atmosferycznych, ale należy podkreślić, że testy odbywały się w lato, co przekłada się na wyższy, niż zimą zasięg.

Po tygodniowym teście podsumowałem koszty i zestawiłem je z kosztami paliwa w moim samochodzie z silnikiem benzynowym. Pominąłem koszty eksploatacji - tu zwycięża może być tylko jeden i jest nim samochód elektryczny, który nie wymaga skomplikowanej obsługi serwisowej. Konieczne są jedynie przeglądy co 15 tysięcy kilometrów, a większość elementów jest bezobsługowa przez pierwsze kilka lat eksploatacji.

Mercedes Benz EQA 250 - crossover niemalże idealny

Na samym początku warto wspomnieć czym jeździłem podczas testu elektromobilności. Mercedes-Benz EQA 250 to aktualnie najmniejszy i najsłabszy samochód elektryczny w gamie modelowej niemieckiego producenta. Paradoksalnie jest to świetna wiadomość. EQA 250 jest zauważalnie słabszy i mniejszy od testowanego przeze mnie wcześniej modelu EQC 400 4MATIC, ale w zamian oferuje większą zwrotność, niższą masę, podobny zasięg, mniejsze zużycie energii oraz dużo krótszy czas ładowania.

Mercedes Benz EQA 250 to kompaktowy crossover z pojemnym wnętrzem

Mercedes Benz EQA 250 to kompaktowy crossover z pojemnym wnętrzem

Testowany egzemplarz otrzymał silnik elektryczny o mocy 190 KM, który napędza przednią oś. W połączeniu z ogniwami o pojemności 66,5 KWh auto waży 1965 kg, co jak na crossovera z pełnym wyposażeniem opcjonalnym i napędem elektrycznym jest w pełni akceptowalnym wynikiem. Auto przyśpiesza od 0 do 100 km/h w 8,9 sekundy i jest przy tym niesamowicie elastyczne (zasługa silnika elektrycznego). Maksymalny zasięg deklarowany przez producenta to 426 km (w cyklu WLTP). W praktyce mówimy o możliwości przejechania od 350 do 380 km w zależności od naszych umiejętności i ukształtowania terenu. Prędkość maksymalna jest tu drugorzędna, ale warto wspomnieć, ze EQA 250 rozpędzimy do 160 km/h (ograniczenie elektroniczne).

Elektryk w trasie - dużo plusów i kilka minusów

Pierwszego dnia przede mną oraz elektrycznym Mercedesem stało spore wyzwanie. Autem musiałem pokonać trasę, która łącznie wynosiła 314 km. Dodatkowo konieczne było zaplanowanie ładowania, ponieważ wiedziałem, że kolejnego dnia rano muszę mieć co najmniej 200 km realnego zasięgu.

Przebieg trasy poza miastem

Przebieg trasy poza miastem

Szybko przystąpiłem do planowania trasy, w czym znacząco pomogła aplikacja PlugShare dostępna na urządzeniach mobilnych. Program pozwala szybko i wygodnie podejrzeć wszystkie dostępne w naszym kraju stacje ładowania samochodów elektrycznych. Co ważne użytkownicy mogą sami odznaczać, że aktualnie się ładują. Oznacza to, że wiemy czy dana stacja jest wolna czy zajęta.

Wyznaczyłem sobie punkt ładowania na szybkiej ładowarce Orlenu w Szumowie. Szybko okazało się, że muszę pobrać specjalną aplikację i zarejestrować się w niej, aby móc naładować auto. Niestety nie ma jednolitego systemu, który pozwala ładować się na wszystkich ładowarkach w kraju.

Mercedesa EQA 250 odebrałem z w pełni naładowanym akumulatorem. Zasięg wynosił wtedy 317 km, ale szybko okazało się, że po wyzerowaniu komputera pokładowego wzrósł do 354 km.

Sama trasa przebiegała bardzo spokojnie. Aby zoptymalizować zużycie energii musimy poruszać się maksymalnie z prędkością do 120 km/h. Po jej przekroczeniu zużycie lawinowo wzrasta, a zasięg spada w mgnieniu oka. Warto pamiętać, że w ruchu pozamiejskim nie odzyskujemy energii z hamowania, co negatywnie wpływa na zużycie energii. Większość trasy z Warszawy do Wysokiego Mazowieckiego pokonałem na tempomacie ustawionym na około 110 km/h.

