Piractwo - potrzebny przykład "z góry"

Promocja legalnego oprogramowania nadal lepiej przebiega w przedsiębiorstwach. Czy BSA ma pomysł na swego rodzaju "bezpośredni marketing" skierowany do indywidualnego użytkownika, promujący korzystanie z oryginałów? Wszak policja nie skontroluje wszystkich komputerów w kraju...

Działania edukacyjne prowadzimy i będziemy prowadzić, zarówno za pośrednictwem mediów, jak i w sposób bezpośredni. Pierwszy rodzaj działań jest kierowany głównie do użytkowników prywatnych, zaś działania bezpośrednie adresowane są przede wszystkim do firm. I zgadzam się, że promocja legalnego oprogramowania jest bardziej wydajna w wypadku użytkowników biznesowych. Cieszy dynamiczny rozwój audytu oprogramowania i coraz częstsza praktyka wdrażania procedur zarządzania oprogramowania. To świadczy o wzroście kultury korzystania z oprogramowania w firmach. I jest to jeden z powodów umiarkowanego optymizmu w ocenie perspektywy redukowania zjawiska piractwa komputerowego w Polsce.

"Wysokie ceny oprogramowania to iluzja"

W Polsce panuje przyzwolenie na kradzież własności intelektualnej, a wielu użytkowników usprawiedliwia użycie "piratów" wysokimi cenami legalnych kopii. Szczególnie ciekawa w tym kontekście wydaje się dwuznaczność postawy społecznej dopuszczającej kradzież własności intelektualnej, a jednocześnie piętnującej zawiadamianie o naruszeniu praw autorskich (niezależnie od wysokości nagrody pieniężnej bądź jej braku). Wysokie ceny oprogramowania to również iluzja: "Ci, którzy mówią, że programy Microsoftu są bardzo drogie, zapytani o cenę systemu operacyjnego, nie potrafią jej podać. To świadczy o tym, że wiele osób powtarza jedynie pewne slogany, nie mając pojęcia o czym mówią", podsumowuje Bartłomiej Witucki, przedstawiciel BSA Polska.

Czytaj więcej

Drugą optymistyczną przesłanką jest stały wzrost skuteczności policji. Wynika ona jednak głównie ze wzrostu umiejętności i wiedzy policjantów, niż z, na przykład z lepszego wyposażenia policji. Znam wielu policjantów, którzy w mojej ocenie, w zakresie zwalczania przestępczości intelektualnej i internetowej, prezentują najwyższy poziom światowy. To nie są puste słowa ani kurtuazja. To szczery wyraz uznania dla tych funkcjonariuszy, którzy - w mojej ocenie - mają dwa fachy: policjanta i informatyka. Gorzej jednak wygląda sprawa na kolejnym etapie, to znaczy postępowania sądowego. Przewlekłość postępowań to - obok wspomnianego przyzwolenia społecznego - najpoważniejszy problem w walce z piractwem. Tutaj jednak bez zrozumienia ze strony rządu i faktycznej reformy sądownictwa nie da się osiągnąć postępu.