Przeglądarka Safari mogła przekazywać dane użytkowników do Chin

W jaki sposób Safari mogło przekazywać dane użytkowników do Chin? Zdaniem portalu Reclaim The Net, odpowiadają za to mechanizmy... bezpieczeństwa.

Ostrzeżenia o fałszywych witrynach to funkcja, która została wprowadzony do należącej do Apple przeglądarki Safari (zarówno w wersji na komputery, jak i urządzenia mobilne z iOS), aby zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników. Działa to w ten sposób, że gdy użytkownik chce otworzyć stronę internetową, mechanizmy Safari łączą się z serwerami, na których znajdują "czarne listy" adresów i sprawdzają, czy wpisany - lub znajdujący się w przekierowaniu - na nich znajduje. Na listy takie trafiają witryny phishingowe, zawierające szkodliwe oprogramowanie, itp. Aby ochrona działała jak najlepiej, Apple powierzyło sprawdzanie adresów za pomocą list dostarczanych przez dwóch dostawców: Google oraz chiński Tencent. Funkcja ta jest włączona domyślnie, a więc często użytkownicy nie mają o niej pojęcia. Jednak jak podała 10 października witryna Reclaim The Net, oznacza to w praktyce przesyłanie danych użytkownika do firmy, która ściśle współpracuje z chińskim rządem.

Każda osoba używająca na urządzeniu Apple tej przeglądarki może zajrzeć do sekcji Safari i prywatność, gdzie znajduje się wzmianka o przesyłaniu danych do Tencent Safe Browsing oraz o tym, że "dostawca usług bezpiecznego przeglądania może zarejestrować adres IP użytkownika". Warto nadmienić, że nie jest jasne, czy Tencent rejestruje adresy IP użytkowników spoza Chin - gdzie głównie prowadzi swoje usługi i gdzie Google jest zablokowane. Apple wydało specjalne oświadczenie, w którym informuje, że owszem, korzysta z usług Tencent, ale robi to w interesie bezpieczeństwa użytkowników. Konkretnych informacji na temat zapisywania związanych z nimi danych nie ma.