Nieistniejący wirus

Poważne listy mogą oznaczać niepoważne zagrożenie

Jeżeli otrzymałeś e-mail z treścią ostrzegającą przed "wirusem, który niszczy wszystko", a w dodatku jego nadawcą jest jakaś znana firma, w rodzaju IBM, AOL, Compaq albo też rząd Stanów Zjednoczonych to możesz spać spokojnie. Jest to tylko niegroźny kawał. Podszywając się pod szacowne instytucje autorzy rozpowszechniają informacje o nieistniejących wirusach.

Takie "zabawy", określane przez Amerykanów jako "hoax messages", można poznać po tym, iż nadawcy gorąco namawiają, a czasem wręcz nakazują przesłanie tego ostrzeżenia do „wszystkich ludzi, których adresy znasz". Mamy nadzieję, że nie dasz się nabrać i nie będziesz kontynuował takiego niepoważnego łańcuszka. Przypominamy, iż przez czytanie listów zapisanych w ASCII (czyli w gołym tekście), jak też w HTML-u nie można komputera niczym zarazić. Aby wirus działał musi być kodem wykonywalnym (czyli skompilowanym kodem lub makrem), a nie samym czystym tekstem.

Więcej informacji: pages.prodigy.net/henri_delger/