Niebezpieczna praca dla kobiet – kierowca Ubera

Magazyn The Verge opisał trudną sytuację kobiet-kierowców u operatorów aplikacji komunikacyjnych, takich jak Uber czy Lyft.

Fot. Pixabay

Tara, była nauczycielka angielskiego w szkole podstawowej, mieszkająca w Charleston w Stanach Zjednoczonych, jeździła dla Ubera przez około dwa lata, kiedy miała swoje pierwsze przykre doświadczenie z klientem. Kilka lat temu, późno w nocy, „złapała” pasażera płci męskiej przed barem. Po kilku minutach jazdy mężczyzna nagle rozpiął spodnie i obnażył się.

Tara zgłosiła zdarzenie do Ubera. Firma zapewniła ją, że nie zostanie ponownie sparowana z tym pasażerem. Co do Tary Uber dotrzymał słowa, jednocześnie pozwalając, aby ten klient był zabierany przez inne kobiety pracujące dla korporacji.

Zobacz również:

  • Koniec aplikacji Uber na Apple Watch!

Kilka miesięcy później Tara była przed tym samym barem w Charleston, czekając na pasażerów z kilkoma innymi kobietami-kierowcami. Podczas rozmowy opowiedziała koleżankom, co się stało. Ku jej zaskoczeniu kobiety powiedziały jej, że wiozły tego samego pasażera. Miało to miejsce w kilka tygodni po zgłoszeniu zdarzenia Uberowi.

Historia Tary nie jest niczym niezwykłym. Z rozmów z ponad 25 kobietami, które jeżdżą dla Ubera w całych Stanach, wyłania się obraz różnych doświadczeń. Pasażerowie próbują z nimi flirtować, nakłaniać do seksu lub wręcz przechodzą do czynów. Wiele kobiet-kierowców twierdzi, że zaczęły wozić w swoich pojazdach gaz pieprzowy lub inną broń defensywną - wbrew zasadom przewoźnika, który zakazuje takich przedmiotów. Wszystkie kobiety twierdziły, że nie czują się w pełni chronione lub wspierane przez firmy, na których platformach prowadzą swoją działalność.

Po prostu wydaje się, że nie dbają o nasze bezpieczeństwo

– mówi jedna z nich.

Na początku tego roku Lyft (amerykański przewoźnik pasażerski) opublikował swój pierwszy raport o bezpieczeństwie, w którym ujawniono 4000 informacji o napaściach na tle seksualnym w latach 2017-2019. Podobnie w 2019 r. Uber opublikował swój raport o bezpieczeństwie, który wykazał nieco ponad 3000 doniesień o napaściach na tle seksualnym w latach 2017–2018. (Uber planuje opublikować zaktualizowany raport po tym, jak rząd federalny zaktualizuje swoje dane dotyczące wypadków drogowych). Około połowa tych zawiadomień pochodzi od kierowców, którzy twierdzili, że byli ofiarami napaści na tle seksualnym ze strony pasażerów.

W ciągu ostatnich kilku lat większość uwagi poświęcono bezpieczeństwu pasażerów, co skłoniło Ubera i Lyft do wprowadzenia większej liczby środków bezpieczeństwa dla swoich klientów. Obie firmy stoją obecnie w obliczu wielu procesów sądowych od klientek, które twierdzą, że Uber i Lyft nie uchroniły ich przed gwałtem lub napaścią.

Obecnie nowi kierowcy zarówno Ubera, jak i Lyfta, muszą przejść szczegółowe kontrole życiorysów przed uzyskaniem zezwolenia na wożenie pasażerów. Zarówno kierowcy, jak i klienci mają teraz dostęp do przycisku napadowego w aplikacji, która automatycznie kontaktuje się z dyspozytorem numeru 911 i udostępnia lokalizację użytkownika.

W 2020 r. Uber ogłosił, że będzie wymagał od wszystkich nowych kierowców w USA i Kanadzie ukończenia szkolenia na temat napaści na tle seksualnym i wykroczeń. Szkolenia odbędą się w ramach partnerstwa firmy z RAINN, krajową organizacją przeciwko napaściom na tle seksualnym. Jest to na pewno duży krok w zakresie bezpieczeństwa pasażerów.

