Oko w oko

Tekstowe pogawędki w Internecie to już codzienność. Powoli nadchodzi czas wideokonferencji, w których podstawą będzie dobrej jakości kamera.

Tekstowe pogawędki w Internecie to już codzienność. Powoli nadchodzi czas wideokonferencji, w których podstawą będzie dobrej jakości kamera.

Osoby nieprzyzwyczajone do widoku kamer komputerowych mogą być nieco zaskoczone - te maleństwa w żaden sposób nie przypominają tradycyjnych kamer wideo ani kształtem, ani rozmiarami. Obydwa testowane urządzenia są tego doskonałym przykładem, zwłaszcza Samsung, który jest jedną z najmniejszych kamer, jakie mieliśmy okazję kiedykolwiek egzaminować.

Oko i ucho w praktyce

Oko w oko
Największą zaletą kamery Philipsa jest jej zdolność do przekazywania sygnału wideo z prędkością 30 klatek na sekundę we wszystkich rozdzielczościach, łącznie z najwyższą, wynoszącą 640x480 pikseli. Samsung jest na tym polu zdecydowanie gorszy - w komputerze z procesorem Celeron 500 MHz przy rozdzielczości 640x480 był w stanie przechwycić maksymalnie 5 klatek na sekundę, zamiast 8 deklarowanych. Efekty tego było widać natychmiast: każde szybsze poruszenie przed kamerą sprawia, że obraz ulega zamazaniu.

Oko w oko

Philips PCVC680K

Oddzielną kwestią, o której jednak warto wspomnieć w tym momencie, jest obciążenie procesora przez obydwie kamery. W trybie 640x480 i przy tempie przechwytywania 5 klatek na sekundę Philips nie obciążał procesora w stopniu wyższym niż 15-16 procent, podczas gdy Samsung "zjadał" aż 60-65 procent czasu procesora.

Obie kamery bez większych problemów poradziły sobie z testem polegającym na sfilmowaniu z odległości około 75 centymetrów zdania wydrukowanego czcionką 12-punktową - tekst był za każdym razem czytelny. Jeśli chodzi o wierność oddania kolorów, Samsung był dostrzegalnie lepszy (może zdecy-dował obiektyw o wyższej jasności), jednak jego ocenę obniżyły pływające pasy, pojawiające się w przypadku filmowania w najwyższej rozdzielczości przy mocnym oświetleniu.

Po podsumowaniu testów jakości obrazu i dźwięku niewielką przewagę uzyskała kamera Philipsa, głównie ze względu na lepszą wydajność - więcej klatek na sekundę przy niższym obciążeniu procesora.

Aby było nam wygodnie

Oko w oko

samsung MPC-M10

Obydwaj producenci umożliwiają użytkownikowi wybór jednego z dwóch rodzajów umocowania kamery. Na pierwszy rzut oka niezwykle interesujące wydaje się podejście Samsunga - można kamerę albo ustawić w podpórce (standard), albo przypiąć specjalnym uchwytem na przykład do kantu biurka czy ekranu wyświetlacza w laptopie. Sama kamera jest umieszczona na elastycznej szyjce, ułatwiającej jej pozycjonowanie. Wadą jest przeciętna stabilność i pewność mocowania - kamera łatwo zmienia położenie i trzeba je poprawiać. Problemu tego nie ma w przypadku Philipsa, którego moż-na przykręcić do specjalnego, łatwo modyfikowanego statywu lub umieścić w gumowej podpórce.

Po co komu ta kamera?

Z obydwoma kamerami dostajemy program NetMeeting 2.1, który może posłużyć do prowadzenia wideokonferencji w sieci lokalnej lub przez Internet. Z Philipsem otrzymamy także program VideoLink, służący do podobnych jak NetMeeting zadań.

Oko w oko

Porównanie parametrów kamer internetowych

Ciekawostką Samsunga jest program PC Snoop SE, który działa jak detektor ruchu. Można go skonfigurować w taki sposób, aby uaktywniał nagrywanie, gdy tylko ktoś lub coś pojawi się w zasięgu kamery. Philips kusi z kolei

dobrym programem do obróbki wideo - Ulead Media Studio Pro.

Nagrodę otrzymuje...

Kamera Philipsa uzyskała niewielką przewagę we wszystkich konkurencjach, jednak uzasadnia to jej wyższa w porównaniu do Samsunga cena. Różnica jest na tyle wyraźna, że pozwoliła Samsungowi wyprzedzić Philipsa pod względem opłacalności zakupu.