110 km/h to odpowiednia prędkość dla auta elektrycznego

110 km/h to odpowiednia prędkość dla auta elektrycznego

Po wyjechaniu z miasta szybko dostrzegłem ogromne zalety auta elektrycznego w trasie. Pierwszą z nich jest cisza. Jadąc 110 km/h słyszymy jedynie lekki szum wiatru. Brakuje charakterystycznego dźwięku silnika spalinowego, który powyżej 100 km/h często pracuje już na obrotach powyżej 2000 rpm. Doceniłem rewelacyjne wyciszenie nadkoli - praktycznie nie słyszałem 20 calowych kół ze sporymi oponami. Niesamowicie spodobała mi się również elastyczność. Dzięki silnikowi elektrycznemu zawsze miałem dostęp do maksymalnego momentu obrotowego, który w EQA 250 wynosi 375 Nm.

Podczas spokojne jazdy w trasie wykorzystamy od 10 do 20% możliwości silnika elektrycznego

Podczas spokojne jazdy w trasie wykorzystamy od 10 do 20% możliwości silnika elektrycznego

Ładowarki elektryczne w naszym kraju - niestety do ideału jeszcze setki kilometrów

Przez pierwsze dwie godziny jazdy wszystko zapowiadało się świetnie. Niestety w drodze powrotnej zaczęły się problemy. Przy około 100 km zasięgu zaplanowałem ładowanie na szybkiej ładowarce Orlenu w Szumowie. Niestety okazało się, że po zalogowaniu się do aplikacji, podłączeniu auta i rozpoczęciu ładowania aplikacja zablokowała 150 zł na mojej karcie płatniczej, a w tym samym czasie ładowarka się zawiesiła. Po dwóch próbach restartu, trzech telefonach na infolinię Orlenu, szybkiej kawie i 30 minutach poddałem się i zacząłem szukać kolejnej ładowarki.

Złącze do ładowania

Złącze do ładowania

Uruchomiłem PlugShare oznaczyłem ładowarkę jako nieczynną i przystąpiłem do szukania kolejnej stacji, która znajdowała się w promieniu maksymalnie 50 km. Na szczęście 29 km dalej przy trasie S8 znalazłem wolną ładowarkę sieci GreenWay. Oznaczało to konieczność pobrania kolejnej aplikacji i rejestracji się w sieci GreenWay.

Po dojechaniu do ładowarki GreenWaya niedaleko Ostrowi Mazowieckiej udało mi się podłączyć auto do ładowania. Samochód naładował się z wykorzystaniem 50 KW ładowania prądem stałym ze złącza CCS.

Mercedes Benz EQA 250 podczas ładowania na szybkiej ładowarce

Mercedes Benz EQA 250 podczas ładowania na szybkiej ładowarce

Mercedesa EQA 250 podłączyłem do ładowania z akumulatorami naładowanymi w 33%.

Status ładowania po podłączeniu do szybkiej ładowarki GreenWay

Status ładowania po podłączeniu do szybkiej ładowarki GreenWay

Uzupełnienie energii do 100% trwało około 60 minut. W tym czasie udałem się na spacer, a cały proces mogłem nadzorować z aplikacji GreenWay na moim smartfonie.

Prędkość ładowania spada po przekroczeniu 80% naładowania akumulatorów

Prędkość ładowania spada po przekroczeniu 80% naładowania akumulatorów

Status ładowania w aplikacji mobilnej GreenWay

Status ładowania w aplikacji mobilnej GreenWay

W trakcie godzinnej sesji udało mi się doładować 43,5 KWh prądu. Po ładowaniu zasięg wzrósł o 250 km (do 340 km). Ładowanie kosztowało mnie 97,32 zł.

Szczegółowe informacje o ładowaniu z sieci GreenWay

Szczegółowe informacje o ładowaniu z sieci GreenWay

Lista sesji ładowania

Lista sesji ładowania

Warto dodać, że równo tydzień po pierwszym ładowaniu na adres domowy otrzymałem kartę GreenWay, która pozwala aktywować ładowanie bez konieczności uruchamiania aplikacji mobilnej. To miłe udogodnienie.

Karta dostępu do ładowarek sieci GreenWay

Karta dostępu do ładowarek sieci GreenWay

Zużycie energii z całej trasy wynosiło 19 kWh/100 km. Warto zaznaczyć, że 91% energii zużywane było na jazdę, 3% na klimatyzacje, a pozostałe 6% na inne odbiorniki - nawigację, wyświetlacz przezierny, obsługę systemu inforozrywki itp.