Kierowcy twierdzą, że korporacje robią zbyt mało dla ich bezpieczeństwa

„Firmy transportowe nie robią wystarczająco dużo, gdy kierowca zostaje napadnięty” – powiedziała Michelle Dottin, kierowca i adwokat. „Ogólnie rzecz biorąc, bezpieczeństwo powinno być zagwarantowane wszystkim. Nie powinno być jednostronne, a sposób, w jaki robią to przewoźnicy, jest właśnie taki — firmy transportowe nie martwią się o swoich kierowców”.

W 2019 roku ciężarna pracownica Lyft w Arizonie, 39-letnia Kristina Howato, została śmiertelnie dźgnięta nożem przez pasażerkę, co ponownie wywołało dyskusję na temat bezpieczeństwa kierowców. Jednak dwa lata później wiele kobiet-kierowców nadal twierdzi, że czują się zagrożone.

Pasażerowie nie muszą obecnie przechodzić kontroli przeszłości ani szkoleń dotyczącego wykroczeń seksualnych przed założeniem konta w aplikacji Ubera lub podobnych firm. Pomimo tego, że zwiększyłoby to bezpieczeństwo kierowców, firmy przewozowe nie wprowadzają tych dodatkowych środków, ponieważ mogą one spowolnić proces rejestracji. A firmy transportowe reklamują swoje usługi jako błyskawiczne i bezproblemowe.

Obecnie pasażerowie nie muszą weryfikować tożsamości, chyba że płacą kartą płatniczą. Technicznie rzecz biorąc, pasażerowie mogą nadal używać fałszywych nazwisk lub kont swoich znajomych, co utrudnia identyfikację i śledzenie w przypadku popełnienia przez nich przestępstwa.

Kierowcy przewoźników takich jak Uber i Lyft są prawnie klasyfikowani jako niezależni kontrahenci, więc brakuje im ochrony dostępnej dla zwykłych pracowników. Odmawia się im wszystkiego, od sprzętu dostarczonego przez firmę, takiego jak kamery na desce rozdzielczej, po prawo do zbiorowych negocjacji o lepsze warunki pracy. Wielu kierowców docenia swobodę i elastyczność pracy kontraktowej, ale frustruje ich poczucie braku wsparcia ze strony operatorów aplikacji — zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo.

Agresywny fan Stephena Kinga

Kilka miesięcy po wystąpieniu pierwszego incydentu Tara wspomina, jak odwoziła grupę pijanych mężczyzn do ośrodka golfowego w Charleston w Południowej Karolinie.

Po kilku przystankach miała jeszcze jednego mężczyznę do podrzucenia. Przypomniała sobie, że siedział na przednim siedzeniu, wciąż pod wpływem alkoholu i flirtował z nią przez cały czas podróży. Zauważył, że Tara czyta książkę „To” Stephena Kinga, która leżała na desce rozdzielczej. Była na stronie 262.

Musisz być sprytna, jeśli czytasz Stephena Kinga

– powiedział.

Tara zignorowała go i ostrożnie pojechała do celu. Czekała, aż pasażer wysiądzie z samochodu. Jednak zamiast tego, mężczyzna zaczął fizycznie ją napastować. Opierała się. Wyjął jej kluczyki ze stacyjki. Nacisnęła klakson, mając nadzieję, że ktoś to usłyszy, a kiedy sięgnęła do drzwi samochodu, uderzył ją w rękę. Tara zamarła.

Nagle pojawili się przyjaciele pasażera i zabrali go do hotelu. Po ich odejściu Tara długo szlochała w swoim samochodzie.

„Był bardzo pijany, więc miałem szczęście. Gdyby nie był tak pijany, zgwałciłby mnie – powiedziała, myśląc o tamtej nocy. „Sprawił, że poczułam się słaba; nadal czuję się słaba”.

Tara powiedziała, że nigdy nie zgłosiła tego Uberowi ani lokalnej policji. W przeszłości złożyła kilka doniesień przeciwko pasażerom, ale twierdzi, że była rozczarowana brakiem działań zarówno ze strony Ubera, jak i lokalnych organów ścigania. Założyła, że zgłoszenie tego incydentu znów nic nie da.

Tara mówi, że ma nagranie audio z incydentu, ale nigdy nie przekazała go organom ścigania ani Uberowi. Do dziś zakładka w „To” Stephena Kinga wciąż znajduje się na stronie 262. Po tym, co się wydarzyło, nie mogła się zmusić do dokończenia książki.

