Moment of Silence - przyszłość w Twoich rękach!

The Moment of Silence to wizja przyszłości, która niepostrzeżenie zakrada się do naszego życia już dzisiaj. Niestety, sama gra nie zawsze nadąża za pomysłem. Zapraszamy do przeczytania recenzji!

Moment of Silence

Moment of Silence

Świat przyszłości - globalna wioska zdominowana przez gigantyczne koncerny, powoli i nieubłaganie zbliżająca się do orwellowskiej wizji totalnej kontroli nad obywatelem. Każdy twój zakup, każdy przejazd ujednoliconym publicznym transportem zostanie zarejestrowany. Papierowe książki są nielegalne - dostępne są tylko źródła cyfrowe, a niepowołane treści znikają z GlobalNetu. Z wielkich ekranów na ulicach sączy się propaganda. A wszystko to odbywa się za przyzwoleniem zwykłych obywateli, którzy po fali ataków terrorystycznych są gotowi zrzec się prawa do prywatności, w zamian za bezpieczeństwo oferowane im przez system.

Główny bohater gry, Peter Wright jest trybikiem w tej machinie, pracownikiem agencji reklamowej. Tworzy slogany zachęcające ludzi do głosowania na "tak" w referendum dotyczącym zakazu stosowania kryptografii (jeśli ktoś używa szyfrów, to musi mieć coś do ukrycia, czyli na pewno jest to coś złego, a więc jest przestępcą). Żona i syn Petera zginęli w jednym z ataków terrorystycznych, a on sam wierzy, że działa w słusznej sprawie.

Jednak pewnego dnia jest świadkiem brutalnego wtargnięcia policji do sąsiedniego mieszkania - jego sąsiad zostaje aresztowany. Sama policja zaprzecza, jakoby doszło tam do jakiejkolwiek interwencji. To zdarzenie to początek podróży Wrighta, w trakcie której przekona się, jak bardzo jego wizja świata odbiega od rzeczywistości.

Przyszłość jest dzisiaj!

Gdy słyszy się o kolejnych zabezpieczeniach antyterrorystycznych w USA, gdy czyta się, że coraz więcej Polaków uważa silną władzę kosztem ograniczenia demokracji za słuszną, Moment of Silence przestaje być tylko fantastyką. Staje się wizją niepokojąco realną, spełniającą się na naszych oczach.

Moment of Silence

Moment of Silence

Świat, w którym dąży się do permanentnej inwigilacji, absolutnej kontroli i ubezwłasnowolnienia jednostki, a wszystko to odbywa się przy aplauzie społeczeństwa przekonanego o słuszności takiego postępowania, niepokoi prawdziwością.

Siłą Moment of Silence jest nie tylko obraz przyszłości, ale też wyjątkowo celne pokazanie mechanizmów, które się niego przyczyniły. Mechanizmów, które doskonale znamy z realnego życia.

Po nitce do... końca nitki

Nie można zaprzeczyć, że fabuła Moment of Silence jest ciekawa. Tytuł ma jednak sporo słabych punktów, luk i nielogiczności. W grze pokutuje to, co zazwyczaj różni przygodówki od cRPG (na niekorzyść tych pierwszych), czyli liniowość akcji.

Nie ma tu możliwości rozwiązania jakiegoś problemu na różne sposoby, nie można odejść od z góry przygotowanego scenariusza. Rozmowy z napotkanymi osobami nie wymagają głębszej analizy, a jedynie wyczerpania wszystkich opcji listy dialogowej. Co prawda twórcy zastrzegają, że Moment of Silence bazuje na dialogach, ale "bazowanie" nie powinno się objawiać jedynie w ich ilości.

Moment of Silence

Moment of Silence

Miejscami irytuje brak logiki w przebiegu rozgrywki. Bohater robi pewne rzeczy, do których wykonania nie ma żadnych logicznych przesłanek, a nie może zrobić czegoś, co powinien. Najlepszym przykładem jest wyprawa Wrighta do "złej dzielnicy".

