Microsoft Edge z silnikiem Chromium - pierwsze zrzuty ekranu

Do internetu trafiły pierwsze zrzuty ekranu prezentujące przeglądarkę Edge działającą na silniku Chrome. Jaki jest cel zmiany silnika?

Microsoft zapowiedział przejście na silnik Chromium na początku grudnia 2018 roku. Aktualnie Edge korzysta z autorskiego silnika producenta, Edge HTML. W przyszłości ma się to zmienić - będzie stosowany oparty na wspomnianym Chromium, którego aktualnie używa mnóstwo innych przeglądarek, w tym będąca samotnym liderem na rynku przeglądarek Chrome.

A co zmieni zastosowanie tego silnika w Microsoft Edge? Serwis Neowin dotarł do wczesnej wersji przeglądarki z Chromium, która aktualnie jest testowana wyłącznie przez Microsoft, ale prawdopodobnie otrzymają ją wkrótce użytkownicy zapisani do programu Windows Insider- powinni dostać ją wraz z nową aktualizacją Windows 10. Ta wczesna przeglądarka "Edge-Chromium" oznaczona została numerem 74.1.85.0 i jest przeznaczona wyłącznie dla systemów 64-bit. Otrzymała kilka nowych funkcji: mechanizm samodzielnej aktualizacji przez Windows Update, dodanie do menu opcji pokazującej, czy jest się zalogowanym na konto Microsoft (podobnie jak w Chrome), a także dostęp do ustawień poprzez otwierające się osobno zakładki (również pożyczone z Chrome).

Źródło: Neowin.net

Źródło: Neowin.net

Pod Edge jest dostępnych wiele wtyczek i rozszerzeń. Po przejściu na Chromium to się nie zmieni - ale powinny pasować także pisane dla Chrome i rozszerzenia oraz wtyczki tego typu znajdą się w Microsoft Store. Poza tym Edge nadal będzie używać domyślnie wyszukiwarki Bing, po otwarciu nowej zakładki pokażą się newsy i najczęściej odwiedzane strony. Dojdzie jednak nowy przycisk, dodany specjalnie w celu pobierania i instalowania rozszerzeń.

I co o tym myśleć? Właściwie to mam mieszane uczucia. Edge miało pokazać, że Microsoft potrafi stworzyć przeglądarkę, z którą trzeba się liczyć. No i jak widać - nie potrafi, a Edge zmieni się w klona Chrome. Dla MS to może i zaleta - nie muszą poświęcać czasu i środków na tworzenie własnej przeglądarki. Nie sądzę, żeby dotychczasowi użytkownicy Chrome chcieli przeskoczyć na Edge - bo i po co? Wygląda więc na to, że Chrome stanie się jeszcze silniejsze na rynku, chyba że - nieco ociężały ostatnio - Firefox lub Opera zdołają przekonać do siebie nowych użytkowników.