Piotr Pręgowski: "Czasami internauci krytykują ostro"

"Kiedyś próbowałem jakieś Gadu-Gadu, ale generalnie nie korzystam zbyt wiele z takich form komunikacji, bo poziom jakiegoś emocjonalnego ściemniania nie kręci mnie" - mówi w rozmowie z PCWK Online Piotr Pręgowski, aktor znany m.in. z seriali "Zmiennicy", "Camera Cafe" czy "Ranczo".

PCWK Online: Jaki masz komputer?

Piotr Pręgowski: Hmm, stacjonarny i laptopa. Marki czy szczegółowej specyfikacji tego pierwszego niestety nie podam ale w miarę nowy i chyba nowoczesny. Laptop firmy Acer, chyba tez w miarę sensowny. Wiesz, nie znam się za bardzo na sprzęcie, staram się wykorzystać komputery do tego, co mi jest potrzebne a znajomość podzespołów do niczego mi nie służy. Tak naprawdę używam moich maszyn do kilku prostych rzeczy: jako nośnik informacji, bazę danych, w dużym stopniu do pisania, do tego, żeby łączyć się ze światem.

Piotr Pręgowski

Piotr Pręgowski - popularny polski aktor. W 1976 roku rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej - już na pierwszym roku zadebiutował w "Barwach ochronnych" Krzysztofa Zanussiego. Był związany z kabaretem Marcina Wolskiego "60 minut na godzinę".

Największą popularność przyniosły mu jednak seriale - w kultowych "Zmiennikach" zagrał Tajlandczyka Krashana Bhamaradżangi, ostatnio występował również w serialach "Plebania", "Camera Cafe" oraz "Ranczo".

W młodości był zapaśnikiem (zdobył nawet tytuł mistrzem Warszawy juniorów), ćwiczył także wschodnie sztuki walki.

Dużo czasu spędzasz przed monitorem?

Sporo, przede wszystkim surfując po Sieci, czytając maile itp. Zwłaszcza to ostatnie jest dla mnie niezwykle istotne. Mieszkam na wsi i niestety nie mam stałego podłączenia do Internetu, korzystam z rozwiązań bezprzewodowych, akurat blue connect - nie wiem czy to najlepsze rozwiązanie ale tak wyszło. Jakoś mi to wystarcza, nie potrzebuję oszołamiających prędkości - wiesz nie pobieram filmów czy gier, a do poczty te kilkanaście czy kilkadziesiąt kb/s jest ok. Czasami chce coś sprzedać czy kupić.

Na przykład jakiegoś Bentleya?

Ha ha, nie, ja nie jestem człowiekiem zamożnym. Oczywiście chciałbym kupować czy sprzedawać Bentleye ale niestety nic z tego. Wiesz, kiedyś udzielaliśmy z żoną wywiadu i na pytanie co nas łączy opowiedziałem historię o tym, jak kiedyś była straszna burza, deszcz, waliły pioruny. My leżeliśmy na łóżku, patrzyliśmy w okno i zobaczyliśmy, że koło łóżka siedzi taka stara ropucha. Okazało się, że przychodzi ona zawsze wieczorem, wcina sobie ćmy, opalają się od żarówki. Czasami nawet jej pomagam, łapię jaką ćmę, ukręcam jej łeb i podkładam naszej zaprzyjaźnionej ropusze. Potem, żona zapytała mnie czy to dobrze, że powiedziałem o tej ropusze a ja no to: "Przyznam, że wolałbym patrzeć na nowego jaguara stojącego pod domem, ale cóż, jak nie mam to patrzę na ropuchę" (śmiech).

Wróćmy do Internetu, jakie są twoje ulubione strony?

Niestety, nie mogę za bardzo korzystać z takich stron, które byłyby pewnie moimi ulubionymi. Chodzi mi o takie strony dla dużych chłopców. Jeśli moja małżonka zobaczyłaby, że wchodzę na takie strony, wściekłaby się strasznie (śmiech). Najczęściej odwiedzam więc pewnie Google, jakieś portale typu Wirtualna Polska. Co prawda ostatnio była jakaś akcja, że Google donosi na opozycjonistów w Chinach czy coś i trochę mnie to skonsternowało ale w sumie już zapomniałem kto na kogo donosił. Podejrzewam, że świat jest pełen donosów - w naszym kraju też jest to nieobce.

Zdarza ci się śledzić jakieś fora internetowe na swój temat?

W zasadzie niezbyt. Miałem chyba bardzo dużo szczęścia, bo jeszcze nie trafiłem, żeby ktoś napisał, że jestem bydlak, łajdak czy cos takiego. Naprawdę się cieszę, bo to co czasami wypisują na koleżanki i kolegów jest nieraz straszne. No, ale czasami internauci krytykują ostro, zdarzają się takie opinie, że się biało w oczach robi ale ja myślę, że trzeba trzymać klasę. Nie wierzę w to, że ludzie, którzy wypisują takie straszne rzeczy i bluzgi tylko to potrafią.

