Okna kontra koty


Instalacja oprogramowania

Okna kontra koty

Instalacja programu bardzo często ogranicza się do przeciągnięcia ikonki aplikacji do właściwego katalogu. Opera sugeruje nam skopiowanie się do katalogu z Aplikacjami, ale równie dobrze możemy położyć ją na pulpicie.

Użytkownicy Windows od dawna przyzwyczajeni są do wolnej amerykanki w kwestii instalacji oprogramowania ich komputerów. Praktycznie każda aplikacja miała kiedyś własny, odmiennie działający instalator. Sytuację przynajmniej częściowo zmieniło wprowadzenie przez Microsoft ustandaryzowanej procedury za pomocą plików .msi. Stale jednak pojawiają się aplikacje, których nie można usunąć za pomocą apletu Dodaj/Usuń programy, bo w trakcie instalacji coś poszło źle. Vista niewiele w tej materii zmienia. Jeszcze gorzej bywa w Linuksie, bo tam nigdy nie wiadomo, czy plik wykonywalny zostanie skopiowany do /usr/local/bin, czy może do /usr/X11R6/bin.

Twórcy OS X dostrzegli ten problem i postanowili opracować zupełnie inny standard instalacji oprogramowania. Jest ono dos-tarczane w postaci skompresowanego woluminu z rozszerzeniem.dmg. Dwukrotne kliknięcie pliku powoduje zamontowanie go w systemie (plik tymczasowo traktowany jest jako napęd CD, twardy dysk czy pamięć flash). Użytkownikom Windows może to przypominać korzystanie z Daemon Tools.

To nie koniec: macowe płyty CD i obrazy DMG umożliwiają umieszczenie w nich specjalnego tła, które instruuje użytkownika, co powinien zrobić z zawartością. A co powinien? To proste: do zainstalowania programu wystarczy przeciągnięcie jego ikony do katalogu z aplikacjami lub na pulpit.

Niestety, w wypadku bardziej złożonych aplikacji stosowany jest specjalny instalator, bardzo podobny do tego, z którym masz do czynienia w Windows. Z tą jednak różnicą, że w OS X usunięcie aplikacji z systemu jest... niemożliwe.

Wieża Babel

Okna kontra koty

iCal to prosty, choć w większości zastosowań zupełnie wystarczający terminarz. Skorzystasz z niego, jeśli będziesz próbował odzwyczaić się od Outlooka.

Microsoft dostarcza swoje systemy w różnych edycjach. Windows XP początkowo w wersjach Professional i Home, później pojawiły się Media Center Edition, Starter i Professional x64. Po wydaniu Windows Visty wybór jest jeszcze większy: edycje Home Basic, Home Premium, Business i Ultimate, a ponadto jeszcze Starter i Enterprise. Ta różnorodność nie stanowi problemu dla użytkowników zaawansowanych, ale człowiek wykorzystujący komputer w roli narzędzia może się wahać, gdy przyjdzie mu dokonać wyboru.

Zdecydowanie inaczej jest z Mac OS X. System ten ma dwie wersje: Mac OS X i Mac OS X Server, przy czym o drugiej wiedzą tylko zainteresowani zagadnieniem specjaliści. W wypadku Apple niezależnie od tego, czy dysponujemy komputerem opartym na procesorze PowerPC 32-bitowym (G3, G4), czy PowerPC 64-bitowym (G5), czy diametralnie różnym od wspomnianych układem Intela, instalujemy ten sam system (patrząc z zewnątrz). Ten sam system dostaniemy też, kupując za około 13 tysięcy zł Maca Pro i wartego zaledwie 2 tysiące złotych Maca Mini.

Dotychczas jedynym problemem była polonizacja - zlokalizowaną wersję językową OS X użytkownik otrzymywał po instalacji specjalnego pakietu, który równocześnie wyłączał funkcje automatycznej aktualizacji systemu. W Mac OS X 10.5 (Leopard) ma być inaczej.

Standardy i oprogramowanie

Okna kontra koty

Aplikacje Open Source w Mac OS X: jest Midnight Commander, jest Fink (odpowiednik apt-geta w Debianie), jest też NeoOffice, czyli klon OpenOffice.org wykorzystujący interfejs Aqua zamiast X11.

Istotną cechą Mac OS X jest dbałość programistów Apple o obowiązujące standardy. Przeglądarka Safari była pierwszą, która przeszła pomyślnie test ACID2 weryfikujący implementację obsługi CSS. Dokumenty PDF możemy utworzyć za pomocą funkcji drukowania w każdej aplikacji, a odczytać bez instalowania dodatkowych programów (w Viście zamiast PDF dostajemy XPS, w Windows XP podobnego mechanizmu zabrakło). "Goły" system bez problemu radzi sobie także z przeglądaniem zawartości obrazów dysków CD zapisanych w postaci plików ISO oraz z wypalaniem ich na płytach.

Podobnie jak w wypadku Windows Visty, wraz z OS X dostajemy komplet podstawowego oprogramowania. Pod względem liczby aplikacji nie odbiega on znacząco od konkurenta, ale trudno uniknąć wrażenia, że programy te są znacznie lepsze od Windows XP, a Vista dopiero dogania Mac OS X.

