PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

W moje ręce wpadł najnowszy pad Sony - DualSense Edge. Ten kontroler klasy premium oferuje sporo, ale i kosztuje całkiem niezłą sumkę. Czy warto wydać na niego prawie 1200 złotych?


Nie da się ukryć, że w obecnej generacji konsol Sony radzi sobie bardzo dobrze. Sprzedaż PlayStation 5 jest znakomita, a pewnie byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie pandemia i problemy z półprzewodnikami. Do tego dochodzi wiele znakomitych premier i ich sukces sprzedażowy jak choćby God of War Ragnarok, Horizon Forbidden West czy Gran Turismo 7. Japoński producent nie rezygnuje również z innowacji i nowych urządzeń - już w lutym na rynku zadebiutuje nowa generacja gogli wirtualnej rzeczywistości – PlayStation VR2, a zaledwie za kilka dni do sklepów trafi nowy, wyjątkowy pad - DualSense Edge.

Cieniem na tym kładzie się szereg dziwnych decyzji włodarzy Sony. Jako jedni z pierwszych zwiększyli ceny swoich gier (nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że podwyżki były nierówne i najbardziej dotknęły Europę). Do tego ciągłe zmiany decyzji odnoście wsparcia dla PS4 i słynne już „wierzymy w nowe generacje”, które można włożyć między bajki. Wreszcie coraz bardziej zajadła walka z Microsoftem – najpierw nieudolna próba skopiowania Xbox Game Pass, a w ostatnich tygodniach kampania, której celem jest uniemożliwienie „zielonym” sfinalizowanie zakupu Activision-Blizzard.

Zobacz również:

  • Sony zaprezentowało nowy pad do PS5. Czym jest Project Leonardo?
  • Gdzie kupić PS5? Najniższe ceny i najlepsze oferty na PlayStation 5

Sony coraz bardziej eksperymentuje również z cenami swoich urządzeń. Najpierw, pierwsza w historii, podwyżka konsoli PlayStation (PS5) już po jej premierze. Następnie dość wysoko wycenione gogle PSVR2 i wreszcie DualSense Edge, który w dniu swojej premiery będzie jednym z najdroższych padów na rynku. W podobnej cenie – niemal 1200 złotych, można już kupić konsole konkurencji. Po pierwszym ogłoszeniu szczegółów dotyczących DualSense Edge miałem mnóstwo obaw i zastanawiałem się, czy japoński producent nie przesadził z ceną swojego najnowszego kontrolera. Teraz, po kilku dniach spędzonych z padem mogę już wam jasno powiedzieć – czy warto wydać taką sumę pieniędzy na DualSense Edge.

Co w pudełku?

DualSense Edge trafił do mnie solidnym oryginalnym opakowaniu i charakterystycznymi dla Sony barwami dziewiątej generacji – białym i czarny z niebieskim akcentami. Moje pierwsze zaskoczenie związane było z wagą pakunku. Opakowanie kontrolera jest niewiele większe od podobnych mu produktów, jednak przy tym znacznie cięższe. Na szczęście po otworzeniu pudełka szybko wyjaśniło się, co jest tego przyczyną. Jak na sprzęt klasy premium przystało, Sony zadbało o właściwe przygotowanie całego zestawu DualSense Edge.

PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

Pierwsze moim oczom ukazało się solidne i eleganckie etui w kolorze białym z czarnymi akcentami i wytłoczonym logo PlayStation na środku wierzchniej części. Z całą pewnością przyda się ono do przechowywania drogocennego kontrolera i ewentualnie do jego transportu. Wewnątrz znajdziemy oczywiście pad, a także zestaw akcesoriów i dodatków, w tym: kabel USB (do ładowania) w oplocie, 4 końcówki drążków analogowych oraz 4 wymienne przyciski tylne. Całość prezentuje się imponująco, ale w zasadzie to standard przy tej klasie (i cenie) produktu.

