Prezes Mozilli krytykuje Microsoft

Wczoraj cytowaliśmy Johna Lilly'ego, prezesa Mozilli, w kontekście stosunków z firmą Google po wprowadzeniu przez nią przeglądarki Chrome. Lilly ma też jednak kilka uwag odnośnie Microsoftu.

Prezes zarządu Mozilli stwierdził, że udostępnienie przeglądarki Chrome skomplikowało relacje z Google. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy szefowie Google zdecydowali o zmianie programów oferowanych w zestawie Google Pack. Przeglądarka Firefox została bowiem zastąpiona przez najnowszą wersję Chrome.

Jak się okazuje, J. Lilly bardziej krytycznie odnosi się wobec Microsoftu. "Kiedy słyszę Deana [Hachamovitcha, generalnego menedżera Microsoftu odpowiedzialnego za Internet Explorera - redakcja], który mówi, że wydajnością obsługi JavaScript przejmują się dziwacy, sam zaczynam się martwić" - mówi CEO Mozilli.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu Microsoft, ustami właśnie D. Hachamovitcha, wyraził brak zainteresowania udziałem w konkurowaniu z innymi producentami przeglądarek w zakresie przyspieszenia renderingu kodów JavaScript (menedżer firmy z Redmond przyrównał tę rywalizację do "ulicznego wyścigu"). Zarówno Mozilla, Google jak i Opera wprowadziły ostatnio wersje swoich przeglądarek wykorzystujące nowe silniki renderujące, znacznie poprawiające wydajność działania aplikacji. Przedstawiciel Microsoftu nie wyjaśnił, jak nadchodząca wersja Internet Explorera 8 będzie pod tym względem wypadać na tle rozwiązań konkurencyjnych, ograniczając się jedynie do zapowiedzi, że będzie "z pewnością szybsza niż IE8 Beta 2".

Tymczasem zdaniem J. Lilly'ego HTML i JavaScript są zbyt ważnymi składnikami Sieci, by kwestię wydajności ich obsługi lekceważyć. Uważa on, że gdyby Firefox czy Chrome znacznie przewyższały Internet Explorera pod względem wydajności, nie była by to zdrowa sytuacja, w szczególności dla 69 procent internautów wciąż korzystających z przeglądarki Microsoftu (w Polsce, jak pokazują ostatnie statystyki, użytkowników takich jest mniej niż 50 procent).