A konstruktywna krytyka?

No tak, pojawia się. Nie mówiłem o tym, jeżeli ktoś rzeczowo krytykuje, to trzeba tego słuchać. Wiesz, to jest jak na sali czy w teatrze. Jak ktoś rzuci pomidor to znaczy, że coś nie wyszło. Uważam, że pokora powinna być obowiązkowa w zawodzie aktora. Polecam to zresztą kolegom i koleżankom. Na pewno aktor jest dla publiczności i nie ma co tu gadać. Jak się nie podobasz to "zwijaj żagle".

Zdarza ci się jakoś ostrzej zareagować na taką niezasadną krytykę?

Nie, raczej nie. Pamiętam były jakieś czaty przy "Camera Cafe" czy teraz przy "Ranczo" ale były tak sympatycznie, że nie miałem takiej potrzeby. Zresztą, w jaki sposób nawiązać dialog z kimś kto na przykład bluzga. To tak, jak ktoś krzyknie za tobą na ulicy: "Ej, ty ch..." to co? Odwrócisz się i powiesz, że nie jesteś tym czym cię nazwał? Poza tym tak jak mówię, mam to szczęście, że nawet jak zrobię coś słabiej to nie jest to na tyle złe, żeby ludzie się wkurzali.

Prywatnie korzystasz z czatów, komunikatorów?

Raczej nie, chyba za wolno piszę na klawiaturze. Kiedyś próbowałem jakieś Gadu-Gadu, ale generalnie nie korzystam zbyt wiele z takich form komunikacji bo poziom jakiegoś emocjonalnego ściemniania nie kręci mnie. To tak jak kiedyś była reklama w telewizji z grubym, łysym gościem, który pisał "też mam 12 lat i tez lubię kreskówki". Nie, nie interesuje mnie to, tak naprawdę na czatach nigdy nie wiesz z kim gadasz. Emocjonalnie jest to podobne do takich rzeczy jak tzw. ciemne pokoje w niektórych knajpach. Normalnie, po trzech, czterech zdaniach wiesz ile ktoś ma do powiedzenia. Wole więc rozmowy na żywo. Owszem, komunikatory przydają się do celów służbowych ale nic ponadto.

Piractwo seriali? Czy jest to tak samo złe jak ściąganie filmów?

Wiesz, jak ktoś ma tyle wytrwałości, żeby ściągać seriale, to tylko gratuluję. Na przykład "Camera Cafe" było od początku tak robione żeby dawać to do Internetu. Zresztą co? Ktoś ściągnie "M jak Miłość" i co, będzie oglądać na okrągło? Albo ściągnie wszystkie odcinki i sprzeda to gdzieś? Idź na miasto i spróbuj sprzedać odcinek z "M jak Miłość" - wyśmieją Cię. Tak na poważnie, oczywiście niczym nie różni się to od innego piractwa, złodziejstwa. Może moralnie, ściąganie seriali jest trochę mniej naganne ale tak naprawdę jest to przecież to samo. To tak jak idziesz przez nie swój sad i weźmiesz sobie jabłko, nikt na tym nie traci ale to jednak kradzież. Wiesz, w sumie generalnie mało mnie to obchodzi. Ja i tak czuję się okradany całe życie (śmiech). To jest taka zasada w showbusinessie, jak podpisujesz umowę z wytwórnią czy producentami - wszystko dla nich, reszta dla nas.

Naprawdę? Aktorzy są tak źle traktowani?

Nie, ja nie mówię, że są źle traktowani - twierdzę tylko, ze są śmiesznie opłacani. Paradoksem jest to, że w Polsce często ci, którzy są w danym momencie na tzw. najwyższej półce są tam dlatego, że byli najtańsi.

Wracamy do tematu. Internet i komputer do rozrywki, gier?

Bardzo lubię oglądać zdjęcia, które przysyłają mi różni ludzie, przyjaciele. Jeżeli chodzi o gry to nie. Podziwiam ludzi, którzy wczuwają się w gry ale ja kocham świat rzeczywisty, obcowanie z przyrodą. Powiem ci, że nawet nie lubię słuchać muzyki z płyt czy jako mp3. Wolę w radio, nawet jeżeli będzie gorsza jakość. Tak samo z filmami, wolę mieć ustaloną godzinę w telewizji czy kinie niż puścić sobie film z płyty. Były kiedyś chyba nawet jakieś badania psychologiczne na ten temat.

Niedługo pewnie każda telewizja będzie w Internecie. Seriale na żądanie, oceny na bieżąco z emisją itp.

No na pewno tak będzie. Jeżeli będzie to tańsze to na sto procent. Jeśli chodzi o koniec zwykłej telewizji to mam nadzieję, że tego nie doczekam.