Prince przeciwny muzyce w Internecie

"Internet nie ma żadnych moralnych granic. To jak kradzież samochodów." - powiedział artysta wcześniej znany jako Prince, w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu dziennikowi The Guardian. To nie pierwsza negatywna wypowiedź muzyka na temat muzyki w Sieci.

Prince

Prince

Muzyk pochodzący z Minneapolis nie od dziś jest znany ze swojej niechęci do nowoczesnych technologii. Nie tak dawno wywalczył aby wszystkie jego teledyski zniknęły z serwisu YouTube. W wywiadzie udzielonym Guardianowi, Amerykanin powiedział, że nie zamierza wydawać żadnej nowej płyty (pomimo tego, że posiada około 100 nieopublikowanych utworów), ponieważ "jest zniechęcony dzisiejszym rynkiem".

"Zarabiałem pieniądze w Internecie, zanim piractwo osiągnęło szaleństwo. Obecnie nikt nie zarabia forsy w Sieci, poza Apple i Google. Zostałem zaproszony do Białego Domu aby porozmawiać o problemie łamania praw autorskich. To jak gorączka złota albo kradzież samochodów. Nie ma żadnych granic." - tłumaczy Prince.

Prince jest znanym ekscentrykiem. Nie posiada swojej oficjalnej strony internetowej, a profil w serwisie MySpace zamknął w 2008 roku. Co więcej, artysta nie posiada nawet telefonu komórkowego.

Prince jest zaliczany (obok Michaela Jacksona i Madonny) do jednych z największych gwiazd w historii muzyki rozrywkowej. Na swoim koncie ma ponad 30 płyt studyjnych. Ostatni krążek ukazał się w 2010 roku i był dodawany do... kilku europejskich gazet zupełnie za darmo. Artysta wystąpi już w sobotę na festiwalu Open'er w Gdyni. Podobno ma zaserwować naszym rodakom ponad trzygodzinny koncert.