Międzynarodowy Fundusz Walutowy - hakerzy znów się włamali

Systemy komputerowe MFW zostały zaatakowane przez hakerów. W ręce włamywaczy wpadły m.in. adresy e-mail, ważne dokumenty i inne poufne dane.

Działałność funduszu (ang. IMF) jest negatywnie oceniana przez organizacje anty- i alterglobalistyczne. Czy jednak znaczy to że za atakiem stoją LulzSec lub Anonimowi?

Działałność funduszu (ang. IMF) jest negatywnie oceniana przez organizacje anty- i alterglobalistyczne. Czy jednak znaczy to że za atakiem stoją LulzSec lub Anonimowi?

Polecamy:

Zobacz także:

2011 to rok włamań w technologii. Po największych w historii atakach na usługi internetowe Sony i konflikcie Google - Chiny, przyszedł czas na równie poważne zagrożenie.

MFW, czyli być może najważniejsza instytucja zajmująca się stabilizacją gospodarki na świecie, poinformował swoich współpracowników o ataku na systemy komputerowe. Włamanie określane jest jako bardzo przemyślane i ukierunkowane na wrażliwe dane.

Przypomnijmy, że w związku z "kryzysem finansowym" Międzynarodowy Fundusz Walutowy stanowi skarbnicę wysoce poufnych informacji o stanie finansowych wielu krajów.

Sprawę jako pierwszy opisał New York Times. Rzecznik MFW potwierdził atak i zapewnił, że fundusz bada obecnie cały "incydent". Odmówił jednak podania szczegółów dotyczących włamania. Wydaje się, ze nie było ono powiązane z aresztowaniem Dominique'a Straussa-Kahna, byłego szefa MFW, oskarżonego o próbę gwałtu i napaść seksualną na pokojówkę w luksusowym hotelu Sofitel New York.

Informatorzy NYT sugerują, że za atakiem na MFW stoi raczej "obcy rząd". Niebezpiecznik.pl słusznie zauważył, że brzmi to dość dziwnie, skoro do funduszu należy aż 186 krajów - w tym Chiny i Rosja.