Warunki pracy, elastyczność zatrudnienia i bezpieczeństwo kierowców

Jedną z konieczności pracy na kontraktach jest kompromis między elastycznością a ochroną. Wiele kobiet-kierowców jest matkami i ceni sobie możliwość ustalania własnych harmonogramów. Mówią jednak, że brak środków bezpieczeństwa ogranicza elastyczność, która przyciągnęła ich do pracy.

Decyzja o prowadzeniu samochodu w nocy jest decyzją, przed którą stoi wiele kobiet-kierowców. Popyt w nocy jest wyższy, więc mogą zarobić więcej pieniędzy, ale częściej spotykają niebezpiecznych pasażerów.

Około 21% kierowców Lyft i 27% kierowców Ubera w USA to kobiety. Prawie połowa kobiet, z którymi przeprowadzono wywiady, powiedziała, że ze względów bezpieczeństwa nie jeździ nocą. Jednak dla niektórych jazda nocą jest niezbędna do zarabiania na życie, ponieważ można zarobić więcej pieniędzy, a wielu kierowców, z którymi przeprowadzono wywiady, ma również pracę dzienną, więc mogą jeździć tylko w nocy.

„Są też kobiety, które odbierają pasażerów tylko na lotniskach lub w niektórych dzielnicach” – powiedziała Moira Muntz, rzecznik Independent Drivers Guild (IDG), grupy wspierającej kierowców. „Ale to ogranicza ich dochody, ponieważ spędzają dużo więcej czasu czekając na klientów”.

IDG opowiada się obecnie za dokładniejszą weryfikacją pasażerów, sprawdzaniem ich przeszłości i kamerami w pojazdach. Mają to być działania skoncentrowane na poprawie bezpieczeństwa kierowców.

Przypadek Susan z Houston

Susan, 58 lat, jest kierowcą Lyft w Houston w Teksasie. Jeździ głównie w nocy, ponieważ wtedy jest mniejszy ruch i większe zapotrzebowanie.

Susan opowiada, że około dwóch lat temu odebrała mężczyznę z klubu w Houston. Podczas jazdy miał jej zaproponować seks i oferował pieniądze za usługi seksualne. Wielokrotnie odmawiała i jechała szybko do celu. Zbliżali się już do domu klienta, więc ten zaprzestał napastowania.

„W Lyft powiedzieli tylko: och, przepraszam, że ci się to przydarzyło, upewnimy się, że nigdy więcej się z nim nie spotkasz. Zbadamy tę sprawę” – mówi Susan.

Susan opowiada, że zgłosiła tego pasażera i chociaż nie mogła znaleźć kopii raportu sprzed dwóch lat, pamięta, że otrzymała wiadomość od Lyft, że sparowali ją z tym pasażerem jeszcze raz.

Na początku tego roku, czyli w dwa lata po tym, jak po raz pierwszy miała styczność z tym klientem, przyjęła wezwanie z aplikacji i jechała do punktu odbioru pasażera. W trakcie jazdy otrzymała od niego wiadomość. W wiadomości napisał, że tak naprawdę nie potrzebuje podwiezienia i zaoferował jej pieniądze za usługi seksualne. Susan ponownie sprawdziła adres i zorientowała się, że to ten sam mężczyzna.

– Tym razem miał inne imię. Jednak, kiedy podjechałam, przypomniałam sobie adres, pod którym go wysadziłam – powiedziała.

Susan powiedziała, że natychmiast odwołała przejazd. Nadal jest sfrustrowana tym, że pasażerowi udało się założyć nowe konto z innym nazwiskiem, mimo że w przeszłości został zgłoszony.

„Prawdopodobnie wciąż robi to samo” – mówi Susan.

Jak się bronić?

Niektóre kobiety-kierowcy biorą na siebie szukanie sposobów, aby powstrzymać pasażerów przed zrobieniem czegoś niewłaściwego lub niebezpiecznego. Te metody to m.in. włączanie muzyki, aby uniknąć rozmowy, brak makijażu i noszenie luźnych ubrań, aby nie wyglądać na „zbyt atrakcyjne”. Niektóre kobiety noszą nawet fikcyjne obrączki ślubne i mówią swoim pasażerom, że ich mężowie pracują w organach ścigania, nawet jeśli to nieprawda.

