Polska Partia Piratów zbiera podpisy

W Sieci pojawiła się witryna Polskiej Partii Piratów - formacji politycznej, która zamierza (po zebraniu niezbędnej liczby podpisów i oficjalnym zarejestrowaniu partii) walczyć z prawem patentowym, promować rozwiązania open-source oraz wolny dostęp do dóbr kultury. Jej celem jest też zmiana aktualnego stanu prawnego oraz świadomości Polaków w zakresie prawa autorskiego i pokrewnych. "Chcemy stworzyć ruch który będzie trzymał rękę na pulsie i egzekwował prawa odbiorców mediów cyfrowych tak jak koncerny medialne egzekwują swoje prawa do zawłaszczenia kultury" - tłumaczy w rozmowie z PCWK Online Błażej Kaczorowski z PPP.

Polska Partia Piratów to na razie twór dość młody - jej pomysłodawcy, trzej gdańscy studenci, wpadli na pomysł jej założenia dopiero kilka dni temu. Inspiracją do jej stworzenia było powstanie podobnych ugrupowań w kilku innych krajach europejskich (m.in. Szwecji, Belgii i Francji) oraz w USA. Pomysłodawcy polskiej partii nie wypierają się inspiracji - Błażej Kaczorowski przyznaje, że kontaktował się nawet z przedstawicielami szwedzkiego ugrupowania - "Głównie w celach informacyjnych, prosiłem o użycie marki Partii Piratów. Jak widać nasze logo jest lekką przeróbką oryginału. Poza tym założeniem całej inicjatywy jest to, że należymy do większego ruchu europejskiego, jak wiadomo w wielu krajach UE powstają podobne ugrupowania i cieszą się równie wielkim zainteresowaniem społecznym jak nasza" - tłumaczy Kaczorowski.

Na pytanie, czy nazwa partii nie jest zbyt kontrowersyjna dla części potencjalnych wyborców, przedstawiciel PPP odpowiada - "Oczywiście, ale to jest broń obosieczna, gdyby nazwa była zbyt łagodna nie spotkałaby się takim zainteresowaniem i nie wzbudziłaby zażartej dyskusji. Ta ścieżka została sprawdzona przez Szwedów i działa (...)".

Program "Piratów"

Na razie, aby oficjalnie rozpocząć działalność polityczną, członkowie PPP muszą zebrać 1000 podpisów i zarejestrować swoje ugrupowanie. Później przyjdzie czas na realizowanie programu, który ujęty jest w pięciu podstawowych punktach (cytujemy za oficjalną stroną partii).

- W sferze wolności dostępu do dóbr kultury, praw autorskich nasze poglądy korespondują z treścią ksiązki "Wolna Kultura" Lawrence'a Lessinga [profesora prawa ze Stanford Law School, założyciela Centrum Badania Internetu i Społeczeństwa, a także organizacji Creative Commons. Lessig znany jest m.in. z krytyki przedłużania praw autorskich - red].

- W sferze prawa patentowego, jesteśmy zgodni, iż nie może ono hamować rozwoju techniki dając właścicielom niewspółmierne zyski do włożonych nakładów. Sprzeciwiamy się istnieniu patentów na oprogramowanie, gdyż naszym zdaniem programy komputerowe są aktualnie dobrze chronione przez prawa autorskie i pokrewne a patenty mogą służyć tylko jeszcze większej monopolizacji rynku cyfrowych mediów, systemów operacyjnych i ogólnie techniki.

- Chcemy wesprzeć ideę wolnych podręczników dla polskich uczniów jako najlepszy sposób na tanią i powszechna edukację.

- Będziemy wspierać każdą inicjatywę zmniejszającą zależność polskiej administracji od jakichkolwiek koncernów, które godzą w interes obywateli (poprzez niepotrzebne naszym zdaniem zwiększanie wydatków na np. oprogramowanie). Jesteśmy przeciwni pomijaniu wolnego oprogramowania, które naszym zdaniem dorosło już do wykorzystania w administracji i które mogłoby uniezależnić nasze urzędy od jakichkolwiek wpływów oraz ograniczyłoby wydatki. Jesteśmy zdania, że za cenę wydaną na oprogramowanie dla administracji można by stworzyć system operacyjny i programy na bazie otwartych projektów 100% odpowiadające potrzebom pracowników administracji.

Komentuje Bartłomiej Witucki, rzecznik polskiego oddziału BSA

Co do inicjatywy Polskiej Partii Piratów, to na pierwszy rzut oka, mamy podobny cel - tzn. wzrost świadomości społecznej w zakresie własności intelektualnej. I na tym podobieństwa się kończą, bo BSA stoi na stanowisku, że przyszłość Polski powinna zależeć od takiego kształtowania prawa, by polskie firmy miały możliwość wprowadzania na rynek wytworzonych dóbr niematerialnych i skutecznej ich ochrony. Dzisiejsza gospodarka i dzisiejszy świat opierają się na własności intelektualnej, więc brak skutecznej jej ochrony jest równoznaczny z brakiem bodźca do rozwoju innowacyjności i konkurencyjności, a co za tym idzie zwolnienie procesu podnoszenia standardu życia obywateli.

