Najgorsze komunikatory


Zapotrzebowanie na moc procesora i pamięć

W drodze eliminacji wyłoniliśmy piątkę finalistów, którzy nie zawierają starych bibliotek i nie zaglądają w każdy zakamarek rejestru. Są to: Gadu-Gadu, Miranda, Tlen, Windows Live Messenger i Xfire. W pierwszej kolejności postanowiliśmy przebadać zapotrzebowanie aplikacji na moc CPU. Jeśli w twoim komputerze siedzi procesor taktowany z częstotliwością 1,6 GHz (albo szybszy) i masz więcej niż 512 MB pamięci RAM, w zasadzie możesz nie czytać tego działu. W trakcie rozmów żaliliście się, że Tlen potrafi rozłożyć na łopatki każdy komputer. Sprawdziliśmy i przyznajemy rację: O2 tak niefortunnie dobiera reklamy, że w zastraszającym tempie konsumują moc procesora. Wystarczy kilka godzin rozmowy, żeby jeden rdzeń (Core Duo 2 GHz!) został w całości zajęty przez błyskające na ekranie animacje Flash. To właśnie one doprowadziły do rozpaczy użytkownika, który pojawił się na początku artykułu.

Podobnym łakomstwem wykazywały się Gadu-Gadu i Windows Live Messenger, choć trzeba przyznać, że zadbano o ich optymalizację. Rok temu obydwa komunikatory zwalniały z każdą godziną, dziś potrafią ograniczyć swą zachłanność maksymalnie do 30 procent czasu procesora.

Ciekawie zachowywał się Xfire, który służy jako platforma startowa do gier. Aplikacja zwykle nie zajmowała więcej niż 5-10 procent czasu procesora, choć zdarzało się jej zablokować komputer, gdy pobierała aktualizację albo ładowała grę. Niestety, komunikator jest wyłącznie w języku angielskim. Gdyby jednak znalazł się zapaleniec, który zechciałby go przetłumaczyć - i jeszcze wyposażyć we wtyczkę obsługującą protokół Gadu-Gadu - wróżymy programowi świetlaną przyszłość.

Biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na moc procesora, Miranda okazała się bezkonkurencyjna. Nie dość, że nawet podczas licznych rozmów potrzebowała najwyżej 2-3 procent czasu CPU, to jeszcze po starcie zajmowała zaledwie 12 MB pamięci. Dla porównania: Gadu-Gadu startowało od 25 MB i szybko osiągało 40 MB, Windows Live Messenger - od 50 MB, Tlen od 26 MB, Xfire - od 18 MB.

Co z bezpieczeństwem?

Z punktu widzenia bezpieczeństwa nie istnieje komunikator idealny. Gadu-Gadu nie szyfruje rozmów, Skype, owszem, szyfruje, ale do woli dysponuje mocą obliczeniową komputera, tak samo Tlen i Windows Live Messenger (reklamy Flash). Mniej popularne komunikatory - Miranda, PSI - korzystają wprawdzie z bezpiecznego protokołu Jabber/XMPP, ale do kontaktów z użytkownikami Gadu-Gadu, Tlena czy Live Messengera potrzebują tzw. transportów, które powodują naginanie regulaminu i nie zawsze działają stabilnie.

Wygrywa... Miranda?

Badając najgorsze komunikatory, eliminowaliśmy kolejne aplikacje, które nie dbają o prywatność użytkownika, przesadnie obciążają komputer i łącze internauty albo grzebią w rejestrze. Wyłonił się kandydat na zwycięzcę, który nie ma tych wad, a przy okazji zachowuje przyzwoitą stabilność i szybkość działania: Miranda 0.7.0.

Nie nadstawiaj jednak ucha, fanfar nie będzie. Miranda, mimo wielu niezaprzeczalnych zalet, ma dwie istotne wady: 1) wykorzystuje angielski język interfejsu, 2) praca z nią w sieci Gadu-Gadu oznacza łamanie regulaminu i może doprowadzić do usunięcia konta.

Jeśli nie przeszkadza ci działanie wbrew zasadom i chcesz sprawdzić, w czym Miranda jest lepsza od najpopularniejszego polskiego komunikatora, odwiedź adreshttp://www.pcworld.pl/news/126464.html , pod którym znajdziesz informacje na temat konfiguracji aplikacji oraz pracy z protokołem Jabber/XMPP. A jeżeli wolisz pozostać przy Gadu-Gadu, zapoznaj się z warsztatem, dzięki któremu odinstalujesz obsługę animacji Flash.