Design DualSense Edge i pierwsze wrażenia

Pod względem designu Edge nie różni się mocno od klasycznego DualSense'a. Nowy kontroler jest dokładnie tych samych rozmiarów, posiada identyczny układ podstawowych przycisków i korzysta z tych samych rozwiązań technologicznych (adaptacyjne spusty, haptyka). Oczywiście pewne różnice występują. Przede wszystkim zmieniła się nieco kolorystyka urządzenia – choć biel wciąż jest kolorem dominującym, to pojawia się znacznie więcej czerni – m.in. na przyciskach, panelu dotykowym i w tylnej części pada. Znakomitym dodatkiem jest zastosowanie małych znaczków PlayStation (trójkąta, kółka, kwadratu i iksa) jako wykończenia na powierzchni kontrolera – ponoć każdy model DualSense Edge ma ukrytych takich znaczków aż 40 tysięcy! Szczególnie widoczne są one na czarnych elementach konstrukcji, w tym na spustach oraz panelu dotykowym. Są one również obecne na uchwytach pada, jednak naprawdę trudno je tam dostrzec.

PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

Ogólnie, pod względem designu DualSense Edge przypadł mi do gustu znacznie bardziej niż podstawowy model kontrolera. Choć zmiany są tak naprawdę kosmetyczne, to nowy pad Sony prezentuje się po prostu lepiej.

PlayStation DualSense Edge – specyfikacja

  • Nazwa: DualSense Edge
  • Kolor: Biało-czarny
  • Rodzaj: Bezprzewodowy
  • Ilość przycisków: 21
  • Programowalne przyciski: Tak
  • Kompatybilność: PlayStation 5, PC

DualSense Edge w akcji

Wydając jednak 1200 złotych na kontroler, liczymy na coś więcej niż ładny wygląd i kilka dodatków w opakowaniu. Co zatem oferuje na DualSense Edge? Całkiem sporo. Zacznijmy od nowych konfigurowalnych przycisków – umieszczone są one w tylnej części kontrolera, a w zestawie z urządzeniem znajdziemy dwie pary – krótkich i długich łopatek. Mnie osobiście do gustu wybitnie przypadły te pierwsze, palec środkowy naturalnie się na nich układa i wystarczyło dosłownie kilka chwil, abym przyzwyczaił się do dodatkowych przycisków. Dziwię się, że nie jest to jeszcze standard w kontrolerach. Szczególnie że coraz częściej twórcy gier mają problem z odpowiednim i intuicyjnym dostosowaniem sterowania do potrzeb padów.

PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

DualSense Edge oferuje nam również suwaki do regulacji długości skoku spustów (L2/R2). Każdy przycisk posiada oddzielną, trzypoziomową regulację. Ten prosty mogłoby się wydawać dodatek, sprawia, że w zaledwie kilka sekund możemy diametralnie zmienić ustawienia kontrolera. Warto tu jednak podkreślić, że minimalizując skok spustów automatycznie wyłączamy jedną z najciekawszych funkcji DualSense, czyli adaptacyjne triggery. Ja i tak z reguły rezygnuje z tej funkcji podczas rozgrywek PvP, więc dla mnie nowa funkcja DualSense Edge to istne zbawienie. W kilka sekund mogę przełączyć się pomiędzy najbardziej immersyjnymi ustawieniami kontrolera przy partyjce w np. God of War: Ragnarok na tryb PvP w Modern Warfare 2 czy Destiny 2, gdzie skrócony skok spustu znacznie zwiększa mój czas reakcji.

Nowy kontroler Sony wzbogacono jeszcze o dodatkowe dwa funkcyjne klawisze, które znajdują się pod lewym i prawym analogiem, a dostęp do nich najłatwiej uzyskamy za pomocą kciuka. Muszę przyznać, że pomysł ciekawy i byłem ciekaw, jak wykorzystam je w grach. Niestety, obecnie nie ma możliwości przypisania im żadnej innej funkcji poza przywołaniem ustawienia i wyboru profili – szkoda.

Będąc już przy profilach – DualSense Edge pozwala na stworzenie i zapisanie profili użytkownika, a następnie – za pomocą nowych przycisków funkcyjnych błyskawiczne przełączanie się między nimi. Co jednak dokładnie możemy zmienić i spersonalizować? Oj, jest tego sporo. Możemy właściwie zmienić funkcję każdego przycisku kontrolera, od spustów po analogi. Jeśli zatem irytuje was to, że czasami twórcy gier nie pozwalają na zmianę schematu sterowania, to DualSense Edge jest dla was. Kilka chwil i stworzycie dla siebie idealny układ klawiszy. To jednak nie wszystko możemy również regulować czułość ruchu drążków analogowych czy martwą strefę spustów.

