Microsoft nie jest zagrożeniem

Symantec miał trudny rok. Po zamknięciu wielkiej transakcji przejęcia Veritas Software za ponad 10 mld USD zaczęły się kłopoty. Zmiany na szczeblach kierowniczych, konieczność reorganizacji firmy, problemy z urzędem podatkowym. Firma jednocześnie musi stawić czoła rosnącej konkurencji rynkowej, także ze strony koncernu z Redmond. Przedstawiamy rozmowę z szefem amerykańskiej korporacji Johnem Thompsonem.

Czego najbardziej obawiacie się w starciu rynkowym z Microsoftem?

Microsoft nie jest zagrożeniem
John Thompson: W ogóle nie obawiamy się Microsoftu. Koncentrujemy się na tym abyśmy dostarczali innowacyjne produkty. Dopóki koncern ten gra fair, nie przejmujemy się jego działaniami na polu bezpieczeństwa. Jeśli Microsoft zechce stosować nieuczciwe praktyki, będziemy się temu bardzo uważnie przyglądać, podobnie jak inni gracze z branży.

Marka Microsoft to właściwie synonim dla wielu rozwiązań softwareowych czy technologii IT. Jednakże bezpieczeństwo nie jest jedną z nich. Microsoft ma przed sobą jeszcze długą drogę zanim będzie w stanie - nie tyle zademonstrować swoje możliwości w zakresie bezpieczeństwa - co zbudować reputacje dostawcy bezpiecznych rozwiązań dla szerokiego grona klientów.

Microsoft poczynił już pewne postępy w tym zakresie...

Doprawdy? Jakie?

Choćby w samej sferze marketingowej. Chodzi o to, że zwracają dużo uwagi na kwestie bezpieczeństwa.

Fakt, że Microsoft przeznaczy niesamowite ilości pieniędzy na podnoszenie świadomości użytkowników w zakresie funkcji bezpieczeństwa, tego co muszą zrobić aby zabezpieczyć swoje komputery - pozytywnie wpływa na całą branżę. To korzyść dla Microsoftu, ale też i dla nas. Moim zdaniem niekoniecznie oznacza to zmianę w samym podejściu Microsoftu. Te działania wynikają po prostu ze zrozumienia, że podnoszenie świadomości użytkowników jest jednym z kluczowych elementów polityki bezpieczeństwa.

Symantec twierdzi, że chce konkurować w obszarze innowacji. Sukces tych którym powiodło się w stawianiu czoła Microsoftowi (np. IBM i środowisko open source) zależał w dużej mierze od umiejętności budowania sojuszy. Kto jest zatem waszym partnerem?

Z tym argumentem nie zgodzę się. Nikt nie dorobił się pieniędzy na open source. Trudno więc mówić o tym w kategoriach sukcesu.

Czy wciąż chcecie wstrzymać, aż do przyszłego roku premierę pakietu Norton 360, (określany jako przyszły konkurent Windows Live OneCare)?

Zawsze pozostaje pytanie kiedy jest odpowiedni czas na premierę produktu. Kod źródłowy będzie gotowy we wrześniu. Betatesty przeprowadzimy jeszcze latem. W zależności od reakcji użytkowników i prac jakie jeszcze będziemy musieli zrobić przy tym produkcie, zadecydujemy o jego wprowadzeniu do sprzedaży. Trzeba sobie zadać pytanie czy premiera np. w okresie świątecznym nie spowoduje pewnego zamieszania i nie odbije się niekorzystnie na sprzedaży innych produktów będących już w naszej ofercie.

W ostatnim okresie rozgłosu nabrała kwestia tego, że tak naprawdę użytkownicy oprogramowania nie wiedzą jak działają konkretne aplikacje, co instalowane jest na ich komputerach. Przykładem tego były np. rootkity na płytach od Sony. Microsoftowi również się dostało, za sprawdzający legalność oprogramowania moduł Windows Genuine Advantage.

Nie sądzę aby producenci robili to w złej wierze. Najważniejsze są prawdziwe intencje twórcy oprogramowania, jak zamierza on wykorzystać funkcjonalność jaka zaszył w swojej aplikacji. W przypadku funkcji związanej z przesyłaniem jakichś danych do producenta przez internet, wiąże się potrzeba pozyskania informacji pozwalających ulepszyć produkt, podnieść jakość usług. Nie jest to chęć wrzucenia klientowi keyloggera do systemu.

Najważniejsza jest zatem intencja pozyskiwania danych. Moim zdaniem Sony, po wyjściu na jaw sprawy z rootkitami zachowało się naprawdę odpowiedzialnie.

Czy branża nie powinna na te kwestie zwracać większej uwagi, czy to tylko sporadyczne pojedyncze przypadki? Z pana słów wynika, że nie jest to coś co uważacie z problem?

Problemem jest spyware. Ludzie, którzy piszą oprogramowanie instalujące się na komputerach i śledzące poczynania użytkowników - to jest poważny problem. Burzy zaufanie do korzystania z komputera podłączonego do sieci. Dlatego temu zagadnieniu poświęcamy dużo czasu i wysiłku. Nie skupiamy się natomiast na oprogramowaniu, które w oczywistym i zrozumiałym celu może przesyłać pewne informacje do producenta, aby podnieść funkcjonalność i wygodę korzystania użytkownika z aplikacji.

rozmawiał: Robert McMillan, IDG News Service

opracowanie: Jarosław Ochab