Precz z cybernatrętami


Społeczności internetowe

Potrzeba edukacji stała się jasna dla wszystkich i serwisy społecznościowe starają się podnieść świadomość swoich użytkowników. Zdaniem rzecznika Bebo, jego serwis jest gotowy do walki z omawianymi zagrożeniami. "Antyspołeczne zachowania to jeden z aspektów świata, w którym żyjemy. Aby pomóc użytkownikom, żeby byli w stanie samodzielnie radzić sobie z cyberagresją, dostarczamy zbiór materiałów edukacyjnych. Użytkownicy Internetu nie są anonimowi. Ich działania pozostawiają ślady w cyfrowych archiwach, które mogą być później wykorzystane w śledztwie, jeśli zajdzie taka potrzeba".

Precz z cybernatrętami

W YouTube łatwo zgłosić nadużycia obsłudze serwisu. Po sprawdzeniu niewłaściwe klipy są usuwane.

Serwis działa w kilku organizacjach zajmujących się bezpieczeństwem: Home Office Internet Taskforce, Cyberbullying Task Force oraz Beatbullying (www.beatbullying.org). Swoje materiały edukacyjne Bebo przygotowuje właśnie we współpracy z nimi. Dr Rachel O'Connel, szefowa działu bezpieczeństwa serwisu, ma nadzieję, że pomogą rodzicom i nauczycielem w zrozumieniu, jak działają społeczności internetowe i że przekażą oni swoją wiedzę najmłodszym.

Facebook nie przystąpił do programu Safe to Learn, ale serwis ma mechanizmy zapobiegające cyberagresji. "Gdy użytkownik rejestruje się na naszej stronie, musi zgodzić się na warunki korzystania z serwisu, które mówią m.in., że zabronione jest zastraszanie i szantażowanie innych. Facebook wyłącza konta użytkowników, jeśli wykryje, że grożą oni komukolwiek", wyjaśnia rzecznik serwisu.

Również YouTube, w którym codziennie pojawia się 6 tysięcy godzin nowych filmów, walczy z cyberagresją. W listopadzie 2007 roku serwis wprowadził ulepszony system oznaczania filmów, pozwalający użytkownikom lepiej walczyć z klipami o nieodpowiedniej treści. "YouTube wypracował jasne zasady, które zapobiegają publikacji niewłaściwych filmów na stronie. Nasza społeczność akceptuje te zasady. Jeśli użytkownik uważa, że jakiś film nie spełnia norm, może go oznaczyć i nasi pracownicy sprawdzą go tak szybko, jak to możliwe. Jeśli użytkownik regularnie łamie reguły, jego konto zostanie wyłączone - wyjaśnia przedstawiciel YouTube. - Oznaczone filmy są wysyłane do naszego centrum pracującego 24 godziny na dobę, gdzie sprawdzamy skargę i usuwamy obraźliwe filmy, jeśli to konieczne". W wypadku, gdy pracownicy YouTube nie usuną klipu, można jeszcze skorzystać z forum pomocy technicznej i tam zażądać interwencji.

Niestety młodzież ma nawyk podawania w Internecie swoich danych osobowych, a serwisy społecznościowe wciąż wolno reagują na zgłaszane nadużycia, więc zjawisko cyberagresji pozostaje poważnym problemem.

Pomocne technologie

Precz z cybernatrętami

Sieciaki.pl to polski serwis uczący dzieci bezpiecznego korzystania z Inernetu.

Z cyberagresją można walczyć, wykorzystując dostępne technologie. Wiele szkół korzysta z oprogramowania blokującego, np. narzędzi do kontroli rodzicielskiej, które zapobiegają dostępowi do określonych stron WWW. Najbardziej znane programy tego typu to Net Nanny (www.netnanny.com) i CyberPatrol (www.cyberpatrol.com). Krytycy takich rozwiązań uważają, że blokowanie adresów URL czy słów kluczowych powoduje, iż użytkownicy tracą dostęp również do akceptowanych stron WWW. Ich zdaniem lepiej jest uczyć dzieci odpowiedzialności i jednocześnie kontrolować podejmowane przez nie decyzje. W ten sposób dzieci mają wolność wyboru i mogą uczyć się na swoich błędach, a jednocześnie szkoły mają szansę skutecznie zapobiegać nieakceptowanym zachowaniom.