Chociaż ma w mieszkaniu dwudrzwiową szafę z ubraniami, a w rozmowie dostaje wskazówkę, że przed wyprawą w tamtą okolicę powinien się przebrać w coś mniej rzucającego się w oczy, nie może tego zrobić. Na miejscu z własnej inicjatywy podchodzi do obrzucających go wyzwiskami "tubylców", grozi im, że wezwie do nich policję, a następnie na ich oczach wyciąga z kieszeni komunikator, przy pomocy którego można płacić z jego konta.

Kiedy przechodziłem ten fragment gry, zastanawiałem się, w którym momencie Peter dostanie nożem pod żebra - jego działanie aż prosiło się o Nagrodę Darwina. I tak jest ciągle: brak możliwości sensownego działania i konieczność wykonywania kolejnych głupot, które wpadły do głów scenarzystom. Odnosi się wrażenie, że za przedstawienie świata i przebieg rozgrywki odpowiedzialne były dwie zupełnie inne ekipy.

Kolejny absurd można nazwać "syndromem bezdennych kieszeni" - nie jest to żadna nowość w grach przygodowych, a jednak nadal razi. W czeluściach owych kieszeni Wright nosi (między innymi) metalową tabliczkę ze sklepu z antykami, nóż, pluszowego misia, torbę turystyczną, kamerę VHS, wędkę z drutu, sznurka i magnesu, figurkę szarego kosmity, gołębia pocztowego i - uwaga, uwaga! - magnetowid. Wolę nie wiedzieć, gdzie to wszystko upycha. Gdyby zwrot "zrobić komuś z d... kapelusz" potraktować dosłownie, rewizja osobista Petera przypominałaby zapewne pokaz iluzjonisty.

Moment of Silence

Moment of Silence

Chociaż kontakt z bohaterami niezależnymi ogranicza się do wyczerpania listy dialogowej, twórcy gry zdołali nadać postaciom charakter i rys człowieczeństwa. Napotkane postacie mają swoją historię, nawyki i słabości, co nadaje im wyrazu i czyni je ciekawszymi.

Szesnaście lat na lotnisku

Od strony wizualnej Moment of Silence prezentuje się dobrze, chociaż odnosi się wrażenie, że świat gry jest wyludniony. Niezależnie od pory dnia przed budynkiem firmy Wrighta stoi ta sama zakochana para. Drugą znajdziesz w Greenwich Village, a przed wejściem na lotnisko napotkasz niezmiennie tego samego pasażera. Co prawda, Merhan Nasseri, pierwowzór bohatera filmu Terminal, spędził na lotnisku de Gaulle'a szesnaście lat, ale chyba nie tędy droga. Grafika stoi na dobrym poziomie, niezłe są również okazjonalne wstawki filmowe.

Na plus gry można zaliczyć muzykę i głosy postaci. Jedno i drugie zostało dobrze dobrane i bez zarzutu oddają klimat odwiedzanych miejsc i charakter napotkanych osób. Polskie wydanie zostało opracowane w wersji kinowej - oryginalny dźwięk z napisami. Także interfejs i sterowanie są banalne w obsłudze, co stanowi dużą zaletę Moment of Silence.

Podsumowując, Moment of Silence jest dobrą grą, niestety z momentami bezdennej, niewytłumaczalnej głupoty. Miejscami odnosi się wrażenie, że z pewnych elementów w ostatniej chwili zrezygnowano i nie załatano po nich dziur.

Często dzieje się tak, kiedy producenta gonią terminy i ciśnie budżet - być może podobna sytuacja miała miejsce również tutaj. Tak, czy inaczej, losy Petera Wrighta wciągają, a czasu spędzonego przy grze nie można uznać za zmarnowany.

Tytuł gry: Moment of Silence

Gatunek: przygodówka

Wymagania: CPU 800 MHz, 256 MB RAM, karta graficzna 64 MB

Plusy:

+ interesująca wizja świata

+ muzyka i głosy

+ charakter bohaterów niezależnych

Minusy:

- nielogiczności i głupoty

- "bezdenne kieszenie"

- liniowość fabuły

Producent: House of Tales

Polski wydawca: Cenega

Cena: 29,90 zł

Wersja: kinowa (polskie napisy)

Ocena: 7/10


Zobacz również