Przyszłość cyfrowej rozrywki

Jednak postępowanie hollywoodzkich studiów szybko się zmienia, mówi Simon Blake-Wilson, menadżer ds. produktów DRM w firmie SafeNet. Jego przedsiębiorstwo sprzedaje dostawcom multimediów zabezpieczenia i systemy zarządzania treścią. "W ciągu ostatnich 12-18 miesięcy byliśmy świadkami ogromnej zmiany w podejściu właścicieli treści do przenośnej muzyki i telewizji. Częściowo stało się tak dzięki poprawieniu technologii DRM i sukcesowi iTunes" - mówi Blake-Wilson. "Ale stało się tak również dlatego, że zdali sobie oni sprawę z tego, iż Sieć stała się drogą dystrybucji i nie da się tego powstrzymać".

Przyszłość cyfrowej rozrywki

iTunes Store to tzw. zamknięty ogród - czyli serwis, który wspiera tylko określone formaty plików i urządzenia. Analitycy sądzą, iż przyszłością są raczej witryny oferujące materiały, które można będzie odtwarzać na dowolnych urządzeniach.

Problem w tym, że studia filmowe otrzymywały od klienta zapłatę za każdym razem, gdy kupował on tę samą zawartość (np. konkretny film), ale w innym formacie czy na innym nośniku, a teraz chcą, by sytuacja nie uległa zmianie, podczas gdy konsumenci chcieliby zapłacić raz i odtwarzać w dowolny sposób i na dowolnych urządzeniach. I pomimo tego, że sukces apple'owskiej usługi pozwalającej na pobieranie plików wideo zmienił podejście studiów, to wciąż nie można muzyki zakupionej w iTunes posłuchać na telefonie Chocolate, czy chociażby odtworzyć jej za pomocą systemu Sonos, ponieważ na przeszkodzie stoją systemy DRM.

Allen uważa, że problem ten zostanie rozwiązany, ale dopiero, gdy na emeryturę odejdzie hollywoodzka stara gwardia, a właściciele treści i firmy technologiczne nie będą wykorzystywali otwartych standardów. Być może nie są to warunki konieczne, jednak by doszło do zmian, na czele korporacji muszą stanąć ludzie, którzy lepiej rozumieją potencjał drzemiący w technologii i którzy nie będą się wahali, by porzucić stary model robienia biznesu. Do tego czasu konsumenci będą napotykali na wiele tzw. zamkniętych ogrodów, czyli witryn takich jak iTunes, które wspierają tylko określone formaty i urządzenia. Będą więc zmuszeni do korzystania z wielu źródeł, by móc używać tych samych treści na różnych urządzeniach.

Serwer w każdym domu

A gdzie będą składowane pliki muzyczne, wideo i inna zawartość służąca rozrywce? Właściwie wszędzie: na domowych serwerach, w przenośnych urządzeniach i na serwerach usługodawców takich jak serwis Sharpcast, który potrafi synchronizować dane pomiędzy różnymi urządzeniami.

"Chcemy, by nasi klienci widzieli posiadane przez siebie pliki w taki sam sposób, niezależnie od urządzenia, z którego korzystają. Jeśli mam na domowym komputerze pliki z iTunes powinienem móc zalogować się na z przenośnego urządzenia i zobaczyć ich listę" - mówi Gibu Thomas, szef Sharpcasta.

Jak na razie Sharpcast potrafi jedynie synchronizować zdjęcia. Thomas mówi, że firmy trzecie już pracują nad rozwiązaniami korzystającymi z technologii Sharpcasta, które pozwolą na synchronizowanie muzyki i plików filmowych. Mimo to wciąż pozostaje kwestia ograniczeń nałożonych przez DRM.

Przyszłość cyfrowej rozrywki

Kupiony właśnie przez Google serwis YouTube.com idealnie wypełnia niszę w rynkowej ofercie, ignorowaną przez wielkie koncerny filmowe.

Zawartość tworzona przez użytkowników i udostępniana na takich stronach jak Rewer czy YouTube może wypełnić lukę pozostawioną przez studia i dostawców usług. To z kolei doprowadzi do powstania zupełnie nowych form rozrywki, uważa Steven Starr, szef Rewera, który właśnie negocjuje dostarczanie klipów wideo ze swojego serwisu na telefony komórkowe. Z kolei Kurt Scherf, główny analityk Park Associates, zauważa: $"Zawsze lubimy dobrze opowiedziane historie, dlatego Desperate Houswives jest tak popularne. Innym aspektem rozrywki jest historia, którą Ty chcesz opowiedzieć światu. Z pewnego punktu widzenia, nasze salony mogą zamienić się w "Śmiechu warte".