<hr size=1 noshade>

Gadu-Gadu bez błyskotek

Gadu-Gadu w domyślnej konfiguracji błyska, migocze, dźwięczy. W widocznych na monitorze oknach są cztery animacje Flash, dawniej zdarzało się, że reklama przykrywała cały ekran. Ponieważ regulamin nie zabrania blokowania ogłoszeń, spróbujemy się ich pozbyć raz na zawsze. Oczywiście nie powinieneś tego robić, jeżeli któraś reklama cię zainteresowała lub gdy czujesz, że wykorzystujesz w ten sposób infrastrukturę Gadu-Gadu, nie dając firmie nic w zamian.

Aby sprawdzić, skąd pobierane są reklamy, zamknij GG, uruchom monitorowanie interfejsów w programie Wireshark (Capture | Interfaces | Start) i ponownie włącz Gadu-Gadu. Przechwycone pakiety pokażą, dokąd wędrują twoje dane oraz gdzie znajdują się reklamy Flash. Na ilustracji widać sytuację, w której błyskające animacje przysyłane są z serwerów 85.232.233.8, 85.232.233.9 (adserver.gadu-gadu.pl) oraz 85.232.236.203. Łatwo się domyślić, że "adserver" to słowo kluczowe.

Uruchom Notatnik jako Administrator, wejdź do katalogu C:\Windows\System32\drivers\etc i otwórz plik hosts; aby pojawił się w oknie wyboru, musisz wybrać z rozwijanej listy Wszystkie pliki (*.*). Znajdź wiersz z adresem 127.0.0.1 i zamiast localhost wpisz adserver.gadu-gadu.pl. Po ponownym uruchomieniu reklamy w GG przestaną migotać, pojawi się tylko domyślny baner aplikacji z napisem Multimedialna platforma komunikacyjna.

Jeżeli to ci nie wystarczy, wejdź do ustawień Internet Explorera związanych z wtyczkami: Narzędzia | Zarządzaj dodatkami | Włącz lub wyłącz dodatki. Znajdź na liście kontrolkę zawierającą w nazwie słowo Flash, zaznacz ją i kliknij Wyłącz. Po ponownym uruchomieniu GG z pozoru nic się nie zmieni - jednak komunikator już nigdy nie zdoła wyświetlić animacji Flash. Pamiętaj tylko, że do oglądania filmów na YouTube będziesz musiał wykorzystać  inną przeglądarkę.

Gdy poprzedni sposób nie zadziałał, wejdź w Internet Explorerze do Narzędzia | Opcje internetowe | Zaawansowane. W dziale Multimedia usuń zaznaczenie przy Odtwarzaj animacje na stronach sieci web, Odtwarzaj dźwięki na stronach web oraz Pokaż obrazy. W części Przeglądanie wyłącz opcję Włącz rozszerzenia przeglądarki innych firm. Strony wyświetlane za pomocą IE będą ładować się szybko, ale wyglądać mało ciekawie.

Jednak Gadu-Gadu przestanie zamęczać cię błyskotkami, nawet gdyby to miały być tylko animowane GIF-y. Podobną sztuczkę możesz wykonać również w komunikatorze Tlen.pl - wystarczy wrócić do trzeciego kroku i w pliku hosts dopisać jeszcze jeden wiersz, tym razem zawierającą 127.0.0.2 a2.o2.pl . Gotowe, raz na zawsze zażegnałeś problem z kłopotliwymi ogłoszeniami! W ramach uczciwości wypadałoby tylko co kilka dni kliknąć odsyłacz - na wszelki wypadek.

Co i jak badaliśmy?

Przyglądając się funkcjonowaniu komunikatorów, braliśmy pod uwagę tylko rozmowy, w których wiadomości są wpisywane za pomocą klawiatury. Nie interesowaliśmy się komunikacją VoIP - to osobna kwestia, zasługująca na obszerniejsze testy - ani możliwością transferu obrazu.

Obciążenie procesora i zapotrzebowanie na pamięć badaliśmy za pomocą Process Explorera. Zapisywane i odczytywane pliki czy klucze rejestru wyświetlał nam Process Monitor, następca File Monitora; obydwie aplikacje przygotowała firma SysInternals, teraz rozwija je Microsoft.

Ruch sieciowy przechwytywaliśmy za pomocą Wiresharka.