„Mężczyźni zawsze będą bardziej szanować innych mężczyzn niż kobiety” – mówi jedna z kobiet zatrudnionych u operatora aplikacji komunikacyjnej.

Kamery na desce rozdzielczej to kolejne narzędzie, które może pomóc kierowcy poczuć się bezpieczniej. Jednak one kosztują od 100 do 400 dolarów, często więcej niż dzienny dochód.

Kiedy pasażer widzi kamerę samochodową, zmienia się jego zachowanie, a to ma znaczenie

– mówi adwokatka kierowców Michelle Dottin.

Wiele kobiet przyznaje, że wozi w swoich samochodach jakiś rodzaj broni dla ochrony, od gazu pieprzowego i sprayu na osy po paralizatory i noże. Jest to często sprzeczne z zasadami firmy, takimi jak zawarte w polityce Lyft. Uber ma podobne zasady, ich witryna internetowa stwierdza, że pasażerom i kierowcom „zabrania się noszenia broni palnej lub wszelkiego rodzaju broni (np. noży, paralizatorów) podczas korzystania z aplikacji Uber, w zakresie dozwolonym przez obowiązujące prawo”.

Większość kobiet przyznaje, że nigdy nie używały broni, którą noszą, ale wyjaśniają, że łatwość dostępu do niej jest ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa, zwłaszcza biorąc pod uwagę brak reakcji korporacji na zagrożenie. Dla wielu kierowców ryzyko utraty pracy w efekcie złamania regulaminów, jest mniej istotne od zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Susan z Houston przyznaje, że w przeszłości wymachiwała paralizatorem, gdy miała do czynienia z natrętnymi pasażerami płci męskiej, którzy uparcie się narzucali, nawet po wielokrotnym odrzuceniu „zalotów”.

„Po prostu włączałam szybko paralizator, a to ich uspokajało” – mówi.

Inni kierowcy polegają na bliskich znajomych lub członkach rodziny, którzy śledzą ich na swoich telefonach. Sprawia to, że czują się bezpiecznie nawet wioząc „nadpobudliwego” pasażera.

Głos korporacji transportowych

Uber i Lyft od dawna bronią wprowadzonych środków bezpieczeństwa w odniesieniu do swoich kierowców i pasażerów. Jodi Kawada Page, rzeczniczka prasowa Ubera, poproszona o komentarz, powiedziała, że firmie zależy na bezpieczeństwie.

„Pozostajemy niezłomni w naszym zaangażowaniu w bezpieczeństwo” – napisała Page w e-mailu. „Jesteśmy pionierami nowych funkcji bezpieczeństwa, procesów i zasad tworzonych przez ekspertów i orędowników zapobiegania przemocy ze względu na płeć”.

Page dalej przedstawiła wiele nowych funkcji i zasad, które Uber wdrożył w ciągu ostatnich kilku lat, a które koncentrują się na bezpieczeństwie pasażerów i kierowców. Obejmują one m.in. uruchomienie dedykowanej całodobowej infolinii dla ofiar, przycisku alarmowego 911 w aplikacji, a także filmów edukacyjnych opracowanych z RAINN, które są wysyłane do pasażerów i kierowców, gdy otrzymają zgłoszenie o niewłaściwym zachowaniu.

Rzeczniczka wyjaśniła, że Uber niedawno wdrożył system, który uniemożliwia osobom, które zostały wcześniej wykluczone w aplikacji, założenie nowego konta. Działa to dzięki oznaczaniu wskaźników oszustwa, takich jak podobne dane i informacje.

W zeszłym roku Uber ogłosił nowy system weryfikacji pasażerów, który prosi niektórych pasażerów o dodatkowy poziom kontroli danych. Ta funkcja dotyczy tylko pasażerów korzystających z anonimowych form płatności.

Ashley Adams, rzecznik prasowy Lyft, mówi, że bezpieczeństwo ma dla jego firmy fundamentalne znaczenie, która stale opracowuje funkcje i zasady zapewniające bezpieczeństwo każdego kursu Lyft. W e-mailu rzecznik wskazał na nowe funkcje, takie jak przycisk w aplikacji służący do wezwania pomocy w nagłych wypadkach, a także całodobowa linia wsparcia dla ofiar. Obie funkcje zostały dobrze przyjęte przez kierowców w całym kraju.

