Muzyka z okien płynąca

Microsoft nie ma zamiaru oddawać rynku domowych multimediów producentom dysków sieciowych czy przystawek set-top box. Windows Home Server - zupełnie nowa wersja Windows - lada moment sprawi, że ręczne konfigurowanie udostępniania plików i katalogów odejdzie do lamusa.


Microsoft nie ma zamiaru oddawać rynku domowych multimediów producentom dysków sieciowych czy przystawek set-top box. Windows Home Server - zupełnie nowa wersja Windows - lada moment sprawi, że ręczne konfigurowanie udostępniania plików i katalogów odejdzie do lamusa.

Muzyka z okien płynąca

Pierwszy kontakt zakończył się fiaskiem. Twardy dysk musi mieć pojemność przynajmniej 32 GB. Microsoft zaleca ich 300 lub więcej.

Przyjmijmy, że masz komputer z systemem Windows. W jaki sposób udostępnisz rodzinie muzykę zapisaną na twardym dysku? Gotowi jesteśmy się założyć, że zaznaczysz katalog z multimediami, klikniesz go prawym przyciskiem myszy i z wyświetlonego menu wybierzesz Udostępnij.

Zapytasz, co w tym złego? Oczywiście nic; podzielenie się zbiora-mi z użyciem protokołu SMB jest jak najbardziej naturalne i zgod-ne z "tradycją" uruchamiania ser-werów WWW, FTP czy NFS. Twoja metoda ma jednak pewne wady: musisz pozostawiać komputer podłączony do lokalnej sieci i włączony albo prosić rodzinę o sko-piowanie plików. Jeśli korzystasz z notebooka, tracisz mobilność, w wypadku wydajnego, nowoczesnego komputera stacjonarnego narażasz się na hałas i wyższe rachunki za prąd, a gdy wybierasz tworzenie licznych kopii tego samego pliku, marnujesz pojemność twardych dysków.

Problem rozwiązuje się, gdy postanowisz uruchomić serwer multimedialny na osobnej, dedyko-wanej maszynie, którą ulokujesz w specjalnie przeznaczonym na nią pomieszczeniu. Możesz zainstalować dowolną dystrybucję Linuksa, Windows XP Media Center Edition lub Windows Server 2003 albo zupełną nowość: Windows Home Serwer, znany do niedawna pod roboczą nazwą Quattro.

Windows bez pulpitu?

Jesteś rozsądnym człowiekiem, dlatego nie zdecydujesz się na wykupienie licencji Windows Server 2003 tylko po to, by uruchomić w domu dysk sieciowy; w końcu za cenę systemu możesz mieć niezły komputer. Windows XP Media Center Edition też cię prawdopodobnie nie zainteresuje ze względu na duże wymagania sprzętowe. Linuksa, być może, się boisz. Cóż takiego magicznego ma w sobie najmłodsze dziecię Microsoftu?

Tworząc Windows Home Server Redmond postanowiło połączyć wszystkie zalety opisywanych wyżej rozwiązań. WHS opiera się na technologiach Windows Server, ale ma kosztować w przybliżeniu tyle, co klasyczny Windows XP i mieć jak najniższe wymagania sprzętowe: minimum to procesor Pentium III lub jego odpowiednik taktowany z częstotliwością 1 GHz oraz 512 MB pamięci RAM.

Tylko z pozoru brzmi to jak ponury żart. Częstotliwość taktowania procesora odgrywa drugorzędną rolę. Microsoft dość pokrętnie próbuje nas zmusić do wykorzystania płyty głównej z nowoczesnym chipsetem, który będzie mógł pracować przynajmniej w trybie UDMA66, a najlepiej UDMA100 lub wyższym, bo w operacjach sieciowych wąskim gardłem bywa zwykle przepustowość dysku i jego kontrolera.

Muzyka z okien płynąca

Po kilkunastu restartach wreszcie mamy dostęp do pulpitu. A na nim ostrzeżenie: działając jako administrator, możesz wiele zdziałać, ale i narobić szkód, dlatego lepiej skorzystaj z klienckiej wersji konsoli zarządzającej.

Spośród innych minimalnych wymagań sprzętowych wymienić należy twardy dysk o pojemności 80 GB (zalecane dwa) i kartę sieciową 10/100 Mb/s. Podczas instalacji przydadzą się: monitor, klawiatura, mysz i napęd DVD, potem możesz się ich pozbyć, bo maszyną zarządza się zdalnie za pomocą graficznej konsoli. (Dostrzegasz podobieństwo do systemów spod znaku pingwina?).

W sieci musisz mieć ponadto przynajmniej jeden komputer z Vistą albo Windows XP.

Następca Visty?

Już po kilku minutach przyglądania się instalatorowi Windows Home Server można dojść do wniosku, że w skład systemu wchodzą pliki Windows Server 2003 i Visty. Na ekranie przeplatają się napisy i motywy graficzne z obu produktów Microsoftu.

Oprogramowanie instaluje się ponad godzinę, w tym czasie wszystkie urządzenia wykrywane są automatycznie, a sterowniki - kopiowane z płyty bądź z Internetu.

Po uruchomieniu system ostrzeże cię, że praca w nim na koncie administratora nie jest bezpieczna i że znacznie lepiej zrobisz, instalując odpowiednie oprogramowanie klienckie - dostępne na osobnej płycie - na komputerze z Windows.

Funkcje, które... już były?

Microsoft chwali się, że WHS tuż po instalacji konfiguruje się na udostępnianie plików wideo, muzyki, zdjęć, a ponadto "sam z siebie" może wykonywać potrafi kopie zapasowe dysków lub katalogów znajdujących się na komputerach podłączonych do sieci lokalnej. Inteligentna funkcja zachowywania wersji - miłośnikom systemów alternatywnych natychmiast nasunie się porównanie do CVS - pozwala na przywrócenie wcześniejszych edycji plików bez tworzenia setek kopii dokumentów w rodzaju plik_wer01.doc, plik_wer02.doc, plik_wer03.doc. Co ze składowaniem danych? Ponoć wystarczy dołożyć twardy dysk, żeby WHS automatycznie się nim zajął i utworzył macierz "funkcjonującą znacznie lepiej niż klasyczny RAID". Co ciekawe, zakupienie twardego dysku tego samego rodzaju i o tej samej pojemności nie jest wymagane.