Microsoft wiedział, że konsole Xbox 360 mogą uszkodzić płyty

Najnowsze dokumenty Microsoftu pokazały w zupełnie innym świetle kontrowersyjną sprawę sprzed kilku lat. Okazuje się, że Gigant z Redmond wprowadzając do sprzedaży Xboksa 360 doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że konsola może w niektórych wypadkach uszkodzić płyty, które obsługuje.

Dwa lata temu w sieci pojawiło się wiele doniesień o tym, że konsola Xbox 360 może uszkodzić płyty, które się w niej znajdują. Microsoft przyznał się wówczas do błędu i zapowiedział, że w tych, podkreślmy - nielicznych, wypadkach wymieni uszkodzone przez konsolę gry. Wówczas niejasne było jednak to, czy firma zdawała sobie sprawę, że wprowadziła na rynek niedopracowane urządzenia.

Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Serwis "Seattle Post-Intelligencer" opublikował notkę, w której stwierdził, że Microsoft wiedział o problemie już dużo wcześniej - w październiku 2005 roku. Firma była na tyle zaangażowana w rozwiązanie problemu, że wysłała nawet do rozmaitych sklepów w Stanach Zjednoczonych swoich inżynierów, którzy mieli sprawdzić sytuację i podjąć stosowną decyzję. Wyniki postawiły Microsoft przed trzema możliwościami, w tym również zapewnieniem darmowej naprawy wszystkich egzemplarzy. Okazało się jednak, że byłoby to zbyt drogie (niektórzy pracownicy firmy twierdzą, że w krytycznym momencie zgłoszenia o awariach osiągnęły poziom nawet 55 tysięcy reklamacji) więc firma postanowiła uruchomić program wymiany zepsutych przez konsolę krążków.

Warto dodać, że konsola Xbox 360 miała swego czasu również poważny problem z tzw. Red Ring of Death. Po wielu zgłoszeniach ze strony klientów Microsoft zdecydował się jednak zmienić gwarancję konsoli i zapewnić wszystkim chętnym w pełni darmową naprawę urządzenia. Niektórzy szacują, że firma straciła na tym ponad miliard dolarów.