Niespełnione obietnice Microsoftu

Microsoft zaprezentował w swojej historii wiele produktów i usług, z których nie wszystkie okazały się hitami. Podczas swojej 34-letniej działalności udało się mu stworzyć znakomite produkty, takie jak Windows XP czy pakiet Office. Niestety, dostarczył nam również Windows Me oraz Internet Explorera 6.0.


Większość z nas po wpadce z Windows Vista czujnie przygląda się kolejnym produktom firmy. Warto na moment zatrzymać się i rozliczyć Microsoft ze składanych przez lata obietnic. Z pewnością nie wszystkie zostały dotrzymane.

Założona 34 lata temu firma kierowana do 2008 roku nieprzerwanie przez Billa Gatesa, przez lata wyznaczała nowe trendy w branży IT. Śmiało można stwierdzić, że to między innymi jej zawdzięczamy popularyzację komputera i coraz większe ułatwienia w posługiwaniu się nim. Według internetowej legendy, Bill Gates obiecał nawet, że systemowi do poprawnego działania zawsze będzie wystarczać 640 K pamięci (on sam wielokrotnie twierdził, że to nie jego słowa). Należy jednak pamiętać, że droga Microsoftu na rynku IT nie zawsze była łatwa. Pojawiały się i takie produkty, które według zapewnień firmy miały zrewolucjonizować zasady korzystania z komputera, a robiły rynkową klapę i znikały tak szybko, jak się pojawiły.

Zobacz również:

  • Windows 11: jak już teraz mieć Google Play Store?
  • Można się rozejść - nawet 10-letnie komputery jednak z aktualizacjami Windows 11 [AKTUALIZACJA]

Trudne początki

Pierwsza dekada działalności giganta z Redmond to poza sukcesami systemów operacyjnych Windows 3.0 i 95, również spektakularna porażka Microsoft BOB-a. Udostępniony w 1995 roku był powłoką na system operacyjny 3.11 lub Windows 95, którą można było uruchomić z poziomu systemu lub ustawić automatyczne ładowanie się podczas startu Windows. Idea była prosta - BOB przez animowany kreskówkowy interfejs (dosyć zaawansowany, jak na tamte czasy), przypominający grę przygodową miał ułatwić zaznajomienie się z coraz bardziej zaawansowanymi opcjami systemu. Na przykładu chcąc edytować pliki konfiguracyjne, użytkownik najpierw musiał odnaleźć notatnik, który z kolei był ukryty za koszem.

Microsoft przeprowadził dużą kampanię reklamową i zaopatrzył sklepy w bardzo wiele kopii tego produktu, ale całkowicie się on nie przyjął. Powodów było kilka. Najważniejsze to wymagania sprzętowe. Do wygodnej pracy niezbędne były: procesor 486 z 8 MB RAM, 30 MB wolnego miejsca na dysku oraz karta graficzna VGA. Zwiększeniu popularności nie sprzyjało też pojawienie się Windows 95 z całkowicie nowym interfejsem graficznym oraz 100 dolarów, które trzeba było zapłacić za program.

Pozostałości po BOB-ie

Niektóre elementy debiutujące w nakładce Microsoft BOB zostały później wykorzystane. Jednym z nich jest żółty retriwer, który pokazuje się podczas uruchomienia opcji wyszukiwania w Windows XP.

W 1997 roku Microsoft chciał odnieść sukces w branży zabawek dla dzieci. Miał mu to zapewnić interaktywne zabawki Actimates. Producent obiecywał rodzicom, że zadba by ich pociechy otrzymały właściwą rozrywkę połączoną z edukacją. Niestety, dzieci bywają kapryśne. Zabawki im się nie spodobały, bo okazały się nadzwyczaj nudne, a rodzice nie byli skorzy do zapłacenia 100 dolarów za sztukę. Produkt został wycofany w 2000 roku.

Niespełnione obietnice Microsoftu

Jedną z osób pracującą nad nakładką BOB była Melinda French, lepiej znana pod nazwiskiem męża - Gates. To podobno z jej inicjatywy pojawił się żółty retriwer pomagający w nawigowaniu po systemie.

Nowe milenium zaczęło się dla Microsoftu fatalnie. Wydając Windows Me, firma obiecywała, że ten system operacyjny będzie połączeniem funkcjonalności Windows 98 z dodanymi funkcjami multimedialnymi. To właśnie w nim zadebiutował program Movie Maker do prostej edycji plików wideo oraz Windows Media Player w wersji 7.0 z nowym interfejsem.

To również od edycji Me zaczęto dodawać do Windows programy Internet Explorer oraz Outlook Express. Na papierze wszystko wyglądało idealnie: system miał zrewolucjonizować podejście do domowej rozrywki i ułatwić komunikację poprzez rozwijający się z prędkością światła Internet. Jednak to nowe podejście zakończyło się dramatycznie. Windows Me miało mnóstwo luk w zabezpieczeniach (znaleziono je nawet w Centrum Pomocy), notorycznie się zawieszało, nie współpracowało z urządzeniami zewnętrznymi i aplikacjami oraz bardzo trudno było je wyłączyć. Na liście najgorszych produktów komputerowych wszechczasów angielskiej wersji magazynu PC World edycja milenijna Windows znalazła się na czwartym miejscu.

Prostota, bezpieczeństwo, komplikacje

Niespełnione obietnice Microsoftu

Odświeżony i bardziej przyjazny dla użytkownika interfejs miał przyciągnąć uwagę potencjalnych nabywców. Po zainstalowaniu Windows Me najczęściej się zawieszał lub nie chciał wyłączyć.

W 2000 roku Microsoft zaprezentował także nową wersję przeglądarki internetowej Internet Exlorer 5.5. Dosyć szybko, bo już w roku następnym pojawiła się kolejna edycja, która miała zapewnić użytkownikom bezpieczne i proste surfowanie po sieci. Niestety, IE 6.0, który przez wiele lat był najpopularniejszą przeglądarką WWW, miał masę luk, a usuwanie nowych często zajmowało ponad miesiąc. Z obietnic prostego, wygodnego i bezpiecznego przeglądania witryn internetowych niewiele wyszło. Kilka miesięcy po premierze IE na rynku pojawiła się Opera, która umożliwiała na przykład przeglądanie stron w zakładkach. Tę opcję wprowadzono w IE 7.0, który miał premierę pięć lat później.

Niespełnione obietnice Microsoftu

Szósta odsłona Internet Explorera miała zapewnić bezpieczne i łatwe przeglądanie stron WWW. Zamiast tego przeglądarka miała mnóstwo luk w zabezpieczeniach.

Microsoft zajmował się również sprzętem. Zaprezentowany przez Gatesa w 2002 roku na targach Consumer Electronic Show Microsoft Mira miał być przenośnym monitorem LCD, który spełniał funkcje bezprzewodowego klienta łączącego się z komputerem przez Wi-Fi 802.11b. Zasilany za pomocą baterii monitor 10- lub 15-calowy z dotykowym ekranem i wbudowanymi głośnikami miał pozwolić na korzystanie z Windows XP w każdym zakątku domu. Smart Display, bo tak brzmiała jego oficjalna nazwa, pozwalał na przeglądanie stron WWW, odbieranie i wysyłanie e-maili oraz oglądanie zdjęć i słuchanie muzyki.

Urządzenie nie umożliwiało przesyłania obrazu, gdyż połączenie z komputerem było za wolne, a protokół zdalnego dostępu do pulpitu nie zawierał takiej opcji.