Pancerne teczki

Upadek z niewielkiej wysokości, nacisk na wieko, zalanie wodą, kurz, piach - wszystko, czego nie cierpią notebooki, niestraszne jest Toughbookom firmy Panasonic. Ich specjalnie zaprojektowane obudowy zniosą wiele, a baterie zapewniają rekordową długość pracy.


Upadek z niewielkiej wysokości, nacisk na wieko, zalanie wodą, kurz, piach - wszystko, czego nie cierpią notebooki, niestraszne jest Toughbookom firmy Panasonic. Ich specjalnie zaprojektowane obudowy zniosą wiele, a baterie zapewniają rekordową długość pracy.

Właściciele komputerów przenośnych, dla których mobilność nie jest tylko hasłem marketingowym, lecz chlebem powszednim, doskonale wiedzą, jakie niebezpieczeństwa czyhają na ich laptopy. I choć można się bardzo starać, żeby notebook uniknął losu maszyny byłego ministra sprawiedliwości, to na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Choćby na bezmyślność lub zwykłą nieuwagę innych ludzi.

Większość laptopów projektowana jest tak, żeby przetrwały najbardziej pospolite tortury fundowane im przez użytkowników. Wylanie kawy na klawiaturę, podnoszenie za ekran lub róg obudowy, obcesowe rzucanie na biurko - porządnie skonstruowana maszyna powinna przeżyć takie męki bez większych obrażeń. Oczywiście pod warunkiem, że są to sytuacje sporadyczne, a nie codzienna smutna rzeczywistość. Jednak gdy miarka się przebierze, bo przesadzimy z litrami wylanej cieczy czy newtonami nacisku, komputer powie "dość" i odejdzie do krainy wiecznego zasilania.

Gdzie inny nie może

Panasonic CF-52 - wszystkie porty pochowane pod przykrywkami ochronnymi, przyciski uszczelnione

Panasonic CF-52 - wszystkie porty pochowane pod przykrywkami ochronnymi, przyciski uszczelnione

Na szczęście od tej reguły jest bardzo konkretny wyjątek: seria Toughbook firmy Panasonic to jednostki specjalne wśród notebooków, prawdziwi twardziele i fachowcy od brudnej roboty. Tam, gdzie zwykły laptop zginąłby z wycieńczenia po kilkunastu minutach pracy, one będą niewzruszenie służyły swym mocodawcom. Od ponad dekady Panasonic produkuje bowiem przenośne pecety odporne na niesprzyjające warunki zewnętrzne i brutalne traktowanie.

Obudowa Toughbooka zawsze będzie się wyróżniać spośród tłumu - nie z powodu stylistycznej elegancji, lecz pancernego wyglądu. Urządzenia Panasonica są niczym humvee wśród osobówek: kanciaste, niezgrabne, często wielkie, ale budzące respekt, bo wiadomo, że tych maszyn nie da się łatwo pokonać. Projektanci stawiają w nich na cechy inne niż wizualna atrakcyjność: blokują wszelkie drogi, którymi substancje z zewnątrz mogą dostać się do środka (np. przez złącza), uszczelniają elementy ruchome, m.in. przyciski i klawiaturę, a przede wszystkim konstruują obudowę tak, żeby jak najlepiej rozkładała siły zewnętrzne. Dlatego w Toughbookach normą są lekkie i wytrzymałe stopy magnezu oraz kompozyty. Podzespoły, takie jak twardy dysk czy napęd optyczny, umieszcza się w ochronnych "koszulkach" tłumiących drgania, wibracje i wstrząsy.

Na redakcyjnym poligonie

Mieliśmy możliwość bliższego zapoznania się z dwoma przedstawicielami najnowszych modeli Panasonica: poręcznym, małym CF-T7 oraz pokaźnym, pancernym CF-52.

Model CF-T7 od razu urzeka lekkością - po wzięciu go do ręki ma się wrażenie, że to plastikowa atrapa pusta w środku. Tymczasem waga zaledwie 1,37 kg jest zasługą głównie obudowy ze stopów magnezu i braku napędu optycznego. Sercem - a może raczej mózgiem - notebooka jest niskonapięciowy procesor Intel Core 2 Duo ULV U7500 1,06 GHz wspomagany przez chipset 965 z grafiką GMA X3100, 1 GB RAM i twardy dysk 80 GB (5400 obr./min, SATA). Brak napędu optycznego rekompensują łącza komunikacyjne: Wi-Fi a/g/n, Bluetooth, LAN 1 Gb/s, trzy porty USB i gniazdo EC/54. Do dyspozycji jest także czytnik kart pamięci SD, wyjście VGA oraz złącze replikatora portów.

Dwunastocalowy ekran 1024x768 jest nieco niewyraźny ze względu na dotykową powłokę, dzięki której można korzystać z laptopa bez użycia klawiatury - tym bardziej, że od spodu urządzenia znajduje się gumowy uchwyt, pozwalający na wygodne trzymanie Toughbooka jedną ręką. Klawiatura i touchpad są zabezpieczone przed zalaniem wodą, co oczywiście sprawdziliśmy - producent nie kłamał. Zweryfikowaliśmy też inną cechę CF-T7: włączony notebook wytrzymuje podobno upadek z wysokości do 76 cm na spodnią stronę. Woleliśmy nie ryzykować i zafundowaliśmy mu lot z pół metra. Sprzęt, oczywiście, nie zawiódł.

Podobne testy pomyślnie przeszedł również drugi model, CF-52, który do złudzenia przypomina walizkę konwojenta: gruby, czarno-srebrny prostopadłościan ze wzmocnionymi krawędziami, a do tego ze składaną rączką, która przydaje się do noszenia niemal trzy i półkilowego kloca. Wszystkie porty pochowane pod przykrywkami ochronnymi, przyciski uszczelnione. W środku natomiast zwyczajny Core 2 Duo T7100 1,8 GHz, grafika GMA X3100, 1 GB RAM, twardy dysk jak w CF-T7, ale dodatkowo napęd optyczny - nagrywarka DVD. Od mniejszego brata CF-52 różni się jednym portem USB więcej oraz wyposażeniem w gniazda PC Card i RS232. Większy, bo 15-calowy ekran nie ma funkcji dotykowej, jest za to panoramiczny.

Ponieważ oba laptopy pracują pod kontrolą Windows XP Professional i są przeznaczone dla specyficznego użytkownika, przeprowadziliśmy na nich tylko dwa testy benchmarkowe, mierzące ogólną wydajność i czas pracy na baterii. Mały CF-T7 oferuje średnią szybkość działania, co przy zastosowanym CPU można uznać za duży sukces, zaś CF-52 nie odstaje od podobnie skonfigurowanych modeli. Jednak prawdziwym hitem jest uzyskana przez Panasoniki długość pracy na zasilaniu akumulatorowym: od 6 do niemal 9 godzin w CF-T7 (średnio 7 godzin) i od 6 do prawie 9,5 godziny w CF-52 (średnio 8 godzin). To absolutny rekord wszech czasów w naszych testach.