Przegląd prasy

Głodny słoń... Jak dyplomatycznie zwalniać...

Głodny słoń... Jak dyplomatycznie zwalniać...

Głodny słoń

Hinduskie firmy ścigają się w dokonywaniu zagranicznych przejęć - czytamy w The Economist. Dzięki taniej sile roboczej szybko podbijają światowe rynki.

Dla dumnych Hindusów powodem do radości są masowe zakupy ich firm na całym świecie. W tym roku spółki z Indii ogłosiły 34 zagraniczne przejęcia warte łącznie ponad 10,7 mld USD (dane firmy Dealogic). W ubiegłym roku całkowita wartość tego typu transakcji sięgnęła 23 mld USD, pięć razy więcej niż wynosił poprzedni rekord i więcej niż zagraniczne inwestycje w firmach hinduskich. Dla miejscowych przedsiębiorców boom akwizycji oznacza renesans, i to nie tylko w biznesie. Mówi się, że powstają nowe Indie.

Niedawno Hindalco (część grupy Aditya Birla Group) kupiło swojego amerykańskiego rywala, Novelis, za 6 mld USD, tworząc w ten sposób największy na świecie koncern wytwarzający aluminium. Było to tydzień po tym, jak Tata Steel podpisało jeszcze większą umowę kupna swojego rywala, brytyjsko-holenderskiego Corus, za 13,2 mld USD (powstał piąty co do wielkości światowy producent stali).

Tempo wzrostu gospodarczego w Indiach to średnio 8% rocznie i klimat gospodarczy zdecydowanie zachęca także liczne mniejsze spółki do globalnych zakupów w branży farmaceutycznej, IT, części samochodowych, energetycznej i innych. Niemal 60% spośród 200 czołowych hinduskich firm zamierza zainwestować w przejęcia zagranicznych spółek.

Finansowanie takich umów jest prostsze niż kiedykolwiek. Po reformie rynków kapitałowych giełda znalazła się w rozkwicie. Zniesiono także przepisy utrudniające branie kredytów przez firmy.

Hinduskie przedsiębiorstwa zaczęły swoją ekspansję około 2000 r., zawarto wtedy 50 zagranicznych umów o wartości ok. 1 mld USD. Spółki z Indii kupują zagraniczne podmioty, aby zyskać nowe rynki dla swoich produktów. Chcą także połączyć swoją tanią i wykwalifikowaną siłę roboczą z możliwościami nabywców z bogatszych krajów. Kolejnym powodem akwizycji jest potrzeba zdobywania nowych technologii, zwłaszcza w sektorze wytwarzania.

Liczba przejęć dokonywanych przez spółki z Indii będzie nadal rosła, a umowy będą opiewały na coraz większe sumy. Nie wiadomo, czy będą zawsze kończyły się sukcesem. Jak wynika z danych McKinseya, przeznaczeniem 60 - 70% międzynarodowych przejęć jest porażka.

Na podstawie: The Economist, "Marauding maharajahs".

<hr>

Jak dyplomatycznie zwalniać

Wyrzucenie pracownika, zmniejszanie zatrudnienia, cięcia, redukcje, offshoring, outsourcing. Niezależnie jak nazwiemy zjawisko, pozbywanie się pracowników może być koniecznością i opłacalnym posunięciem strategicznym dla firmy.

Zwolnienia mogą oznaczać, że firma się reorganizuje i porusza w kierunku większych zysków, a w rezultacie daje inwestorom giełdowym powód do zadowolenia i poprawia morale wśród pozostałych pracowników. Jednak jeśli redukcje nie są przeprowadzone i ogłoszone w odpowiedni sposób, mogą stać się przyczyną sporych kłopotów - uważają eksperci Knowledge at Wharton.

Badanie przeprowadzone przez Center for Leadership and Change Management przy Uniwersytecie Wharton pokazało, że jeśli firma ogłasza masowe zwolnienia pracowników bez szerszego odniesienia do planu strategicznego, jej akcje na giełdzie spadną średnio o 5 - 6% w ciągu kilku dni. Jeśli jednak zmniejszenie siły roboczej na większą skalę zostaje ogłoszone jako część restrukturyzacji i wyjaśniony zostaje plan strategiczny, kurs na giełdzie wzrośnie o 4%. Zdaniem Michaela Useema z Uniwersytetu Wharton, wbrew obiegowej opinii inwestorzy wcale nie cieszą się automatycznie z ograniczenia zatrudnienia przez spółkę. Przyklaskują restrukturyzacji, a nie żadnej konkretnej metodzie jej towarzyszącej.

Według Petera Capelli z Center for Human Resources przy Uniwersytecie Wharton, zwolnienia pracowników mają negatywny wpływ na działanie firmy. Trudno jest jednak wybrać metodę zbadania ich skutków, tak aby oddzielić je od przyczyn - firma, która zwalnia pracowników, już wcześniej musiała mieć kłopoty. Jeśli więc wybierze się do badań firmy, które mają kłopoty, nie jest specjalnym zaskoczeniem, że później będą w jeszcze gorszej sytuacji. "Zazwyczaj zwalnianie ludzi ma sens tylko wtedy, gdy firma ma określony problem - nadmiar mocy produkcyjnych. W przeciwnym razie osłabia swoje muskuły" - twierdzi Capelli.

Samo przekazywanie wiadomości o zwolnieniach też powinno być zrobione umiejętnie. Zdaniem autorytetów z Uniwersytetu Wharton, najlepiej ogłosić wszystkie złe wiadomości za jednym razem, zamiast podawać serię krótszych, oddzielnych komunikatów o redukcjach.

Na podstawie: Knowledge at Wharton, "Short-circuited: cutting jobs as corporate strategy".