"Piractwo (nie)dozwolone" - debata nad odcinaniem użytkowników od Internetu

Co z tym odcinaniem od Sieci

Adam Rapacki, podsekretarz stanu w MSWiA przypomniał, że od 2000 r. funkcjonuje interdyscyplinarny zespół ds. przeciwdziałania naruszeniom prawa autorskiego i praw pokrewnych, któremu przewodniczy minister kultury i dziedzictwa narodowego. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele wszystkich agend rządowych, które mają styczność z problemem oraz organizacji zbiorowej ochrony praw autorskich.

W ramach zespołu działa grupa "Internet", która przygotowała kilka propozycji rozwiązań ustawowych, jak usprawnić działania ograniczające piractwo. Rapacki wymienił wśród nich m.in. "wyeliminowanie tego dozwolonego użytku, który pozwala ściągać i przechowywać pliki muzyczne" oraz - w niektórych kategoriach przestępstw - przejście z trybu wnioskowego (tam gdzie pokrzywdzony występuje z wnioskiem) na tryb ścigania z urzędu.

Nie wiadomo tylko, co Adam Rapacki konkretnie miał na myśli mówiąc o wyeliminowaniu użytku dozwolonego, bowiem kilkanaście minut później Bartłomiej Witucki, z wykształcenia prawnik, zapewnił, że nikt planów zniesienia tego zapisu nie ma. Przedstawiciel ministerstwa podkreślił jednak, że nad tymi propozycjami trzeba będzie się zastanowić i uzyskać akceptację w parlamencie i akceptację społeczną na wdrożenie tych rozwiązań.

Wspomniana na wstępie artykułu dyrektywa o odcinaniu od Sieci jest obecnie przedmiotem prac w MSWiA (biorą w nich udział przedstawiciele organizacji pozarządowych). Jej założenia mają być realizowane w Polsce w drodze nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jak zapewnił Rapacki, propozycje te trafią wkrótce na posiedzenie Rady Ministrów, będą też przedmiotem konsultacji społecznych. Jeśli wszystko przebiegnie sprawnie, gotowy projekt nowelizacji ma być gotowy jeszcze w pierwszej połowie 2010 r.

Jak ocenił Jacek Murawski z Microsoftu, celem komisji wprowadzającej tego typu dyrektywę było zapewnienie nieuniknioności kary, która będzie miała odstraszający charakter. Skoro dostęp do Internetu jest tak ważny dla młodych ludzi, to koncepcja odcięcia od Internetu wydaje się karą bardzo dotkliwą. "Mamy nadzieję, że wiele osób w takiej sytuacji zada sobie pytanie, czy warto podejmować ryzyko ściągania plików. Ja sądzę, że to dobry kierunek, wykorzystać środki techniczne, by zwiększyć nieuniknioność kary" - podkreślił dyrektor MS Polska.

Arkadiusz Protas z BCC argumentował jednak, że ustawodawstwo pomoże, ale nie załatwi problemu, nawet jeśli prawo istotnie jest nieprecyzyjne - nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie, która czynność jest przestępstwem, a która nie.

Wiceprezes przywołał też argument internautów, który w jego ocenie jest przynajmniej częściowo zasadny - mianowicie wysokie ceny, jeżeli nie programów, to filmów, muzyki i gier. "Ceny są europejskie, a nasza zamożność, poniżej europejskiej, zwłaszcza poza Warszawą". Gdyby koncerny, właściciele praw autorskich, zaproponowały lepszą, legalną ofertę w Internecie, to ceny płyt w sklepach również by spadły, bo zwiększyłby się legalny obrót.

Podsumowanie

Pod koniec debaty wśród jej słuchaczy podniosły się głosy, że byliśmy świadkami raczej konferencji prasowej, niż debaty - wszyscy dyskutanci, używając języka sportowego, grali bowiem w jednej drużynie. Zabrakło opinii przedstawicieli środowisk popierających nieskrępowany obieg materiałów w Sieci. Informacje o planowanych sposobach realizacji unijnej dyrektywy na gruncie polskiego prawa okazały się zaś oszczędne i ogólnikowe.

Wypada mieć nadzieje, że kolejne debaty poświęcone piractwu okażą się bardziej produktywne.