PRISM: Dane trafiły nie tylko w ręce Amerykanów, ale też ich sojuszników

Po wybuchu afery PRISM prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama ogłosił, że zbierane przez NSA dane były dostępne wyłącznie amerykanom. Wedle najnowszych informacji jest to nieprawda, a dostęp do zgromadzonych informacji miał być przekazany Izraelowi.

PRISM to tajny system zbierania danych na temat internautów, za pomocą którego amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (NSA) śledzi obywateli Stanów Zjednoczonych i mieszkańców reszty świata w internecie. Po upublicznieniu informacji na temat programu przez Edwarda Snowdena prezydent USA Barack Obama zapewniał, że dane uzyskane przez NSA za pomocą PRISM są dobrze chronione i nie mają dostępu do nich inne państwa.

Wedle najnowszych doniesień Guardiana nie jest to prawda, a w 2009 miało zostać podpisane porozumienie między NSA, a odpowiednikiem tej organizacji w Izraelu. Miało to pozwolić na dzielenie się przez USA zebranymi danymi z przedstawicielami ich sojuszniczego państwa Izrael. Izrael ma mieć dostęp do niefiltrowanych i surowych danych wywiadowczych, czyli nagrań rozmów, treści wiadomości email, faksów oraz metadanych na temat tego, kto, z kim i kiedy się komunikuje. Co więcej, porozumienie nie nakłada na Izrael żadnych ograniczeń co do wykorzystania uzyskanych danych.

PRISM

PRISM

Afera PRISM wybuchła na początku tego roku, gdy pracownik NSA zaniepokojony sposobem działań swojej organizacji wyemigrował z kraju i w tajemnicy przekazał informacje na temat systemu inwigilacji internautów dziennikarzom. Od tego czasu co chwilę poznajemy nowe fakty dotyczące PRISM i innych podobnych projektów.


Zobacz również