Średnie zużycie energii z trasy

Średnie zużycie energii z trasy

Mercedes EQA 250 w swoim żywiole - wielkomiejskie korki

Po niespełna 320 km trasie, która negatywnie zaskoczyła mnie uszkodzoną ładowarką przystąpiłem do eksploatacji pojazdu w mieście. Tu Mercedes-Benz EQA 250 odnalazł się idealnie. Dzięki możliwości poruszania się buspasami mogłem szybciej docierać do celu. Co istotne mój portfel nie odczuł także kosztów parkowania w strefie płatnego parkowania, które dzięki zielonym tablicom rejestracyjnym jest darmowe. Wystarczy zaparkować pojazd i możemy zapomnieć o parkometrach.

Zielone tablice rejestracyjne uprawiają do darmowego parkowania

Zielone tablice rejestracyjne uprawiają do darmowego parkowania

Podczas jazdy miejskiej pokonałem w godzinach szczytu trasę z przedmieść Warszawy na Pragę Południe i z powrotem. W pierwszej części trasy średnie zużycie energii wynosiło 21,1 kWh/100 km, a średnie zużycie energii z całej trasy spadło poniżej 20 kWh/100 km i wynosiło dokładnie 19,9 kWh/100 km.

Średnie zużycie energii z miasta

Średnie zużycie energii z miasta

Chwilowe zużycie energii z miasta - widoczne wyraźne momenty odzyskiwania energii

Chwilowe zużycie energii z miasta - widoczne wyraźne momenty odzyskiwania energii

Test ten świetnie pokazał, że klimatyzacja potrafi znacząco zwiększyć zużycie energii. W pierwszej części testu auto intensywnie chłodziło wnętrze. Powrót odbywał się z już schłodzoną kabiną.

Przebieg trasy w mieście

Przebieg trasy w mieście

Trasa testowa w mieście pokazała, że posiadając samochód elektryczny oraz ładowarkę naścienną (wallboxa) warto korzystać z przygotowania auta do jazdy. Schłodzenie wnętrza z sieci zauważalnie obniża zużycie energii.

W mieście dużo energii zużycia klimatyzacja i ogrzewanie

W mieście dużo energii zużycia klimatyzacja i ogrzewanie

Zabrakło energii. Co robić?

W piątkowy wieczór wracałem do domu z rozładowanym akumulatorem i nie miałem ochoty tracić dodatkowych minut na szybkie ładowanie. Po powrocie zasięg auta wynosił zaledwie 50 km. Co zrobić w takiej sytuacji? Postanowiłem skorzystać z ładowarki 230 V (do domowego gniazdka), która pozwala na ładowanie z oszałamiającą prędkością 2,2 kW.

Po 8 godzinnym ładowaniu odzyskałem 100 km zasięgu. Na szybkiej ładowarce trwałoby to zaledwie 15-20 minut.

Eksperyment ten udowodnił mi, że posiadanie auta w pełni elektrycznego (nie hybrydy typu plug-in) bez dostępu do siły i ładowarki naściennej wallbox o mocy co najmniej 7,4 kW nie ma najmniejszego sensu.

Gdybym w swoim garażu posiadał wallboxa byłbym w stanie naładować Mercedesa EQA 250 do pełna w niespełna 9 godzin. Zakładając, że auto podłączamy do ładowarki wieczorem - około 22:00 - rano o godzinie 6:00 mamy w pełni naładowany akumulator.

Mieszkając w bloku bez możliwości jakiegokolwiek ładowania zakup auta elektrycznego całkowicie mija się z celem.

Raport z testu. Czy elektryk jest tańszy od ekonomicznej benzyny?

Zbliżamy się powoli do końca. Czas zatem porównać koszty eksploatacji. Tak, jak wspominałem wcześniej pomijam wydatki na serwis i zakładam, że porównujemy nowe auta z gwarancją producenta, których serwisowanie sprowadza się do okresowych przeglądów.

Moje auto spalinowe pali w trasie 7 litrów benzyny na 100 km. W mieście spalanie wzrasta maksymalnie do 8,5 litrów na 100 km. Przy obecnej cenie paliwa (PB 95 - 5,47 zł) oznacza to, że 100 km w trasie pokonuje za 38,29 zł, a w mieście za 46,49 zł.

W przypadku auta elektrycznego sprawa jest bardziej złożona. Wszystko zależy bowiem od miejsca, w którym ładujemy. Na szybkich ładowarkach o mocy 50 kW koszt 1 kWh wynosi od 1,99 zł do 2,20 zł. W przypadku ładowania domowego jest to zaledwie 0,38 zł za 1 kWh zakładając ładowanie w nocy z wykorzystaniem taryfy G12.

