Microsoft pozwany za WGA

Amerykanin Brian Johnson złożył w sądzie pozew przeciwko Microsoftowi. Powód zarzuca koncernowi, że dystrybuowany przez niego program o nazwie WGA (sprawdzające autentyczności systemu Windows) narusza przepisy zabraniające rozpowszechniania spyware'u.

Johnson zarzucił koncernowi, że ten nie udostępnił użytkownikom niezbędnych informacji na temat zasad działania WGA (Windows Genuine Advantage). Amerykanin twierdzi również, że pogram potajemnie instalowany był na komputerach użytkowników Windows (aplikacja instalowana była wraz z udostępnianymi co miesiąc uaktualnieniami dla produktów Microsoftu).

Przypomnijmy, że zadaniem programu WGA było sprawdzanie, czy zainstalowana na danym komputerze kopia systemu operacyjnego Windows jest legalna. Program początkowo był uciążliwy jedynie dla użytkowników pirackich "Okien" (ponieważ codziennie wyświetlał komunikat o konieczności zarejestrowania systemu). Później jednak okazało się, że program dziwnie zachowuje się również u użytkowników, których kopia jest legalna - na jaw wyszło bowiem, ze WGA codziennie kontaktuje się z serwerami Microsoftu. To wywołało burzę, której ostatecznym efektem było udostępnienie przez koncern uaktualnienia, usuwające z WGA kwestionowane przez użytkowników funkcjonalności.

Jim Desler, rzecznik Microsoft, stwierdził, że zarzuty zawarte w pozwie są bezpodstawne I zdecydowanie sprzeciwił się nazywaniu WGA spyware'm. "Spyware to złośliwe oprogramowanie, instalowane w systemie bez wiedzy użytkownika i szkodzące mu. W przypadku WGA użytkownik musiał wyrazić zgodę na zainstalowanie. Co więcej, jednym zadaniem programu jest sprawdzanie legalności systemu operacyjnego" - powiedział Desler.