Piractwo - potrzebny przykład "z góry"

Jak skutecznie budować taką świadomość?

Przez różnego rodzaju działania edukacyjne skierowane do poszczególnych grup użytkowników oprogramowania. Prywatnych, biznesowych, młodzieży. Każda z tych grup wymaga jednak nie tylko innej treści, ale i innej formy przekazu.

Należy jednak pamiętać, że wszelkie działania edukacyjne mają charakter długoterminowy. To znaczy, naiwnością byłoby oczekiwać radykalnej zmiany w ciągu roku czy dwóch. Ale już w perspektywie 10 lat można mieć nadzieję, że stopa piractwa będzie szacowana w Polsce na poziomie poniżej 50%. Wtedy będzie można mówić o zakończeniu zasadniczego etapu transformacji polskiego społeczeństwa - nie tylko w sensie ekonomicznym, ale i mentalnym. Dlatego w Polsce staramy się dotrzeć do poszczególnych grup użytkowników oprogramowania. Inne aspekty akcentujemy w wypadku komunikowania się z przedstawicielami biznesu, inne w kampaniach adresowanych do młodzieży czy użytkowników prywatnych. Taka dywersyfikacja jest niezbędna dla wiarygodności, a co za tym idzie, skuteczności przekazu. Mówiąc o zagrożeniach związanych z korzystaniem z nielegalnego oprogramowania, wskazujemy nie tylko sankcje prawne, ale także ryzyko uzyskania dostępu osób trzecich do naszych komputerów, a w konsekwencji do najbardziej poufnych i krytycznych danych, takich jak kody dostępu do kont bankowości internetowej czy najbardziej poufnych danych stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa.

Jakie oprogramowanie "piracone" jest najczęściej? Można co prawda z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że są to systemy operacyjne i pakiety biurowe Microsoftu oraz oprogramowanie do kreacji treści. Czy są jednak jakieś statystyki, dane liczbowe, dotyczące tej materii?

Badanie przeprowadzone przez BSA na zlecenie IDC nie obejmuje takiego podziału. Podajemy wartości ogólne bez podziału na rodzaj oprogramowania czy poszczególnych producentów. Na podstawie jednak codziennej i ponad pięcioletniej praktyki zwalczania piractwa komputerowego w Polsce, mogę powiedzieć, że cechą charakterystyczną piractwa komputerowego w Polsce dochodzi bardzo często w firmach, które żyją z efektów pracy twórczej, tzn. w agencjach reklamowych, studiach graficznych czy w firmach architektonicznych. Brzmi to absurdalnie, ale tak to wygląda i nie będzie przesadą, jeśli porównam takie podejście do podcinania gałęzi, na której się siedzi. Jeśli natomiast miałbym wskazać najbardziej poszkodowanych producentów w naszym kraju, to wymieniłbym - obok Microsoftu - takich producentów jak Adobe, Autodesk, Corel. Czyli dostawców narzędzi do pracy twórczej - i podkreślam: zarobkowej - grafików i architektów.

W trakcie konferencji mówił pan, że docenia starania administracji rosyjskiej pod rządami W. Putina, zmierzające do ograniczenia piractwa w tym kraju. Czy były to jakieś konkretne działania, które można by przenieść na grunt polski (a może przeciwnie, to właśnie specyfika systemu politycznego w Rosji daje tamtejszej administracji więcej narzędzi?).

Rzeczywiście spadek piractwa w Rosji o 7% w ciągu roku zasługuje na uznanie. Pod tym względem można postawić Rosję za wzór, ale nie można się wzorować na metodach działania tam stosowanych, bo Rosja jest na innym etapie rozwoju gospodarczego, politycznego i społecznego. W Polsce mamy demokrację, w Rosji zaś pozory demokracji. Mówiąc kolokwialnie, w Rosji jest z czego "schodzić", jeśli chodzi o poziom piractwa. W Polsce margines ten jest znacznie mniejszy. Proszę zauważyć, że w okresie kiedy piractwo w Polsce było na poziomie ponad 70%, odnotowywaliśmy spadki kilkuprocentowe w skali roku. Teraz z każdym rokiem, obniżenie piractwa jest procesem znacznie wolniejszym. Dlatego, jeśli odnotowujemy spadek, to jest on ledwie jednoprocentowy. Tak było przez poprzednie trzy lata. Teraz tendencja spadkowa uległa zatrzymaniu i mam nadzieję, że jest to jednak tylko chwilowy impas i że w przyszłym roku będziemy mogli poinformować, że w Polsce odnotowano spadek piractwa w Polsce.