Pełna klatka w rękach giganta RTV

O co tyle krzyku?

Można by się zastanawiać o co chodzi ludziom emocjonującym się fizycznie większym sensorem. To, co użytkownik otrzymuje z cyfrówki to obraz składający się z iluś milionów punktów - jeśli jest ich więcej, zdjęcie ma większą ilość szczegółów i można je wydrukować w większym formacie. Rozumując w ten sposób powinna się zatem liczyć tylko rozdzielczość sensora a nie jego fizyczna wielkość - bo co wszak za różnica czy obraz o takiej samej rozdzielczości będzie zarejestrowany na matrycy fizycznie dużej czy fizycznie małej? Użytkownik przecież i tak dostanie swoje miliony pikseli...

Różnica jednak jest i to pod kilkoma względami. Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że fizyczna wielkość matrycy (czy wielkość klatki filmu), na której rejestruje się obraz ma istotny wpływ na głębię ostrości wykonywanych zdjęć. Im jest większa tym ta głębia będzie mniejsza (bo do wykonania danego odwzorowania będą stosowane obiektywy o dłuższej ogniskowej), i odwrotnie im matryca jest mniejsza tym większa będzie głębia ostrości (analogicznie do objęcia takiego samego planu zastosujemy optykę o krótszej ogniskowej). Mała głębia ostrości i towarzyszące jej silne "rozmywanie się" nieostrych motywów zdjęcia w dużej mierze kształtują plastykę rejestrowanego obrazu. W niektórych przypadkach efekty, jakie można uzyskiwać stosując duże sensory są nie do przecenienia - na przykład w fotografii portretowej, makrofotografii etc.

Kolejnym powodem, dla którego warto się bić o pełną klatkę jest możliwość stosowania większych fotodetektorów, które charakteryzuje zdolność do "łowienia" nawet słabego światła. Duże detektory znacznie lepiej sprawdzają się, gdy fotografujemy przy wysokich czułościach - to właśnie z tego powodu posiadające malutkie matryce (i malutkie fotodetektory) aparaty kompaktowe, nie radzą sobie zbyt dobrze, gdy zmusimy je do pracy przy czułości na poziomie ISO 800 czy 1600. Wraz z rosnącym zapotrzebowaniem rynku na coraz większą rozdzielczość cyfrówek, detektory kurczą się by móc pomieścić się na i tak już ciasnych matrycach CCD lub CMOS. Jedynym wyjściem wydaje się być zatem fizyczne powiększanie przetwornika.

Do tego wniosku z pewnością doszli konstruktorzy Sony. Czy ktoś zrobi podobny krok? Czas pokaże. Na razie spekuluje się, że następnym producentem, który pochwali się pełną klatką będzie jeden z ambitnych koncernów z Korei.

Pełna klatka w rękach giganta RTV

Prototyp profesjonalnej lustrzanki tego producenta