Pokonanie 100 km w trasie, gdzie musimy korzystać z szybkich ładowarek (zakładam, że nie mamy wolnego gniazdka i kilkunastu godzin wolnego czasu) kosztowało 37,81 zł. Oznacza to, że jest o kilkadziesiąt groszy taniej od ekonomicznej benzyny i nieco drożej od nowoczesnego diesla, ale pamiętajmy, że co 300 km musimy doliczyć godzinny postój na uzupełnienie energii.

Inaczej sprawa wygląda w mieście. Przy korzystaniu z szybkich ładowarek koszt przejechania 100 km kosztował 41,79 zł. Oznacza to, że nadal jest taniej od nowoczesnej benzyny oraz porównywalnie do nowoczesnego diesla.

W przypadku gdy mamy możliwość ładowania się w domu możemy znacząco ograniczyć koszty energii. Przy ładowaniu nocnym z wallboxa koszt przejechania 100 km w mieście maleje do zaledwie 8,19 zł.

Jak widać różnica w kosztach eksploatacji jest kolosalna. Jeżeli możemy ładować się z domu samochód elektryczny jest świetnym wyborem do miasta. Koszt przejechania 100 km jest minimalny, a dodatkowo nie płacimy za parkowanie i poruszamy się buspasami sprawnie omijając korki (czasami warto wybrać dłuższą trasę, ale z buspasem).

Czego brakuje mi w elektromobilności?

Obecnie elektromobilność w naszym kraju intensywnie się rozwija i jest to dobra wiadomość. Ładowarek przybywa, ale pojawia się także coraz więcej samochodów elektrycznych. Ważne jest, aby ilość punktów ładowania zwiększała się znacznie szybciej od pojazdów elektrycznych, które poruszają się po naszych drogach, a niestety aktualnie sytuacja jest odwrotna. Coraz częściej zdarza się (szczególnie na popularnych trasach i w miastach), że ładowarki są notorycznie zajęte i jest problem z szybkim doładowaniem naszego pojazdu.

Aktualna lista ładowarek w Warszawie i okolicach - na żółto szybkie ładowarki

Aktualna lista ładowarek w Warszawie i okolicach - na żółto szybkie ładowarki

W elektromobilności brakuje mi jeszcze jednego. Producenci zapomnieli o autach z nadwoziem typu kabriolet, które idealnie sprawdziłyby się z napędem elektrycznym. Kabriolety często mają mocne silniki i szybkie przyspieszenie, ale jednocześnie rzadko kiedy podróżujemy nimi szybko. Dodatkowo bardzo często auto bez dachu jest drugim lub nawet trzecim samochodem w domu, więc problem długiego czasu ładowania przestaje być istotny. W tym momencie przechodzimy do najważniejszego. Kabrioletami rzadko jeździmy zimą, a wtedy ujawniają się kolejne wady aut z napędem elektrycznym - dłuższe czasy ładowania i niższy zasięg.

Podsumowanie - czy powinieneś już zacząć myśleć o aucie z napędem elektrycznym?

Posumowanie testu elektromobilności nie jest łatwe. Spodziewałem się pewnych niedogodności, ale nie liczyłem, że uda mi się kompletnie zawiesić ładowarkę. Dodatkowo czasy ładowania na początku są nie do przejścia. Na szczęście jest to chwilowe. Po tygodniu potrafiłem już zaplanować ładowanie tak, aby zagospodarować godzinę na zakupy, spacer lub szybką kawę ze znajomymi. Problem znika również w przypadku ładowania w domu.

Mercedes Benz EQA 250

Mercedes Benz EQA 250

Po tygodniu wiem już, że auto elektrycznie w mieście sprawdza się lepiej od spalinowego odpowiednika. Role zamieniają się w trasie, kiedy to musimy planować długie i dosyć drogie ładowania. Problemem jest także dostępność ładowarek. O ile przy autostradach i trasach szybkiego ruchu najczęściej nie ma z tym problemu, to raczej nie pojedziemy elektrykiem w Bieszczady lub na Mazury.

Z pewnością wybrani klienci, którzy dysponują garażem i dostępem do siły powinni już na poważnie myśleć o zakupie auta elektrycznego. Szczególnie jeżeli w garażu posiadają inny samochód z konwencjonalnym napędem, którym mogą pojechać w dłuższą trasę.

Niestety jeżeli mieszkasz w bloku lub chcesz mieć tylko auto elektryczne, a jednocześnie często jeździsz w trasy powinieneś skierować się ku hybrydzie lub hybrydzie typu plug-in.