Nintendo Switch OLED - czy warto kupić na premierę? Śmiemy wątpić

Już jutro odbędzie się premiera Nintendo Switch OLED. Sprawdź, czy warto inwestować w nowy sprzęt Japończyków.


nintendo switch oled

fot. Nintendo

O tym, że Nintendo chodzi własnymi drogami wie niemal każdy. Japoński producent sztywno trzyma się swoich zasad i niechętnie je łamie. Po klęsce jaką była konsola Nintendo Wii U producent musiał jednak przemyśleć swoją strategię. Włodarze korporacji zdecydowali wówczas, że kolejne urządzenie musi czerpać z bogatego dorobku firmy, jak również oferować coś wyjątkowego. Tak też powstało Nintendo Switch – hybrydowe urządzenie, które świetnie sprawdza się jako konsola przenośna oraz stacjonarna. Japoński producent zdecydował się również otworzyć na zachodnich deweloperów. Dzięki temu możemy na popularnym „pstryczku” liczyć na takie premiery jak: Wiedźmin 3: Dziki Gon, DOOM czy Diablo 2: Resurrected. To wszsytko, jak również znakomite tytuły na wyłączność, przyczyniło się do ogromnej popularności Nintendo Switch. Niestety, sukces w przypadku japońskiego producenta okazał się najgorszym doradcą.

Coraz bardziej pewnego swego Nintendo postanowiło wrócić do swojej dawnej praktyki „odgrzewania” flagowych urządzeń, a w tym przypadku Nintendo Switch. Trzeba bowiem pamiętać, że od premiery podstawowej konsoli (w marcu 2017) na rynku pojawiły się już jej dwie nowe wersje: Switch V2 oraz Nintendo Switch Lite. Pierwsza z nich to praktycznie kopia klasycznego modelu. Druga zaś to „wykastrowana” z możliwości podłączenia do odbiornika, wyłącznie mobilna wersja urządzenia. Już jutro z kolei otrzymamy Nintendo Switch OLED, które pokazuje dokładnie, jak bardzo Nintendo ignoruje swoich odbiorców i największych fanów.

Zobacz również:

  • Legion Play, czyli przenośna konsola do gier z Androidem od Lenovo
  • Nintendo Switch OLED - gdzie kupić? Najlepsze oferty w polskich sklepach [Aktualizacja 12.10.2021]
nintendo switch oled

fot. Nintendo

Nintendo Switch OLED – skok na kasę czy coś więcej?

Od pierwszej prezentacji Nintendo Switch OLED wywołuje więcej negatywnych niż pozytywnych emocji. Co najczęściej zarzuca się japońskiemu producentowi? Przede wszystkim ignorancję i brak komunikacji ze społecznością. W sytuacji gdy gracze oczekiwali czegoś na wzór Nintendo Switch Pro. Czyli pod każdym względem potężniejszej i lepszej wersji klasycznego „pstryczka”, to producent oferuje im Switch OLED, czyli nieco lepiej doprawionego, ale wciąż "odgrzewanego kotleta".

Trzeba bowiem wiedzieć, że we wnętrzu nowej konsoli nie znajdziemy praktycznie żadnych zmian względem modelu z 2017 roku. Największą nowością (która zasłużyła na miejsce w nazwie) jest nowy, 7-calowy ekran OLED. Niestety wciąż jest to wyświetlacz o rozdzielczości HD (1280 x 720 pikseli), więc o dużo lepszej jakości możemy zapomnieć. Producent chwali się jeszcze enigmatycznym „usprawnionym system audio w trybie tabletu” i 64 GB pamięci wewnętrznej (klasyczny Switch ma tylko 32 GB).

nintendo switch oled

fot. Nintendo

Nie da się ukryć, że Switch był już nieco przestarzały technologicznie w dniu premiery. Jednak w 2017 roku można go było jeszcze tłumaczyć. Na rynek wchodziły dopiero PS4 Pro i Xbox One X, natomiast bezpośrednia konkurencja - PS4 i Xbox One, również pozwalały tylko na obsługę maksymalnej rozdzielczości FullHD (tak jak Switch w docku). Obecnie, gdy od niemal roku możemy cieszyć się PlayStation 5 i Xbox Series X/S, wydanie takie modelu jak Switch OLED trudno potraktować inaczej niż jako „skok na kasę”

Nintendo Switch OLED – specyfikacja

  • Ekran: 7-calowy OLED (1280 x 720 pikseli)
  • CPU/GPU: NVIDIA Tegra
  • Maksymalna rozdzielczość: FullHD w trybie stacjonarnym (dock) lub HD w trybie tabletu
  • Pamięć: 64 GB z możliwością rozszerzenia za pomocą kart microSDHC lub microSDXC
  • Łączność: Wi-Fi (IEEE 802.11 a/b/g/n/ac compliant), Bluetooth 4.1, HDMI, USB-C
  • Głośniki: Stereo
  • Bateria: 4310mAh (litowo-jonowa)

Dla kogo jest Nintendo Switch OLED i czy warto kupić?

Naprawdę ciężko znaleźć powody, dla których posiadacze podstawowego Switcha mieliby inwestować blisko 1700 złotych w model OLED. Odrobinę większy ekran, trochę dodatkowej wbudowanej pamięci czy lepsze głośniki to zdecydowanie za mało. Szczególnie, że za niewiele więcej możemy dostać PS5 Digital Edition, a w znacznie niższej cenie Xbox Series S. Nintendo Switch OLED może być jednak interesującą propozycją dla osób, które z konsolami japońskiego producenta nie miało jeszcze w tej generacji styczności. Bogata biblioteka gier (w tym liczne tytuły przyjazne dla młodszych graczy), dwa tryby zabawy w połączeniu z ulepszeniami wersji OLED sprawiają, że obecnie to najlepszy model urządzenia dostępny na rynku. Jeśli zatem nie mieliście jeszcze okazji wypróbować „pstryczka” to Switch OLED może was zainteresować. Wszystkim innym mówi stanowcze – darujcie sobie.

Zobacz również: Far Cry 6 - recenzja gry. Piekło, w którym można się zakochać