Przetestowaliśmy Microsoft Kinect


Przetestowaliśmy Microsoft Kinect

Odwiedzamy wirtualną kręgielnię

Ostatnim testowanym przez nas tytułem był Kinect Adventures, który za darmo będzie dokładany do zestawu składającego się z konsoli i kontrolera. Autorzy tej gry obiecują, że znajdziemy w niej około dwudziestu rodzajów zabawy. My sprawdziliśmy dwa z nich, które powinny nam pomóc oswoić się z możliwościami Kinecta. W jednej z gier odbijaliśmy lecące w naszym kierunku piłki. Uderzaliśmy je ręką, nogą, a nawet głową. Zadaniem bawiących się osób jest jak najszybsze rozbicie muru znajdującego się w głębi ekranu.

Druga zabawa polegała na sterowaniu płynącym w dół potoku pontonem. Przesuwając się w prawo lub lewo sprawialiśmy, że skręcała nasza dmuchana łódź. Mogliśmy też podskakiwać, by dostać się na zawieszone nad rzeką platformy, czy machać rękami nad głową, co pozwalało zbierać złote monety wpływające na naszą końcową ocenę. Mieliśmy niewielki problem z koordynowaniem ruchów dwóch zawodników, ale po oswojeniu się z grą, spływanie w dół rzeki było bardzo przyjemnym przeżyciem.

Plusy i minusy

Podsumowując, musimy napisać, że te kilka godzin spędzonych z Kinectem bardzo nam się podobało. Jeśli tylko nie krępuje cię robienie z siebie "wariata" przed telewizorem, to kontroler powinien dostarczyć ci wiele godzin rozrywki. Zakładamy również, że zgodnie z przewidywaniami Microsoftu, Kinect wciągnie do świata elektronicznej rozrywki osoby, które do tej pory w ogóle nie interesowały się grami. Powinien też stać się przebojem domowych imprez. Warto tu także podkreślić, że urządzenie bez problemu poznaje kiedy do gry dołącza się druga osoba. W kilka sekund po ustawieniu się przed kamerką, kolejna postać - o ile dana gra oferuje taką możliwość - bierze udział w rozgrywce.

Przetestowaliśmy Microsoft Kinect

Kinect wymaga sporo wolnego miejsca

Tym, co nam nie pasuje, jest przestrzeń, której Kinect wymaga do poprawnej pracy. Musimy stać około dwóch metrów od urządzenia, by umiało rozpoznać nas i wykonywane przez nas ruchy. Obawiamy się, że w najmniejszych mieszkaniach takich jak kawalerki, z kontrolera po prostu nie będzie się dało korzystać. Urządzenie było też na tyle czułe, że czasami mieliśmy problem z utrzymaniem wskaźnika nad jedną z wybranych przez nas opcji. Wystarczyło, że delikatnie zadrżała nam dłoń, a kursor przestawał podświetlać nasz wybór, który trzeba zazwyczaj "podświetlać" przez kilka sekund, by zatwierdzić wybór. Wciąż nie wiadomo również czy i kiedy będziemy mogli "porozmawiać" z Kinectem w języku polskim.

Czasami niespecjalnie orientowaliśmy się też w tym, jakie możliwości oferuje wybrana gra - co trzeba zrobić, by wykonać trik w Kinect Joyride albo czego może się nauczyć zwierzak z Kinectimals. Naturalnie trzeba zaznaczyć, że bawiliśmy się wczesnymi wersjami wszystkich tytułów. Mimo to, jeśli Microsoft jeszcze tego nie zrobił, to zdecydowanie musi pomyśleć o umieszczeniu w nich jakichś wskazówek dla początkujących.

Cena i data premiery

Kinect powinien trafić do sprzedaży już dziesiątego listopada 2010. Samo urządzenie kosztować będzie 649 złotych. Jeśli nabędziemy je w zestawie z konsolą Xbox 360 S 4GB, zapłacimy 1299 złotych. Być może do sprzedaży trafi także zestaw z konsolą Xbox 360 S 250GB. Polski oddział Microsoftu jeszcze jednak nie potwierdził, czy zobaczymy go w Polsce, choć na pewno będzie on sprzedawany w Wielkiej Brytanii. Do urządzenia dodawana będzie gra Kinect Adventures.