Z ciekawszych propozycji warto wymienić:

Safari - opartą na silniku KHTML, bardzo dobrą przeglądarkę internetową

Mail - klienta poczty elektronicznej

iCal - osobisty terminarz o dużych możliwościach

iChat - komunikator obsługujący kilka protokołów, m.in. Jabbera, wideokonferencje, a w Leopardzie również udostępnianie pulpitu przez Internet

TextEdit - edytor tekstu, Wordpad i Notatnik w jednym, nadający się do tworzenia prostych dokumentów tekstowych i zwykłych plików ASCII, obsługujący wiele standardów kodowania znaków narodowych

Preview - przeglądarkę plików graficznych i PDF

iPhoto - program do obróbki zdjęć i zarządzania nimi

iTunes, iDVI i Quick Time Player - odtwarzacze multimedialne

iMovie HD - narzędzie do obróbki filmów w czasie rzeczywistym z obsługą wysokiej rozdzielczości

Garage Band - sekwenser dla muzyków-amatorów

Big Bang Board Games - zestaw prostych, ale efektownie zrobionych gier

Comic Life - narzędzie do tworzenia komiksów.

Okna kontra koty

Typowy, domyślny pulpit systemu Mac OS X. Na górze pasek menu, w środku uruchomiony panel konfiguracyjny (sterowania), na dole Dok. Jeśli pracowałeś z Windows, na pewno bardzo szybko się przestawisz.

Dodatkowo system wyposażony jest we Front Row - sterowane pilotem centrum multimedialne (odpowiednik Microsoftu jest w Windows Home Premium i Ultimate), a także wiele pożytecznych technologii, jak np. Xgrid, które pozwala na zbudowanie klastra obliczeniowego z kilku Maców.

Jeśli jednak lubisz eksperymentować z aplikacjami i instalujesz setki programów każdego tygodnia, Mac OS X cię raczej rozczaruje. Pod względem dostępności oprogramowania nic nie może się równać z platformą Windows. To samo dotyczy też gier czy edukacji - zanim zdecydujesz się na wydanie kilku tysięcy złotych na komputer z nadgryzionym jabłkiem, zastanów się, czy wszystko, czego potrzebujesz, będzie na nim działać.

Podsumowanie

Opisywane systemy bardzo się różnią, nie tylko pod względem technologicznym, ale także - a może głównie - podejściem. W Mac OS X postawiono przede wszystkim na prostotę użytkowania. Zrezygnowa-no lub ukryto wszyst-kie elementy nie-istotne w codziennej pracy lub trudne do zrozumienia dla przeciętnego użytkownika. Dowodzi tego choćby budowa notebooków Apple, w których w najlepszym razie znajdziemy trzy świecące diody: zasilania (na wtyczce), [Caps Lock] i [Num Lock]. W notebookach przystosowanych do pracy z Windows każdy moduł ma swój wskaźnik: dwie diody karta sieciowa, jedną Bluetooth, jedną Wi-Fi, dwie zasilanie, jedną sygnalizacja stanu uśpienia itp.

Microsoft usiłuje upchnąć w swój system jak najwięcej zaawansowanych technologii. Niestety, często zapomina o przeciętnym użytkowniku - a nawet jeśli o nim pamięta, to ulega specjalistom domagającym się środowiska programistycznego bezpośrednio w systemie operacyjnym. Jednak siłą Windows jest przyzwyczajenie użytkowników i przedsiębiorstw do pewnych technologii, stosowanych wyłącznie w oprogramowaniu z Redmond. Ta cecha w połączeniu z wysoką ceną komputerów Apple i Mac OS X nie wróży masowego przechodzenia ani na rozwiązanie z Cuppertino, ani na inne systemy operacyjne. Przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.

OS X - fakty mniej znane

Może wydawać się dziwne, że jedna wersja Mac OS X działa zarówno w komputerach opartych na procesorach PPC, jak i Intela, w tym 32- i 64-bitowych. Apple twierdzi ponadto, że system jest 64-bitowy. O co chodzi?

Rozwiązanie zagadki jest bardzo proste. Pliki wykonywalne w systemie OS X składają się w rzeczywistości z kilku plików tego typu połączonych w całość. System ma do wyboru różne wersje aplikacji (tj. różne wersje kodu maszynowego), przeznaczone do różnych procesorów. Sam wybiera i uruchamia odpowiednią.

"Universal binary" - to nazwa nadana programom, które można uruchomić na komputerach z PPC oraz z Intelem. W systemie Tiger jest 32-bitowa wersja do i586 oraz PPC. Programy uruchomiające się zarówno na PPC, jak i PPC64 (w trybie 64-bitowym) nazwano Fat binaries.

Jak się okazuje, Tiger nie jest całkowicie 64-bitowy. Zarówno biblioteki Carbon, jak i Cocoa są w tym systemie jedynie w wersji 32-bitowej. Oznacza to, że 64-bitowe mogą być tylko programy konsolowe, a zatem niekorzystające z okienkowego interfejsu użytkownika. Aby uzyskać aplikację 64-bitową, np. ze względu na duże zapotrzebowanie na pamięć, trzeba utworzyć 64-bitową aplikację konsolową i 32-bitową graficzną nakładkę. Te dwa moduły muszą komunikować się jednym z możliwych sposobów, np. za pomocą potoków, gniazd, dzielenia pamięci lub IPC.

Biblioteki Carbon i Cocoa w 64-bitowych wersjach będą dostępne w Leopardzie. System ten pozwoli zatem na uruchomienie w pełni 64-bitowych aplikacji.