Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Jest południe, zbliżając się do swojego Forda Mustanga GT myślisz tylko o tym, że zaraz go dotkniesz. Widzisz delikatne refleksy słońca na jego świeżo wypolerowanej karoserii. Żadnej rysy, zadrapania czy jakiegokolwiek wgniecenia. Maszyna jest idealna. Wyjmujesz kluczyk i otwierasz drzwi od strony kierowcy. Wsiadasz i bardzo ostrożnie je zamykasz. Nie, nie jak znajomi, których czasem gdzieś podrzucisz. Starają się zamknąć lekko, a i tak trzaskają. Robisz to z miłością... W końcu drzwi, które zamknąłeś to część Ciebie. Zapinasz swoje sześciopunktowe pasy i wkładasz kluczyk do stacyjki. Po chwili słyszysz groźny pomruk ponad 500 koni mechanicznych... Sen? Niekoniecznie. Już wkrótce na rynku pojawi się najnowsza cześć kultowych wyścigów - Need for Speed: Carbon.

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Romantyczny "spacer" przy pełni księżyca, tylko plaży brak.

Koncernu Electronic Arts można nie lubić. Można narzekać na produkty, które różnicuje jedynie cyfra obok właściwego tytułu, na szumne zapowiedzi, że kolejna gra z serii "zrewolucjonizuje Twój sposób patrzenia na..." i wiele innych. Można, ale czy nie byłoby to zbyt brutalne?

Wyobraźcie sobie tę półkę z grami, która znajduje się tuż obok waszego poczciwego PeCeta. Dobrze, teraz wyrzućcie z niej takie tytuły jak FIFA, The Sims, Medal of Honor czy wreszcie NFS: Underground. Trochę pusto prawda?

Za każdym razem kiedy EA zapowiada kolejny tytuł z danej serii (jakakolwiek by nie była) i zapewnia, że przyniesie wielkie zmiany, rzesze fanów na całym świecie wstrzymują oddech.

Nie inaczej jest i tym razem. Kiedy w sieci pojawiły się pierwsze informacje na temat najnowszej części NFSa, a przede wszystkim, jego tytuł, wszyscy zadawali sobie jedno pytanie:

Co to do licha oznacza Carbon?!

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Ciekawe czy ktoś wyjedzie zza zakrętu...

Domysłów było co nie miara. W końcu "carbon" mógł być użyty zarówno w znaczeniu popularnego materiału, z którego wytwarza się lekkie części do tuningowania wozów, jak i... no właśnie, przepastnych kanionów charakterystycznych dla niektórych rejonów Ameryki.

Swoją przygodę streetracera rozpoczniecie w znanym z poprzednich części mieście Palmont. Kiedy zajeżdżacie wysłużoną furą w rodzinne strony, okazuje się, że nic nie jest na swoim miejscu. Jakieś typki spod ciemnej gwiazdy uzurpują sobie prawo do określania się panami tutejszych ulic. Co więcej, niezbyt lubią kiedy ktoś miesza się w ich interesy.

Najgorsze jest to, że wspomniani panowie (i panie) są całkiem nieźle zorganizowani - mają ścisłą hierarchię i "swoje" dzielnice. Zaraz, chwileczkę. Przecież to jest TWOJE miasto! Trzeba będzie to jedynie udowodnić... i choć zadanie na należy do łatwych - czego nie robi się dla sławy, pieniędzy i pięknych kobiet?

Pokaż mi czym jeździsz, a powiem ci kim jesteś

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Nie dość, że zajeżdża drogę to jeszcze dymi. Co za brak manier.

Jeśli już ruszać na podbój ulic (i kanionów), trzeba się będzie najpierw wyposażyć w odpowiedni wóz. Tu pierwsza nowość. Gracz będzie zmuszony do tego, aby wybrać jeden z trzech dostępnych stylów, które mu najbardziej odpowiadają.

Możesz więc zostać amerykańskim kowbojem szalejącym na rumaku Dodge'a czy Forda (muscle cars), europejskim spadkobiercą myśli Leonarda da Vinci z wózkami typu Lambo i Ferrari (exotic) albo miłośnikiem orientalnych dzieł sztuki z fabryk Hondy, Toyoty i innych (tuner).

Wybór jest o tyle ważny, że nie można go zmienić w trakcie rozgrywki. Cóż, jak kochać to do śmierci - prawda? Sama idea podziału jest całkiem słuszna - w końcu trochę inaczej tuninguje się zgrabnego "japońca", a inaczej dwa razy większy i cięższy wóz amerykański.

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Tego na kursach nie uczyli!

Samych maszyn na pewno nie zabraknie. Według nieoficjalnych danych w grze ma znaleźć się od 50 do 100 samochodów. Wśród nich, na pewno ukażą się: BMW M3, Dodge Challenger, Dodge Viper, Porsche Cayman S, Nissan 350Z, Lamborghini Murcielago, Ford Mustang GT, Audi Le Mans Quattro, Lotus Elise, Toyota Supra, Alfa Romeo Brera, VW Golf R32, Mercedes CLK500 czy Chrysler 300C SRT-8, Mitsubishi Lancer Evolution IX, Subaru Impreza WRX STI... można tak w nieskończoność.

Zaledwie kilkanaście wymienionych nazw wystarcza aby przyprawić o prawdziwy zawrót głowy. Jeśli dodać do tego masę opcji tuningu mechanicznego i wizualnego to fanom wyścigów pozostanie tylko uważać aby nie zaślinić klawiatury...

Jeśli już mowa o podrasowanych wizualnie wozach, to nie sposób pominąć kolejnej nowości jaką wprowadzi Carbon. Chodzi oczywiście o opcję Autosculpt, która pozwoli wam osobiście wymodelować dosłownie wszystkie elementy pojazdu (w tym wloty powietrza, progi i inne). Brzmi nieźle, zobaczymy jak wyjdzie.

Ekipa ścigantów

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź

Wychodzimy na prostą, teraz zobaczymy kto rządi.

Największą innowacją jaką wprowadzi nowe wcielenie NFSa będzie... drużyna. Owszem, autorzy uznali, że walka o władzę i wpływy w mieście wymagają zaangażowania więcej niż jednej osoby.

Nie uświadczycie jednak klasycznego wojownika, maga i kapłana. Zastąpią ich NPC ściśle związane z nielegalnymi wyścigami. Pojawią się dwie grupy postaci. Każda z nich zawierać będzie trzy osoby.

Pierwsza grupa to doskonali kierowcy, których umiejętności pomogą Ci w pojedynku. Dostaniecie do dyspozycji zwiadowcę znajdującego na trasie skróty i informującego Cię o nich, blokera umiejętnie stopującego przeciwników, zajeżdżającego drogę etc. oraz draftera, który jadąc przed graczem zmniejsza opór powietrza jaki będzie musiał stawić jego samochód. Każdego z nich "uruchamiać się" będzie za pomocą klawisza.

Need For Speed: Carbon - obszerna zapowiedź
Druga grupa to tzw. zaplecze techniczne. Są tutaj: mechanik zwiększający moc waszego wozu, fabricator tworzący nowe elementy do tuningu optycznego oraz fixer, który dba o to abyście nie dostali mandatu za zbyt szybką jazdę lub złe parkowanie.