Pełne klatki dla zawodowców

Nieczęsto mamy okazję opisywać aparaty cyfrowe opracowane z myślą o zawodowych fotografach. Tym razem postanowiliśmy przedstawić dwie "pełnoklatkowe" lustrzanki dla profesjonalistów - udało nam się zdobyć do testów Canona EOS 1Ds Mark III oraz Nikona D3.


Nieczęsto mamy okazję opisywać aparaty cyfrowe opracowane z myślą o zawodowych fotografach. Tym razem postanowiliśmy przedstawić dwie "pełnoklatkowe" lustrzanki dla profesjonalistów - udało nam się zdobyć do testów Canona EOS 1Ds Mark III oraz Nikona D3.

Oba aparaty trudno uznać za dostępne dla większości fotografujących - za samo body Canona można kupić nowy samochód, a równowartość tańszego korpusu Nikona wystarczy na opłacenie wycieczki dookoła świata. Warto zadać pytanie, dlaczego kosztują aż tyle - czy są tyle razy lepsze, ile razy droższe od modeli amatorskich?

Canon EOS 1Ds Mark III jest wyposażony w matrycę o rozdzielczości powyżej 21 milionów pikseli.

Canon EOS 1Ds Mark III jest wyposażony w matrycę o rozdzielczości powyżej 21 milionów pikseli.

Nie są tanie z kilku powodów - przede wszystkim nie przeznaczono ich do powszechnego użytku, zatem koszty produkcji razem z nakładami poniesionymi na badania i rozwój muszą być dużo wyższe niż aparatów wytwarzanych i sprzedawanych w setkach tysięcy sztuk, tak jak kompakty czy tzw. konsumenckie lustrzanki. Poza tym materiały i podzespoły użyte do produkcji tej klasy aparatów muszą być drogie, skoro mają zapewnić odpowiednią wytrzymałość wytwarzanym z nich urządzeniom. Korpusy lustrzanek dla zawodowców od dawna budowane są na bardzo mocnych szkieletach magnezowych, wszystkie pokrętła i przyciski są uszczelnione. Ruchome elementy powinny wykazywać wyjątkową odporność na szybkie zużycie mechaniczne (pisaliśmy już o tym w recenzji profesjonalnego Olympusa E-3 w PCWK 2/2008). Aparaty przygotowane dla reporterów (jak Nikon D3) pozwalają zatem na pracę w ekstremalnie niesprzyjających warunkach i nie powinny zawieść nawet po upadku czy zawilgoceniu - mają wykonywać swoje zadania niezależnie od tego, czy pada deszcz lub wieje pustynny wiatr, czy ich właściciele będą brali udział w przepychankach podczas demonstracji albo rejestrowali działania wojenne.

Co to jest "pełna klatka"?

Dwa gniazda na karty pamięci w aparacie Canona.

Dwa gniazda na karty pamięci w aparacie Canona.

Pancerna i szczelna budowa korpusów zawodowych lustrzanek to nie wszystko, czego się wymaga od aparatów tej klasy. "Zawodowe" musi być również wnętrze tych szczególnych cyfrówek. Do najważniejszych cech elektroniki zastosowanej w dwóch prezentowanych profesjonalnych korpusach trzeba zaliczyć tzw. pełnoklatkową matrycę. Jest to bardzo duży sensor, odpowiadający wielkością tradycyjnej klatce filmu małoobrazkowego (36x24 mm). Od stosowanych powszechnie w cyfrowych lustrzankach matryc CCD lub CMOS sensor pełnoklatkowy (z ang. full frame) jest od 1,5 do 1,7 razy większy. Dlaczego jest taki duży (i w związku z tym znacznie droższy)? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, aby uzyskać inną - znacznie ciekawszą - plastykę obrazu. Fizyczna wielkość matrycy, na której jest rejestrowany, ma istotny wpływ na głębię ostrości zdjęć - w praktyce im większa matryca, tym mniejsza głębia, bo do obejmowania takiego samego (jak w aparatach z "niepełną" klatką) kadru będą stosowane obiektywy o dłuższej ogniskowej. I na odwrót - im mniejsza matryca, tym większa głębia ostrości (analogicznie do objęcia takiego samego planu zastosujemy optykę o krótszej ogniskowej). Mała głębia ostrości i towarzyszące jej silne "rozmywanie się" nieostrych motywów zdjęcia w dużej mierze kształtują plastykę rejestrowanego obrazu. Niekiedy efekty, które można uzyskać, stosując duże sensory, są nie do przecenienia, np. w fotografii portretowej czy makrofotografii.

Kolejnym powodem używania w zawodowych aparatach matryc pełnoklatkowych jest możliwość stosowania większych fotodetektorów. Im są większe, tym więcej "złowią" światła, nawet słabego. Duże detektory są odpowiedniejsze, gdy fotografujemy z wysoką czułością - właśnie z tego powodu kompakty, mające malutkie matryce i fotodetektory, radzą sobie niezbyt dobrze przy czułości na poziomie ISO 800 czy 1600. Lustrzanki pod tym względem wypadają o niebo lepiej, zwłaszcza modele z pełną klatką. Możliwość fotografowania z czułością przekraczającą ISO 25000 da nam tylko matryca typu full frame z bardzo dużymi detektorami (może się nimi pochwalić jeden z omawianych aparatów - Nikon D3).

Ciemna strona full frame

Nikon D3 umożliwia rejestrację dziewięciu klatek w ciągu sekundy.

Nikon D3 umożliwia rejestrację dziewięciu klatek w ciągu sekundy.

Na razie pełnoklatkowe aparaty SLR nie są niezbędne przeciętnemu fotoamatorowi, a nawet wielu zaawansowanym użytkownikom aparatów fotograficznych. Przeznaczone są niemal wyłącznie dla profesjonalistów lub bardzo zamożnych fotoentuzjastów. Są bardzo drogie i warto do nich stosować dobrą, ale również bardzo drogą optykę. Dlaczego? Bo full frame ma też swoje wady. Problem dotyczy słabej jakości obrazu rejestrowanego przy brzegach kadru (w wypadku zastosowania średniej i słabej optyki). Pamiętajmy, że obraz nie charakteryzuje się taką samą jakością we wszystkich miejscach kadru: w środku będzie ostry i jasny, a dalej od centrum - coraz bardziej rozmyty i ciemny. Przy brzegach kadru wyraźniejsza jest też aberracja chromatyczna czy deformacja geometryczna (np. poduszkowa lub beczkowa dystorsja). Matryce APS-C korzystają tylko ze środkowego wycinka obrazu, jaki "wyświetla" wewnątrz aparatu obiektyw. Ten centralny fragment charakteryzuje się najlepszą jakością. Aparaty wyposażone w matryce pełnoklatkowe muszą niestety korzystać z szerszego pola obrazu wpuszczanego do wnętrza aparatu. To, co będzie się znajdować przy brzegach kadru może zatem charakteryzować się znacznie słabszą jakością czy mówiąc inaczej mniejszą odpornością na wyżej wymienione wady. W wypadku zdjęć portretowych, gdzie brzegi kadru i tak są zazwyczaj rozmyte nie będzie to miało większego znaczenia, ale przy fotografowaniu architektury już niestety tak.