Microsoft cenzuruje LinkedIn w Chinach

Jeśli na swoim profilu w serwisie umieścisz jakąkolwiek wzmiankę o Tiananmen, zostanie on ukryty przed użytkownikami z Chin.

Chiny to potężny rynek, z którego nie chce rezygnować żaden producent. Nie inaczej ma się rzecz z Microsoftem. Niedawno mieliśmy do czynienia z mały skandalem - w rocznicę protestów na placu Niebiańskiego Spokoju (w 1989) z wyszukiwarki Bing zniknęło słynne zdjęcie "Tankmana", czyli uczestnika protestów, który zatrzymał kolumnę czołgów. Podobno zdjęcie to miało być niedostępne jedynie w Chinach, jednak przez pomyłkę lub niedopatrzenie zostało ocenzurowane globalnie. Teraz okazuje się, że Microsoft idzie krok dalej i ukrywa profile, na których ktokolwiek wspomina o tych wydarzeniach.

A konkretnie - profil takiej osoby ukrywany jest dla użytkowników z Chin. I nie jest to tajemnica, ponieważ serwis sam o tym informuje osobę zainteresowaną. Powołuje się przy tym na to, że opublikowane zostały "treści zakazane w tym regionie". Co zakrawa na bezczelność, na końcu informacji można przeczytać, że LinkedIn "mocno wspiera swobodę wypowiedzi", ale... musi dostosować się do wymogów postawionych przez chińskie władze. Poniżej zrzut ekranu takiej wiadomości - otrzymał ją Kevin Beaumont.

Zobacz również:

  • Chiny pierwszym krajem, który wprowadza ograniczenia dla młodych graczy
  • Surface Pro X - pierwszy model z Windows 11 i ARM
  • Nowy cel oszustów - ogłoszenia o pracę w LinkedIn
Microsoft cenzuruje LinkedIn w Chinach

Władze Chiny otoczyły kraj "wielkim firewallem", który cenzuruje cały ruch sieciowy. Wiadomo, że na indeksie jest nie tylko słowo "Tiananmen", ale także "Tybet" i wiele innych. Jednak zgodna Microsoftu na spełnianie wymogów władz Chin oznacza, że gigant będzie automatycznie cenzurował wszystko, co im się nie podoba. Mało to szlachetne, ale cóż - jak wspomniałem, Chiny to potężny rynek, a MS lubi zarabiać.

Źródło: MS PowerUser

Zdjęcie główne: Markus Winkler/Unsplash