Patenty na gadżety, które powinny ujrzeć światło dzienne

Patenty na gadżety mogą zmienić świat - potwierdził to m.in. Alexander Graham Bell. Zebraliśmy dziesięć naszym zdaniem bardzo interesujących rozwiązań, za którymi stoją zarówno wielkie firmy jak i samotni geniusze.

Nie twierdzimy, że przedstawione przez nas patenty są na tyle przełomowe, aby zmienić świat. Naszym zdaniem są po prostu bardzo fajne i mamy nadzieję, że przynajmniej jeden lub dwa z nich zostaną zrealizowane. Zapraszamy do zapoznania się z przygotowanym przez nas zestawem.

1. Chodź polataj ze mną

Chodź polataj ze mną

Chodź polataj ze mną

Osobom, którym podoba się Segway z pewnością przypadnie do gustu również patent opisujący "osobisty wehikuł latający". Urządzenie to potrafi unieść łagodnie w powietrze swojego właściciela bez hałasu wywoływanego przez jakieś mechaniczne elementy takie jak np. śmigła. Korzysta z "unoszącego całość panelu składającego się z dwóch różniących się od siebie wymiarami pojemnościowych płyt i strumienia jonów wzbogacającego powietrze wokół nich".

Wydaje się, że latanie takim urządzeniem nie tylko nie byłoby przerażające, ale wręcz uspokajające. Z pewnością jednak w nocy z krzykiem budziliby się kontrolerzy lotów, którym przyśnił się ich największy koszmar - niebo, na którym roi się od takich wehikułów...

2. 3D bez okularów

3D bez okularów

3D bez okularów

Patent Apple rozwiązuje problem zakładania niewygodnych okularów podczas prezentacji trójwymiarowych obrazów. Jak działa? Odpowiednio wydajny komputer wyświetla dwa obrazy - jeden dla lewego, drugi dla prawego oka - na ekranie, którym jest "programowalne lustro". System śledzi również położenie głowy widza i przy pomocy komputera oraz wspomnianego lustra optymalizuje wyświetlany obraz, aby był jak najbardziej klarowny i realistyczny.

Mamy nadzieję, że rozwiązanie trafi kiedyś na rynek - być może nawet w przyszłości "keynote" podczas jednej ze słynnych konferencji Apple poprowadzi "holograficzny" Steve Jobs.

3. Dołóż nielubianemu politykowi!

Dołóż nielubianemu politykowi!

Dołóż nielubianemu politykowi!

Niezadowoleni widzowie oglądający na żywo jakiś pokaz czy przedstawienie mogą na różne sposoby wyrażać swoje niezadowolenie - np. poprzez tupanie, syczenie lub gwizdanie (czasami nawet ukaranie uczestników wydarzenia celnie rzuconym pomidorem). Inaczej sprawa wygląda, gdy oglądamy film lub program telewizyjny. Cóż możemy zrobić, gdy nam się nie podoba? Chyba nic więcej jak tylko przełączyć na inny kanał lub, ale to ostateczność (takie przypadki miały miejsce), wyrzucić odbiornik przez okno.

Patent Sony rozwiązuje ten problem oddając w ręce niezadowolonych widzów bardzo interesującą broń. Mowa tu o technologii, dzięki której za pomocą specjalnego kontrolera mogą oni wysyłać wprost do prezentowanego filmu/programu awatary częstując nielubiane postaci pomidorami lub nawet kopniakami.

Oczywiście wyświetlana treść musi być odpowiednio przygotowana, aby telewidz mógł skorzystać z tych arcyciekawych możliwości.

4. To pachnie!

To pachnie!

To pachnie!

W 1960 roku powstał system Smell-O-Vision, czyli kino, które nie tylko wyświetlało obraz, ale również zapewniało wrażenia zapachowe. Jego twórcą był amerykański producent Mike Todd Jr., który wykorzystał rozwiązanie do jednego ze swoich filmów - "Scent of Mistery". Obecnie technika ta powraca - zapach możemy poczuć podczas wyprawy do kin 5D.

Podobnymi możliwościami może pochwalić się opatentowany przez firmę IBM system o nazwie "Computer Controlled Olfactory Mixer and Dispenser". W jego przypadku wykorzystywany jest zestaw kaset, z których każda cechuje się innym zapachem. Aby uzyskać ten, który chcemy, komputer odpowiednio je miesza podobnie jak to czyni z kartridżami drukarka.