Pod względem personalizacji ustawień nie mogę DualSense Edge absolutnie nic zarzucić. Co więcej, śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z najbardziej intuicyjnych pod tym względem kontrolerów na rynku. Jego konfiguracja jest niezwykle łatwa, szybka i przyjemna, a możliwość zapisywania i szybkiego dostępu do profili użytkownika to już przysłowiowa „wisienka na torcie”.

Choć mogłoby się wydawać, że to już koniec możliwości DualSense Edge, to jest jeszcze jedna rzecz, w której naprawdę można się zakochać. Sony zdaje sobie sprawę, że ich sprzęt jest dość kosztowny, a niestety, jak to w naturze bywa, jest on złożony z części, które się zużywają. Dryfujące analogi to problem wielu urządzeń, w tym podstawowych DualSense. Dla użytkowników Edge'a nie będzie to jednak wielki problem. Jeden malutki przycisk z tyłu urządzenia pozwala nam zdjąć część przedniej pokrywy pada i uzyskać dostęp do modułów analogowych. Te z kolei możemy z łatwością wyjąć i w razie problemów zastąpić nowymi. Już teraz wiadomo, że takie moduły dostępne będą w sprzedaży w cenie wynoszącej około 120 – 130 złotych. Jak dla mnie to bardzo uczciwa oferta i bardzo mnie cieszy jasny komunikat Sony – DualSense Edge to sprzęt, który ma zostać z wami na lata.

PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

DualSense Edge – największa bolączka

Podczas mojego czasu spędzonego z DualSense Edge niemal umknął mi jeden – bardzo ważny szczegół. Tak byłem skupiony na dodatkowych funkcjach i ogólnych wrażeniach płynących z użytkowania nowego kontrolera Sony, iż niemal przegapiłem, że znacznie częściej niż w przypadku standardowego DualSense kończyłem sesje z kablem. Niestety, ale Edge ma jedną poważną wadę – czas pracy na baterii. Ten jest wyraźnie krótszy od podstawowego modelu. O ile przy takich samych ustawieniach (z jasnym podświetleniem i włączonym mikrofonem) klasyczny DualSense wytrzymuje nawet kilkanaście godzin, to Edge nie przetrwa więcej niż 10. W zależności od użytkowania musicie liczyć się z tym, że nowy kontroler wytrzyma na baterii od 5 do maksymalnie 8-10 godzin.

Czy DualSense Edge działa na PC?

Według oficjalnych informacji podanych przez Sony – DualSense Edge będzie działał na PC, w takim samym zakresie i z taką samą funkcjonalnością jak podstawowy DualSense. Oficjele japońskiego producenta podkreślają jednak, że to na deweloperach ciąży odpowiedzialność za przygotowanie odpowiednich aktualizacji gier umożliwiających wykorzystanie DualSense Edge. Niestety, nie dane mi było sprawdzić pada na PC. Choć system wykrył go bez trudu, to w żadnej grze nie reagował na komendy.

PlayStation DualSense Edge – sprawdziłem, czy warto wydać prawie 1200 złotych na pada

DualSense Edge – dla kogo?

Muszę przyznać, że jestem rozdarty. Ogólnie uważam, że DualSense to znakomity kontroler, a technologia haptyczna czy adaptacyjne spusty to powód do zazdrości innych producentów. Edge to w zasadzie mocno „podrasowany” bazowy kontroler, ale prawie czterokrotnie droższy. Z Edge'm spędziłem kilka bardzo przyjemnych dni, ale czy jest to sprzęt warty 1200 złotych?

DualSense Edge nie uniknie tutaj porównań do Xbox Elite 2. Choć kontrolerowi Microsoftu brakuje niektórych autorskich rozwiązań technologicznych Sony, to pod wieloma względami oferuje podobną funkcjonalność w niemal o połowę niższej cenie. Ciężko mi zatem szczerze i uczciwie polecić DualSense Edge. To ciekawy i bardzo dobry kontroler, ale zdecydowana większość graczy nigdy nie wykorzysta jego pełnego potencjału, po co zatem przepłacać, skoro Sony ma już bardzo udany standardowy DualSense? No i jeszcze ta cena – wydaje mi się, że Sony chciało przeprowadzić tu mały eksperyment, czy się powiedzie? O tym najpewniej przekonamy się dopiero za kilka miesięcy, ale Edge nie jest warty pieniędzy jakich żąda za niego Sony.