Policja przejmuje jeden z największych czarnych rynków dark webu

Dwa lata śledztwa i są efekty - Wall Street Market, drugi co do wielkości rynek w dark webie, został zamknięty. Nie obyło się bez aresztowań.

Wall Street Market był miejscem, gdzie można było kupić wszystko - narkotyki, kryptowalutę, oprogramowanie hakerskie, fałszywe dokumenty, a nawet kradzione pojazdy. Śledztwo zmierzające do jego zamknięcia prowadziły wspólnie Europol i FBI, ponieważ klienci czarnego rynku rezydowali zarówno w Europie, jak i USA. Przewodziły mu niemieckie organy ścigania, które określiły liczbę użytkowników nielegalnego rynku na 1,5 miliona osób, z czego 4500 było stałymi sprzedawcami. Twórcy WSM pobierali prowizję od każdej przeprowadzanej transakcji - wynosiła ona pomiędzy 2 a 6% jej wartości. Skoordynowane działania przedstawicieli prawa pozwoliły na namierzenie sprzedawców oraz twórców platformy - aresztowano w sumie pięć osób (trzy w Niemczech, dwie w USA), przy czym skonfiskowano 550 000 euro w gotówce (ok. 2 354 000 zł), sprzęt komputerowy, sfałszowane dokumenty oraz kryptowaluty (głównie Bitcoin i Monero - nie podano ich dokładnej ilości, ale wartość zgromadzonych środków jest sześciocyfrowa).

Jeszcze przed akcją policji Wall Street Market miał kłopoty - w kwietniu ktoś przełamał zabezpieczenia i przywłaszczył sobie depozyty w kryptowalucie o wartości 11 milionów dolarów. Aktualnie platforma oczywiście nie działa, a serwery zostały skonfiskowane i posłużą do dalszego śledztwa (oraz - zapewne - dalszych aresztowań). Nie jest to pierwsza zamknięta platforma w dark necie w tym roku. Wcześniej została zamknięta bez rozgłosu inna - mająca długą historię Silkkitie. Było to efektem długiego, trwającego od 2013 roku, międzynarodowego śledztwa. Wciąż jednak działają inne rynki wymiany nielegalnych dóbr i z pewnością wkrótce usłyszymy o kolejnych tego typu akcjach.