„Chociaż nie dopuszczamy do parowania kierowców i pasażerów, którzy ocenili się na 3 gwiazdki lub mniej, czasami otrzymujemy zgłoszenia zagrożenia bezpieczeństwa. Naszą naczelną zasadą jest podejmowanie wtedy dodatkowych działań, które mogą obejmować wewnętrzne dochodzenie, zbieranie dodatkowych informacji od kierowców i pasażerów oraz dezaktywację używanych kont” – napisał Adams w e-mailu.

Rzecznik Lyft poinformował, że firma pracuje nad sposobami identyfikacji fałszywych kont i podejmuje działania przeciwko nowym i istniejącym kontom pasażerów, które wyglądają na obarczone wysokim ryzykiem. Działania te obejmują tymczasową i trwałą dezaktywację kont, blokowanie użytkownikom możliwości tworzenia nowych kont oraz wymaganie od pasażerów przesłania dodatkowych informacji przed zamówieniem przejazdu.

„Przemoc i nękanie nie są tolerowane na platformie Lyft, a konta kierowców lub klientów, którzy angażują się w takie zachowanie lub w inny sposób naruszają nasze wytyczne, są trwale usuwane z platformy” – napisał Adams.

Społeczność poszkodowanych kierowców i pasażerów

Wielu kierowców gromadzi się w grupach na Facebooku, aby uzyskać poradę czy podzielić się swoimi historiami i poznać innych.

Allison, kierowca Lyft z Austin w Teksasie, napisała w listopadzie 2021 r. na jednej z grup na Facebooku, że zgłosiła pasażerkę za niechciane zaloty. Poinformowała, że Lyft przysłał jej e-mail, w którym podano, że firma „zajęła się problemem”. Jednak później, w tym samym tygodniu, przysłano jej kolejnego e-maila z informacją, że ten konkretny kurs nie może być odnaleziony, pozostawiając ją w niepewności, czy nie spotka ponownie natrętnej pasażerki.

Allison mówi, że skontaktowała się z Lyftem i dostarczyła im dodatkowych informacji dotyczących incydentu, jednak nigdy nie otrzymała odpowiedzi.

Jesteśmy bezbronni

– mówi Allison.

Kilka lat temu Tara stworzyła lokalną grupę na Facebooku dla kierowców z Myrtle Beach i Charleston. Dzięki temu poznała Cathy, 60-letnią byłą nauczycielkę edukacji specjalnej, która jeździła po tej samej okolicy. Kobiety szybko się zaprzyjaźniły.

Tara i Cathy zaczęły pilnować się nawzajem podczas swoich kursów. Pod koniec każdej nocy w pracy spotykały się na parkingu Walmartu w Charleston, żeby się zdrzemnąć przed powrotem do Myrtle Beach, oddalonego o około dwie godziny drogi.

„Miałyśmy siebie. Jeśli nie było mnie zbyt długo, zadzwoniłaby, żeby upewnić się, że wszystko w porządku – wyjaśniła Tara. „I wiesz, to samo co do mnie, gdybym nie miała od niej wiadomości przez jakiś czas, zadzwoniłabym do niej i upewniłabym się, że wszystko jest w porządku”.

Obie niedawno przestały jeździć na cały etat, ale od czasu do czasu siadają za kierownicą w dni, w które jest duży ruch, takie jak na przykład Święto Dziękczynienia. Nadal są przyjaciółkami. Zarówno Tara, jak i Cathy mają nadzieję, że Uber i Lyft zaczną lepiej chronić swoich kierowców, pociągać pasażerów do odpowiedzialności i lepiej reagować na groźne incydenty, w tym napaść seksualną i molestowanie.

Tara żałuje, że nie miała Cathy podczas pierwszych kilku lat w pracy, ale jest wdzięczna za te lata, kiedy mogły się nawzajem wspierać.

- Byłyśmy tylko dwiema kobietami z tego samego miasta, które musiały stworzyć „koleżeński system wsparcia” i pilnować się nawzajem, aby mieć pewność, że jesteśmy bezpieczne – powiedziała. - Wspierałyśmy się nawzajem, kiedy Uber nie chciał stanąć na wysokości zadania i nam pomóc.

W tej historii pominięto nazwiska, aby chronić tożsamość bohaterek. W niektórych przypadkach, ze względu na ochronę prywatności, zmieniono także imiona.

Źródło: The Verge