Piractwo w Polsce - okiem Anglika

IFPI podejmuje działania prawne przeciw osobom udostępniającym w Internecie pliki do pobrania. Jak dotąd, tylko poza USA akcje takie dotknęły 34 tys. osób. Jak wygląda standardowe postępowanie w przypadku zidentyfikowania pirata?

Akcje te różnią się, w zależności od kraju. W niektórych państwach działania podejmowane są w oparciu o przepisy prawa karnego, w innych - na podstawie prawa cywilnego. W sprawach karnych policja może wkroczyć do mieszkania podejrzanego i zabezpieczyć sprzęt komputerowy. W postępowaniach cywilnych osoba naruszająca prawo zostaje listownie poinformowana o szczegółach sprawy i nakłaniana do pójścia na ugodę.

Znaczna część polskich internautów pobiera nielegalne kopie plików z powodu wysokich cen oryginalnych nośników. Co więcej, użytkownicy bronią sieci P2P twierdząc, iż pomagają one w popularyzacji kultury. Z kolei posiadacze praw autorskich do krążących po Sieci plików nieprzejednanie uważają pobieranie plików za kradzież. Czy te dwie całkowicie skrajne opinie można pogodzić?

Kupując muzykę płacimy za własność intelektualną, a nie tylko za kawałek plastiku lub plik komputerowy. Płacimy za koszt nagrania, promocji, odkrywania i inwestowania w młode talenty. Te koszty utrzymują się nawet jeśli muzyka tworzona jest głównie z myślą o dystrybucji w formie cyfrowej, co jednak ma miejsce rzadko, gdyż praktycznie rzecz biorąc wszystkie zespoły rejestrują materiał na nośnikach CD. Między bajki można włożyć stwierdzenie, jakoby koszt rozpowszechniania muzyki przez Internet był znacznie niższy niż dystrybucja płyt. Koszt wytworzenia nośnika to tylko niewielki odsetek ceny produktu końcowego, należy jeszcze pamiętać o kosztach wynikających z przepisów prawa autorskiego, digitalizacji itp.

Branża muzyczna inwestuje 20 % ze swoich wpływów w odkrywanie nowych talentów. Jeśli źródło tych wpływów wyschnie z powodu wymiany pirackimi plikami przez Internet, będzie mniej pieniędzy na promocję młodych wykonawców - co jest sposobem krzewienia kultury.