Ocean na horyzoncie

Niedawne doniesienia o projekcie Google Ocean świadczą zarówno o ambicjach firmy, jak i jej coraz większych możliwościach. To naturalne uzupełnienie projektów Earth i Sky, dające trudne jeszcze do oszacowania korzyści. O tym i innych ciekawostkach piszemy w naszym przeglądzie.


Niedawne doniesienia o projekcie Google Ocean świadczą zarówno o ambicjach firmy, jak i jej coraz większych możliwościach. To naturalne uzupełnienie projektów Earth i Sky, dające trudne jeszcze do oszacowania korzyści. O tym i innych ciekawostkach piszemy w naszym przeglądzie.

Jeden z przypuszczalnych sposobów wizualizacji morskich głębin, pochodzący z obserwatorium w Columbia University.

Jeden z przypuszczalnych sposobów wizualizacji morskich głębin, pochodzący z obserwatorium w Columbia University.

Wydarzeniem ostatnich tygodni jest nieoficjalna informacja o planach uruchomienia serwisu Google Ocean, podjętych przez Google jesienią ubiegłego roku. Koncern nie komentuje sprawy, jednak wiadomo, że pod koniec 2007 roku firma powołała specjalny zespół doradczy ekspertów-oceanologów. Wraz z grupą przedstawicieli rozmaitych firm i instytucji zajmujących się oceanografią, Google omawiał długofalowy plan opracowania trójwymiarowej wizualizacji mórz i oceanów. Jak łatwo zauważyć, byłby to kolejny, logiczny krok, następujący po dwóch pierwszych: Google Earth i Google Sky - najbardziej jednak skomplikowany i najtrudniejszy w realizacji.

Nasza wiedza o oceanach - zajmujących przecież 70 procent powierzchni globu - jest w dalszym ciągu płytka i ograniczona. Szczególnie słabo są opracowane obszary głębinowe. Projekt musiałby być zakrojony na lata, a nawet dziesięciolecia, niemniej jednak już teraz dostrzega się jego ogromny potencjał, a przede wszystkim znaczenie dla gospodarki, ochrony środowiska i rozmaitych dyscyplin naukowych, jak choćby geografia fizyczna czy klimatologia. Odbiorcami projektu mogą być także kraje dysponujące flotą podwodną.

Trudności stojące przed projektem są przede wszystkim natury technicznej - o ile (za pomocą badań satelitarnych i wykonywanych sonarem) stosunkowo łatwo można określić ukształtowanie dna morskiego, o tyle trudno jest pokazać szczegóły na trójwymiarowych mapach. Bardzo ambitnym zadaniem będzie czasochłonne i trudne technicznie opracowanie wielkiej liczby kolorowych zdjęć o wysokiej rozdzielczości, które zilustrują przynajmniej część morskich akwenów. Wdrożenie strategii, realizowanej w Google Earth, pochłania mnóstwo czasu i środków. Trzeba też pamiętać, że światło słoneczne dociera na niewielką głębokość, poniżej której panuje już tylko atramentowa czerń.

Oczywiście mapy tego rodzaju musiałyby spełniać oczekiwania zwykłych użytkowników i dostarczycieli rozmaitych usług, np. pozwalać na nakładanie specjalistycznych warstw informacyjnych, wyszukiwanie danych, wirtualne podróże po rozmaitych obszarach. Czyli to wszystko, do czego przyzwyczailiśmy się, oglądając Google Earth. Wymagania użytkowników szybko rosną, a błyskawiczny rozwój produktów i usług opartych na tym projekcie świadczy o ogromnym zapotrzebowaniu na nie, nawet jeśli morza i oceany nie są naszym naturalnym środowiskiem.

Na koniec można by żartem zapytać, kiedy Google podejmie się zadania utworzenia Google Body - wirtualna podróż po ludzkim ciele byłaby na pewno łatwiejsza technicznie do zrealizowania, a może jeszcze bardziej fascynująca.

