Parlament Europejski odrzucił nową dyrektywę w sprawie praw autorskich

Od jakiegoś czasu słyszeliśmy, że do sieci wkroczy cenzura - w postaci narzędzia ochrony praw autorskich. Protestowali przeciwko niej wszyscy i... udało się! Parlament Europejski odrzucił proponowane zmiany!

Pełna nazwa projektu to "Dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym". Szykowane zmiany były określane jako ACTA 2, a największe kontrowersje wzbudzały artykuły 11 i 13. A o co konkretnie w nich chodziło? Artykuł 13 miał nakładać na serwisy internetowe obowiązek kontroli zamieszczanych przez internautów treści w celu sprawdzenia, czy nie łamią one praw autorskich. Oznaczałoby to m.in. koniec popularnych memów, zablokowanie tysięcy klipów wideo na YouTube, a takie serwisy jak np. Wykop straciłyby rację bytu. Każdy serwis musiałby zatrudniać ludzi do sprawdzania praw autorskich - operacja ta musiałaby być przeprowadzona jeszcze PRZED zamieszczeniem materiałów w sieci. Rozważano użycie maszyn filtrujących, jednak z góry wiadomo było, że nie będą one działać perfekcyjnie i oprócz blokowania treści łamiących prawa autorskie, będzie dochodziło również do blokowania całkowicie legalnych materiałów.

Artykuł 11 miał nakładać na serwisy agregujące treści obowiązek płacenia wydawcom za wyświetlanie w ich wyszukiwarkach fragmentów artykułów prasowych. Są to tzw. "prawa pokrewne". Oznaczałoby to, że gdy szukacie czegoś w przeglądarce Google i w wynikach pokaże się np. link prowadzący do strony PC World, pod którym zostanie umieszczony fragment tekstu ze strony (co jest powszechne), Google musi zapłacić za pokazanie tego fragmentu. Na szczęście do tego nie dojdzie - a przynajmniej na razie.

Gdyby dyrektywa została wprowadzona w życie, Google musiałby płacić za te dwa zdania!

Gdyby dyrektywa została wprowadzona w życie, Google musiałby płacić za te dwa zdania!

Co warto podkreślić, komisje odpowiedzialne za opracowanie obu artykułów twierdziły, że takich rozwiązań domagają się internetowi wydawcy, ponieważ - ich zdaniem - internauci czytają nagłówki w takich serwisach, rzadko kiedy przechodząc bezpośrednio do nich. Czyli Google korzysta z treści w serwisie, który nic z tego nie ma - brak odwiedzin, wyświetlanych reklam, zapisania się na newsettler, itp. Stałe Przedstawicielstwo Niemiec przy UE już w maju 2018 protestowało przeciwko artykułowi 11, jednak przeszedł on do dalszych prac poprzez przegłosowanie przez inne przedstawicieli innych krajów. W czerwcu komisja prawna Parlamentu Europejskiego zatwierdziła kontrowersyjny projekt. Dzisiaj, 5 lipca 2017, został on odrzucony przewagą 40 głosów. Przeciwko dyrektywie było 318 europosłów, jej przyjęcia domagało się 278. Ciekawą zmianę pokazali europosłowie PiS, którzy w maju głosowali za tekstem dyrektywy, jednak dziś zagłosowali in gremio przeciwko niej, przyczyniając do odrzucenia. Ryszard Legutko w imieniu delegacji posłów PiS w Parlamencie Europejskim opublikował następujące oświadczenie:

Oświadczenie delegacji PiS w PE

Oświadczenie delegacji PiS w PE

Nie jest to jednak koniec sprawy z ACTA 2 - Parlament Europejski będzie debatować ponownie nad dyrektywą we wrześniu b.r., aby zaproponować jej kolejne zmiany. Głosowaniu wówczas zostanie poddany każdy artykuł dyrektywy, w tym 11 i 13. Tak więc na razie można korzystać z internetu bez obaw, ale co będzie po wakacjach? Pożyjemy, zobaczmy. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że sprawa "rozejdzie się po kościach" niczym ACTA.