Nowy zrównoważony świat

Mit 4: Wszystko to recykling.

Ponowne wykorzystanie metalu, papieru, drzewa, plastiku ogranicza zużycie zasobów. Lepsze wykorzystanie surowców jest krokiem w stronę zrównoważonego rozwoju, ale to tylko element większej układanki. "Jeśli myślisz, że jesteś ‘sustainable’, bo segregujesz śmieci, zastanów się jeszcze raz. Dużo ważniejsze znaczenie mają energia i transport" - mówi Shana Weber, menedżer ds zrównoważonego rozwoju na Uniwersytecie Princeton.

Mit 5: To za drogie.

Tkwi w tym ziarno prawdy. Ale zaledwie ziarno, mianowicie tylko w ujęciu krótkoterminowym i w szczególnych uwarunkowaniach podejście to jest drogie. Kłopot w tym, że jeśli równowaga całego systemu jest zachwiana, to jego "zrównoważenie" kosztuje o wiele więcej. A rządy czy firmy sprawnie i na większą skalę (czyli drożej) podejmują zdecydowane kroki.

Mit 6: To obniżenie standardu życia.

Efektem zrównoważonego rozwoju jest wzrost produktywności, co przełoży się na bardziej zyskowne, lepiej odżywione i ubrane, bezpieczniejsze społeczeństwo. Zresztą już sama walka z ociepleniem klimatu wspomaga rynek pracy :) (uśmiech od red.).

Mit 7: Większe efekty przyniosą świadomość i działania organiczne, a nie interwencja rządów.

Praca u podstaw są niezbędna. Ale w niektórych sprawach postęp jest niemożliwy bez decyzji władz, np. w kwestii redukcji emisji CO2. Nie jest to w smak zwolennikom wolnego rynku. Próbują wykazać, że sam wzrost cen wyczerpujących się surowców skłoni ludzi do oszczędniejszego obchodzenia się z materiałami. To prawda, ale wówczas zmiana będzie bardziej bolesna, również dla biznesu i jego pracowników.

Mit 8: Nowe technologie załatwią sprawę.

Barack Obama naraził się na docinki republikanów podczas kampanii prezydenckiej, kiedy przekonywał wyborców, że pilnowanie ciśnienia opon pozwoli zaoszczędzić miliony ton paliwa. Podobnie wyśmiano Jimmy’ego Cartera, który podczas kryzysu naftowego przekonywał do oszczędzania ciepła i wystąpił w swetrze. Ale obaj mieli rację.

Innymi słowy, bywa, że istniejąca technologia, proste środki mogą przynieść rozwiązanie. Izraelski przedsiębiorca Shai Agassi chce zelektryfikować motoryzację nie poprzez wynalezienie akumulatora, który da napęd na 1000 km, ale ulepszenie systemu ładowania. Jego projekt wprowadzono eksperymentalnie w Danii i Izraelu: sieć stacji wymiany akumulatorów wzdłuż autostrady, na podobieństwo sieci stacji benzynowych. Gdy akumulator się wyczerpuje, wystarczy zjechać na stację i wymienić go na naładowany.