Tabele przestawne w arkuszach Zoho

Google, który niemal zdominował dziedzinę usług online, ma solidnego konkurenta w postaci firmy Zoho. Jednak pakiet rozbudowanych narzędzi w postaci Zoho Office Suite jest ciągle znacznie mniej popularny niż Dokumenty Google.

Najnowszym usprawnieniem arkusza kalkulacyjnego w tym pakiecie są narzędzia do tworzenia tabel i wykresów przestawnych. Jest to ewenement, gdyż żadna firma nie umiała zaoferować tak zaawansowanych narzędzi w aplikacji pracującej online. Choć do odpowiednika w Excelu brakuje jeszcze sporo pod względem funkcjonalności i ergonomii, trudno nie zauważyć, że programy desktopowe mają coraz mocniejszych konkurentów.

Innym ważnym uzupełnieniem jest wprowadzenie obsługi makropoleceń, które zainteresowani mogą samodzielnie pisać w specjalnym edytorze VBA (Visual Basic for Applications), a potem jednym kliknięciem uruchamiać z poziomu arkusza.

Informacjehttp://sheet .zoho.com

Britannica dla blogerów

Umieszczone w serwisie Cooldog.pl zdjęcia i filmy sprzyjają podjęciu decyzji o adopcji zwierząt znajdujących się w schroniskach.

Umieszczone w serwisie Cooldog.pl zdjęcia i filmy sprzyjają podjęciu decyzji o adopcji zwierząt znajdujących się w schroniskach.

Ciekawe posunięcie wykonała najbardziej prestiżowa encyklopedia świata, jaką jest Encyclopaedia Britannica. Blogerzy i autorzy stron internetowych mogą wystąpić o zgodę na umieszczanie fragmentów tego dzieła w swoich witrynach. Konieczne jest przedłożenie stosownego podania w programie Britannica Webshare, po czym, po weryfikacji, udzielana jest zgoda na umieszczenie na stronie specjalnego widżetu, wyświetlającego treść danego zagadnienia. Czytelnik może przejść do jego pełnej wersji w witrynie EB, ale nie zobaczy już innych haseł.

Ruch ten jest spowodowany tendencją obserwowaną w ostatnich latach - według badań firmy Comscore, na jedną stronę czytaną w Britannice przypadają 184 w anglojęzycznej Wikipedii.

Wydawca chce w ten sposób przypomnieć, zwłaszcza młodszemu pokoleniu wychowanemu w dobie Internetu, że poza wolną encyklopedią istnieją także profesjonalne wydawnictwa. W dalszym ciągu można korzystać z pełnej wersji Britanniki online po wykupieniu rocznego abonamentu kosztującego równowartość 70 dolarów, a także kupić 32 tomy papierowego wydania.

Informacjehttp://britannica.net

Cooldog - na pomoc zwierzakom

Internetowe portale dla miłośników zwierząt są popularne na Zachodzie, coraz więcej pojawia się ich także w polskiej Sieci. Choć są przeznaczone głównie do nawiązywania kontaktów między właścicielami i chwalenia się pupilami, w niektórych część miejsca zajmują też specjalne kąciki adopcyjne, gdzie prezentowane są zwierzęta czekające w schroniskach na przygarnięcie.

Jednym z takich serwisów jest Cooldog.pl. Psy z warszawskiego schroniska na Paluchu mają tu indywidualne podstrony, zawierające podstawowe informacje i opisy charakterów oraz zachowań. Są też dane kontaktowe opiekuna. W odpowiedniej sekcji można umieszczać fotografie i filmy, które w oczywisty sposób pomagają w podjęciu decyzji o ewentualnej adopcji psa. Łatwość, z jaką można dokonać wyboru, jest podstawowym atutem tego rodzaju serwisów. Potrzebna jest jednak bardziej systematyczna działalność, która objęłaby swoim zasięgiem wszystkie polskie schroniska dla bezdomnych zwierząt czekających na swój dom - m.in. pomoc wolontariuszy w opracowaniu materiałów multimedialnych.

Informacje http://www.cooldog.pl