Nintendo zaatakowane przez hakerów

Hakerzy z grupy Lulz Sec., którzy w piątek zaatakowali strony Sony Pictures, uderzyli ponownie. Tym razem ofiarą cyberterrorystów padł inny producent konsol - japońska firma Nintendo.

Nintendo poinformowało o zaatakowaniu ich serwerów przez grupę hakerów z Lulz Security. Jak uspokaja japoński producent, nie wyciekły żadne dane dotyczące firmy, czy też użytkowników. Stało się tak, dzięki dużo lepszym zabezpieczeniom aniżeli na stronach Sony.

Do ataku na amerykański serwer Nintendo doszło kilka tygodni temu. Łupem hakerów padł jedynie plik konfiguracyjny serwera strony internetowej. Rzecznik Nintendo - Ken Toyoda, uspokaja, że dane osobowe użytkowników są zupełnie bezpieczne.

Atak na Nintendo pokazuje, że mamy do czynienia z nową erą hackingu. Coraz bardziej oczywiste jest także to, że problem cyberprzestępców nie dotyczy tylko i wyłącznie Sony. Pod koniec maja ofiarą Lulz Sec. padły także serwery amerykańskiej telewizji publicznej - PBS.

Nintendo jednak w przeciwieństwie do Sony, nie dało się ośmieszyć grupie cyberprzestępców. Grupa Lulz Sec. zapowiada, że na celownik zamierza wziąć także Xbox Live.