Te argumenty spotykają się ze zrozumieniem. W październiku 2007 roku uruchomiono w Londynie system Forensic Software's Policy Central Enterprise (http://forensicsoftware.co.uk/FSL_PCE.htm ) działający w ramach London Grid for Learning (www.lgfl.net). Jest to oprogramowanie, które monitoruje działanie komputerów w Sieci, komunikatory internetowe, pocztę elektroniczną i inne aplikacje. Docelowo będzie działać w 2 600 londyńskich szkołach, wspierając walkę z cyberagresją.

Policy Central Enterprise pozwala zastosować we wszystkich szkolnych komputerach precyzyjnie zdefiniowane przez nauczycieli reguły. Wykryje najróżniejsze nieakceptowane zachowania użytkowników, w tym przejawy rasizmu czy homofobii. Oprogramowanie wyśledzi nadużycia i zarejestruje je. Na razie działa tylko na platformie Windows, ale mają się pojawić odpowiednie produkty również do systemów Mac OS X i Windows Mobile.

Policy Central Enterprise to rozwiązanie o dużym potencjale. Nie tylko monitoruje informacje przesyłane przez Internet, ale także sprawdza treści wyświetlane na ekranie i teksty wpisywane z klawiatury, potrafi odczytać dane ze skompresowanych plików czy zewnętrznych nośników, takich jak pamięci USB. Oprogramowanie korzysta z bazy słów kluczowych stosowanych najczęściej przez cybernatrętów, a także pozwala nauczycielom dodawać nowe słowa i frazy.

Oczywiście rodzi to wiele wątpliwości związanych z prywatnością, ale oprogramowanie nie rejestruje akceptowanych działań użytkownika. Wkracza do akcji tylko wtedy, gdy dojdzie do naruszenia reguł. Wtedy przygotowuje nagranie niewłaściwych działań, m.in. zapisuje zrzuty ekranu. Zamiast blokować, oprogramowanie monitoruje działania użytkownika. W ten sposób można nauczyć młodych internautów, że niektórych rzeczy nie powinni robić. Takie podejście pomaga młodzieży zrozumieć, dlaczego należy postępować w określony sposób.

Inny producent, firma Securus Software, oferuje własny system monitorujący. Podobnie jak Policy Central, system Securus wyszukuje niewłaściwe słowa i frazy, zarówno podczas korzystania z Internetu, jak i pracy offline, np. z edytorem tekstu. Oprogramowanie robi zrzutu ekranu za każdy razem, gdy dojdzie do naruszenia reguł, zapisując również informacje o użytkowniku, komputerze, czasie zdarzenia i naturze incydentu. Ewidencja jest przechowywana na serwerze.

Parę lat temu wystarczyło kontrolować dzieci, jakie odwiedzają strony. Obecnie najmłodsi użytkownicy cyfrowe technologie mają we krwi i używają Internetu do coraz bardziej skomplikowanych zadań, takich jak aktywność w społecznościach internetowych czy gry online.

Blokowanie i filtrowanie dostępu do Internetu sprawia, że młodzi użytkownicy poruszają się w bezpiecznym środowisku, ale nie zawsze znajdą to, czego potrzebują. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest monitorowanie. Wtedy dorośli mogą rozpoznawać niewłaściwe zachowania i reagować na nie, tłumacząc, dlaczego nie należy tak postępować.

Oprogramowanie monitorujące jest też wyposażone w system wczesnego ostrzegania. "Pewien nauczyciel podejrzewał, że jeden z jego uczniów jest ofiarą wirtualnych szykan. Monitorowanie pozwoliło potwierdzić podejrzenia i dokładnie ustalić, kiedy i gdzie dochodziło do zdarzeń oraz namierzyć sprawcę" - opowiada Griffiths.

Jak widać, technologia odgrywa coraz większą rolę w zwalczaniu cyberagresji, ale dorośli powinni się zaangażować w walkę z tym zjawiskiem. "Musimy wpoić ludziom, że cyberagresja jest problemem. Nauczyciele powinni pokazywać, jak bronić się przed atakami, a dzieci powinny poznać zasady właściwego zachowania w Sieci. Rodzice muszą zrozumieć, jak ich pociechy korzystają z Internetu" - uważa Fuller.