Monitoring w pracy - kto się go boi?

Oto dylemat pracodawcy - uwierzyć pracownikom, że sumiennie wykonują obowiązki czy egzekwować to oprogramowaniem monitorującym? Dlaczego monitoring w pracy ma swoje uzasadnienie?


PC World Special 1/2011 Szpieg

PC World Special 1/2011 Szpieg

Jeden z użytkowników Forum IDG.pl poszukuje aplikacji do monitoringu pracowników. "Szukam darmowej alternatywy dla programu Oko Szefa - zależy mi na tym, żeby program analizował ile czasu pracownik spędza w jakim programie i na jakiej stronie internetowej" - pisze internauta Shalak.

Jego ogłoszenie spotkało się jak dotąd z dwiema skrajnie przeciwstawnymi reakcjami. "Zacznij ludziom wierzyć, a nie podglądać i śledzić" - napisał w odpowiedzi forumowicz o nicku niezaradny. Inny internauta zaoponował z kolei: "Jeśli przychodzisz do pracy pracować, to nie ma się przecież czego obawiać nadzoru".

Prawda leży po środku

Oczywiste jest, że nie lubimy być kontrolowani i że irytują nas sytuacje, gdy ktoś patrzy nam na ręce, czy to za pośrednictwem kamery czy poprzez oprogramowanie monitorujące. Wydaje się jednak, że pracodawcy decydując się na stosowanie takich środków mają w ręku mocne argumenty.

Pierwszy z nich to czynnik ekonomiczny - jeszcze w 2007 r. 93% polskich internautów przyznawało się do korzystania z Internetu, w celach prywatnych, w godzinach pracy (wykazały to badania firmy Gemius).

Niektóre badania pokazują, że pracownik spędza średnio 2 godziny dziennie na nieproduktywnych stronach internetowych w czasie pracy. Portal Money.pl wyliczył np., że straty ponoszone przez polskiego pracodawcę, a wynikające z korzystania przez jednego pracownika z Internetu do celów niezwiązanych z obowiązkami, sięgają rocznie 5,5 tys. złotych.

Drugim powodem jest bezpieczeństwo informacji - niekontrolowane korzystanie z serwisów społecznościowych czy ściąganie plików z Internetu to jedna z najczęstszych przyczyn wycieku korporacyjnych danych czy też infekcji złośliwym oprogramowaniem.

Przyzwyczajeni do cyberslackingu

Zbigniew Engiel z firmy Mediarecovery, produkującej oprogramowanie monitorujące, podkreśla, że monitoring pracy wykonywanej w komputerach w dzisiejszym mocno cyfrowym świecie wydaje się koniecznością. "Tak jak kiedyś w dużych zakładach pracy przy wyjściu kontrolowało się pracowników czy nie wynoszą np. odkurzacza w częściach, tak dziś to informacja stanowi największą wartość. Obecnie ponad 90% danych porusza się drogą elektroniczną, oczywista zatem wydaje się ich elektroniczna kontrola."

Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl dodaje, że kontrola pracy ma działać motywacyjnie na pracowników - odzwyczaić ich od nawyków różnie motywowanego leniuchowania w godzinach pracy (ang.: cyberslacking). "Jednak w przypadku niektórych osób może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego i wywołać frustrację, stres i w konsekwencji przyczynić się do spadku efektywności pracowników. Dobry szef powinien wiedzieć, jak często i w jakiej formie przeprowadzać kontrolę i jaki ona przynosi skutek."

A co z tymi programami?

Wśród polskich programów komputerowych do nadzorowania pracowników, obok wspomnianego już Oka Szefa, warto wymienić aplikacje: Statlook (A+C) i Mini Monitoring (Dyzmond Software). Z zagranicznych aplikacji warte wzmianki są: Spector 360, NetVizor i Refog Employee Monitor.

Wracając zaś do pytania postawionego na wstępie przez Shalaka - znaleźć bezpłatną aplikację do monitoringu pracowników będzie bardzo trudno. Oprogramowanie to jest w końcu skierowane do przedsiębiorców, właścicieli firm lub menedżerów i trudno oczekiwać, by producent oferował je za darmo. Istnieją co prawda wersje aplikacji monitorujących do użytku domowego, tańsze od biznesowych odpowiedników, ale wykorzystywanie ich w środowisku biurowym może stanowić naruszenie licencji.

Więcej informacji o cyberslackingu znajdziecie w specjalnym wydaniu PC Worlda "PC World Special 1/2011 Szpieg", gdzie poruszamy prawne aspekty stosowania monitoringu pracowników i opisujemy działanie aplikacji do kontroli pracy.