Żyjemy w państwie demokratycznym, którego Konstytucja gwarantuje możliwość tworzenia partii politycznych. Celem działania każdej partii jest przejęcie władzy. Takiego celu nie stawiają sobie inicjatorzy PPP, pytanie zatem po co zakładają partię? Te cele, które sobie stawiają można realizować działając np. jako stowarzyszenie. Wydaje się zatem, że inicjatywę należy traktować w kategoriach happeningu studenckiego i jako element folkloru społeczno-politycznego, jeszcze mniej poważnego niż powstała kiedyś Polska Partia Przyjaciół Piwa, która przecież miała nawet swoich reprezentantów w Sejmie.

Aktualizacja: 08 sierpnia 2006 10:25

W sprawie powstania Polskiej Partii Piratów uzyskaliśmy komentarz koordynatorów projektu Creative Commons Polska, Justyny Hofmokl i Alka Tarkowskiego.

"Próbując zrozumieć powstające w Europie Partie Pirackie nie można dać się zmylić ich nazwie. Celem Partii Pirackich nie jest promowanie i legitymizowanie działań o wyraźnie kryminalnym lub niemoralnym charakterze. Starają się one jedynie wskazać, że mówiąc o "piratach" i "kradzieży własności intelektualnej" piętnuje się i kryminalizuje zachowania i technologie, które z punktu widzenia prawa są dziś nielegalne, ale jednocześnie nie są koniecznie szkodliwe społecznie.

Rzeczywiście, jest to reakcja polityczna na agresywną propagandę przemysłu rozrywkowego, operującą w uproszczony sposób takimi pojęciami jak "pirat" czy "złodziej". W tym sensie celem Partii Pirackich jest nagłośnienie komunikatu, że walka z takimi piratami, w imię interesów przemysłu rozrywkowego, szkodzi naszej wspólnej kulturze. Należy pamiętać, że Partie Pirackie to stosunkowo niewielkie organizacje wpisujące się w szerszy ruch społeczny na rzecz wolnej kultury, jednoczący działaczy społecznych, naukowców, nauczycieli, prawników, artystów i miłośników kultury.

Jednocześnie posługiwanie się słowem "piracka" w nazwie partii może być ryzykowne, szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie słowo to jest jednoznacznie kojarzone z kradzieżą i sugeruje propagowanie nielegalnego kopiowania. Zachodnie Partie Pirackie często odwołują się do historii i etosu piratów morskich, co sugeruje humorystyczne nastawienie do nazwy. Nie należy jednak liczyć na takie rozumienie nazwy partii w Polsce.

Doświadczenia dotychczasowej działalności Creative Commons w Polsce wskazują na konieczność daleko idącej ostrożności w tej kwestii i nakłaniają raczej na promowanie edukacji i wiedzy prawnej (np. w zakresie dozwolonego użytku)w bardzo słabo wyedukowanym społeczeństwie polskim. Creative Commmons jest organizacją, której celem jest promowanie bardziej otwartej i dostępnej kultury z pomocą specjalnych licencji prawnych, dzięki którym twórcy mogą udostępniać utwory na zasadach bardziej otwartych niż te wyznaczone przez obowiązujące prawo. Warto podkreślić, że zajmujemy się przede wszystkim fragmentem systemu własności intelektualnej regulowanym przez prawa autorskie. Cieszymy się, że "Wolna kultura" Lawrence'a Lessiga, książka która ukazała się w Polsce dzięki naszym staraniom, inspiruje działania innych.

Trudno jednak oceniać zbieżność działań w chwili, gdy Partia nawet nie zaistniała, a jej program jest opisany jedynie w bardzo ogólny sposób. Mogę jedynie stwierdzić, że w Polsce cenna jest każda osoba i organizacja, która zabiega o bardziej wolną i otwartą kulturę. Oraz prezentuje inny punkt widzenia niż dominujące poglądy producentów i przemysłu rozrywkowego.

Na marginesie chciałabym zauważyć, że licencje Creative Commons są dostępne dla każdego, niezależnie od jego poglądów, i nie oznaczają pełnej zbieżności z działaniami Creative Commons i uznawanymi przez nas wartościami. Stosowanie licencji jest jednocześnie wyraźnym sygnałem, że licencjodawca popiera to, co Lawrence Lessig nazywa wolną kulturą, będącą alternatywą dla obecnej kultury opartej na kontroli.

W Polsce istnieje szereg organizacji i osób zajmujących się - część z nich od kilku lat - zagadnieniami, którymi zamierza się zająć Partia Piratów. Działacze polscy przeprowadzili skuteczną kampanię przeciwko patentowaniu oprogramowania, obecnie zajmują się na przykład problemem systemów DRM oraz wypowiadają się w kwestii reformy systemu prawa autorskiego. Nie sądzę, by powstanie Partii Piratów mogło spowodować radykalne przyspieszenie zmian, o które zabiegamy.

Zaletą takiej Partii może być ukazanie opinii publicznej, że na zmianach zależy dużo szerszej grupie osób, niż mogłoby się wydawać. Partia taka, jeśli powstanie, będzie oczywiście postrzegana - szczególnie przez krytyków - jako niewiele więcej niż happening. Jednak istniejące już Partie Pirackie okazują się poważnymi instytucjami zaangażowanymi w kwestie kluczowe dla współczesnych społeczeństw. Pamiętajmy też, że mamy w Polsce tradycję ruchów - takich jak Pomarańczowa Alternatywa - które za pomocą happeningu zabiegały o istotne zmiany."

Aktualizacja: 01 sierpnia 2006 14:33

Artykuł został wzbogacony o wypowiedź Zofii Skubikowskiej, rzeczniczki Związku Producentów Audio-Video.